Janick Gers (Iron Maiden) ma polskie korzenie. W młodości wielokrotnie odwiedzał nasz kraj

2026-01-27 13:56

Nie da się ukryć, że Janick Gers to postać nietuzinkowa. Gitarzysta wniósł do Iron Maiden dawkę scenicznej energii oraz szaleństwa. Muzyk jest przecież znany z akrobatyki ze swoim instrumentem. Nie każdy natomiast pamięta, że Gers ma... polskie korzenie.

Janick Gers

i

Autor: Richard Isaac / Shutterstock/ East News

Janick Gers, czyli "nasz człowiek" w legendarnej formacji Iron Maiden. Ojciec gitarzysty urodził się w Polsce

Lata dziewięćdziesiąte nie były łatwym okresem dla brytyjskiej formacji Iron Maiden, która w poprzedniej dekadzie odnosiła praktycznie same sukcesy. Potem aż tak kolorowo nie było. Zmiany personalne, słabszy odbiór kolejnych płyt, koncertowanie w coraz mniejszych obiektach... Steve Harris, basista i główny kompozytor w IM, nie zamierzał się jednak poddać.

Już w 1990 doszło do trudnego momentu. Z zespołu, po prawie dziesięciu latach, postanowił odejść gitarzysta Adrian Smith. Muzyk nie był zadowolony z kierunku, jaki został obrany z myślą o ósmym studyjnym albumie. Choć na No Prayer for the Dying (1990) znalazł się jeden utwór, którego był współautorem, to na płycie zadebiutował jego następca, Janick Gers, bohater niniejszego tekstu.

Mija 40 lat od pierwszych koncertów Iron Maiden w Polsce. "Byli jak z innej bajki"

Przyszedł on na świat 27 stycznia 1957 roku w miejscowości Hartlepool. Jego ojciec, Bolesław, był Polakiem, który po II wojnie światowej osiedlił się w Wielkiej Brytanii. – Mój ojciec służył w polskiej Marynarce Wojennej, w ten sposób dostał się do Anglii, gdzie poznał mamę. Po służbie rozpoczął służbę w Brytyjskiej Marynarce Królewskiej, a później w Marynarce Handlowej. Kiedy się urodziłem, tata był akurat na morzu i musiał przerwać służbę, żeby do nas wrócić. Hartlepool było dużym portem i w okolicy mieszkało wielu Polaków – wspominał Gers w książce Run to the Hills Micka Walla.  

Gitarzysta Iron Maiden, będąc dzieckiem, regularnie odwiedzał latem swoich krewnych. Spędzał wakacje we wsi Sośno (woj. kujawsko-pomorskie), która znajduje się ok. 40 km samochodem na północny-zachód od Bydgoszczy (tutaj mieszkał brat ojca Gersa wraz ze swoją żoną i dziećmi). Co ciekawe, to właśnie w Polsce kupił on swój pierwszy instrument. W tekście opublikowanym przez bydgoski oddział Gazety Wyborczej w 2019 mogliśmy przeczytać, że zakup został dokonany w sklepie muzycznym zlokalizowanym w Złotowie, niedaleko Piły. Z kolei w 2011, przy okazji koncertu Żelaznej Dziewicy na warszawskim lotnisku Bemowo w ramach festiwalu Sonisphere, muzyk spotkał się ze swoją rodziną po 34 latach przerwy!

Szerokie wody

Janick Gers karierę muzyczną rozpoczął w zespole White Spirit, który był przedstawicielem New Wave of British Heavy Metal. Jego grę możemy usłyszeć na debiutanckim albumie White Spirit z 1980. Szybko jednak wypłynął na szersze wody. Gitarzysta dołączył bowiem do formacji Gillan, założonej przez legendarnego wokalistę Deep Purple, Iana Gillana. Ta przygoda nie potrwała długo, gdyż grupa uległa rozwiązaniu już w 1982. Gers zdążył z nią nagrać dwa albumy: koncertowy Double Trouble (1981) i studyjny Magic (1982). W 1986 otrzymał natomiast propozycję od Dee Snidera, wokalisty Twisted Sister, który zamierzał powołać do życia własny zespół. Do połączenia sił ostatecznie nie doszło.

Później gitarzysta współpracował z Fishem, wokalistą, który odszedł chwilę wcześniej z Marillion i postanowił zająć się karierą solową. Na debiutanckim albumie Vigil in a Wilderness of Mirrors (1990) znalazł się utwór View From The Hill, którego współkompozytorem jest właśnie Gers. I właśnie w nim też zagrał. Na dłużej w ekipie Fisha jednak nie zagościł. Trzeba pamiętać, że to był bardzo intensywny okres dla muzyka. Został przecież zaproszony do zespołu Bruce’a Dickinsona z Iron Maiden.

Znałem Bruce’a od czasów Samson, zawsze się przyjaźniliśmy. Mieszkaliśmy blisko siebie w Chiswick i czasami razem chodziliśmy na koncerty albo imprezy. [...] Mieliśmy ze sobą wiele wspólnego – wspominał gitarzysta we wspomnianej książce Walla. W 1990 na półkach sklepowych pojawił się pierwszy krążek frontmana Żelaznej Dziewicy, Tattooed Millionaire. Praktycznie cały materiał powstał, dzięki pomocy Gersa. 

Narada w kącie

Niedługo po tym, jak doszło do rozstania z Adrianem Smithem, wokalista zarekomendował Gersa do składu Żelaznej Dziewicy. – Bruce powiedział do mnie, abym nauczył się grać kilka utworów Iron Maiden. Odpowiedziałem mu od razu: "Myślałem, że nie będziemy grać rzeczy Maiden na tej trasie". Przytaknął mi i odparł, że Adrian opuszcza zespół. Ponieważ współpracowałem z Bruce'em, ludzie mogli pomyśleć, że w ten sposób próbuje się dostać do Iron Maiden. Tak nie było. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś kiedykolwiek opuści ten zespół – powiedział Gers w rozmowie dla magazynu Classic Rock.

Muzyka zaproszono więc na przesłuchanie. W jego trakcie zagrał m.in. utwór The Trooper. – Poczułem wówczas przypływ adrenaliny, a moje ręce się trzęsły – wspominał. Gitarzysta otrzymał tę posadę, bez większych problemów. – Na koniec wszyscy zebrali się w kącie na naradę i po chwili Steve podszedł do mnie i powiedział: “Jesteś przyjęty. Jutro zaczynamy nagrywanie”. Nie wierzyłem własnym uszom – podsumował w książce Run to the Hills

Gers wniósł do brzmienia zespołu energiczny, ekspresyjny styl gry i charakterystyczną sceniczną charyzmę. Na koncertach przecież bardzo lubi podrzucać gitarę czy robić z nią "kręciołki". Jego znakiem rozpoznawczym stało się opieranie stopy o monitory odsłuchowe.

Kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych pojawiły się przecieki, że do składu Iron Maiden powróci Adrian Smith (wraz z Bruce’em Dickinsonem, który w 1993 postanowił opuścić szeregi legendarnej formacj), wydawało się, że Janick będzie musiał pożegnać z posadą gitarzysty w Żelaznej Dziewicy. – Moje nastawienie było następujące: odejdę, skoro wraca Adrian. Będzie tak jak było wcześniej. Steve odparł: "Jeśli Adrian wróci, a ty odejdziesz, to tak, jakbyśmy się cofnęli. Jeśli mamy trzech gitarzystów, to przenosi to [muzykę] w inne miejsce – dodał Gers w wywiadzie dla Classic Rocka. I tak też się stało...

Oto najlepsze albumy Iron Maiden według czytelników "Eski Rock" [TOP10]: