Grzegorz Kupczyk to prawdziwa ikona polskiego metalu. Największą rozpoznawalność zyskał jako muzyk zespołu Turbo, w którym pełnił rolę wokalisty w latach 1980 – 1989 i 1995 do 2007. Od 1989 roku zaś, do dziś, współpracuje z kolejną ikoniczną formacją, Ceti.
Już w połowie czerwca stało się jasne, że muzyk rozpoczyna nowy etap w swojej karierze. Okazało się, że postanowił on połączyć siły z wytwórnią Mystic Production. Wtedy także zapowiedziano, że pod szyldem labelu ukaże się nowy studyjny album Kupczyka, zatytułowany Aperitif. Jego pierwsze szczegóły, wraz z wiodącym singlem, Party Doll, poznaliśmy 8 lipca, dzień później zaś wystartowała przedsprzedaż wydawnictwa. Czego dokładnie możemy się po nim spodziewać?
Tak Grzegorz Kupczyk mówi o swojej nadchodzącej płycie
Muzyk postanowił zdradzić co nieco w rozmowie z Jarem Sobierajewiczem z Eski ROCK. Główny zainteresowany nie ukrywa, że jest bardzo podekscytowany zbliżającą się premierą i szczególnie zadowolony z tego, co udało się mu, wraz z kolegami instrumentalistami, stworzyć. Samo wydawnictwo powstawało przez rok i zdaniem wokalisty jest ono naprawdę w pełni dopracowane. Choć zostało ono zapowiedziane, jako solowe artysty, to stwierdził on: "Powiedzmy autoryzowaną moim nazwiskiem, to jest bardziej obiektywne, bardziej takie uprzejme wobec kolegów, którzy to ze mną nagrali". Nad Aperitif pracowali także Grzegorz Stępień, Paweł Oziabło, Łukasz Marek oraz Mariusz Piętka. Gościnnie zaś na płycie usłyszymy Anię Rusowicz oraz Kasia Bieńkowska.
Czego można się spodziewać po albumie? Jak wyznał sam Kupczyk, zaskakujących, wysokich i mocnych wokali, przy nagrywaniu których wspomagał go chórek. Sam muzyk uważa też, że z dziesięciu utworów z płyty dziewięć zdecydowanie zasługuje na miano przebojów, a to za sprawą swojej melodyjności.
To jest tak jak powiedziałem i gdziekolwiek piszę, że ta płyta miała być wesoła, z dużym dystansem, rock'n'rollowa. Ona przedstawia nastrój ludzi, którzy tą płytę nagrywali, bo myśmy się bardzo odlepili od tych strasznych rzeczy dookoła. I my żyjemy jakby trochę pod kloszem, cieszymy się kwiatami, dziećmi, domem, żonami, Boże nie wiem, wszystkim i to jest zawarte na tej płycie. [...] Jest jeden utwór faktycznie, mówiący o tym, co się dzieje dookoła i nawet jest taki w kontekście turbowo-speed metalowym, ale to jest tylko jeden taki kawałek - mówi Grzegorz Kupczyk.
Poznaliśmy już pierwszy singiel z płyty, Party Doll, jednak jak mówi Kupczyk, nie reprezentuje on w pełni całego wydawnictwa:
On to jest właśnie taki aperitif, to jest taki lekki utworek, bardzo, bardzo przyjemny, bardzo go lubimy, ale on nie przedstawia dalszej części płyty. Nie przyszedłby mi taki pomysł do głowy po prostu. Dużo ludzi mi to mówi i tutaj szczególnie właśnie w tym utworze proponuję zwrócić uwagę nie tylko oczywiście na wokal, ale na chórki, któe zaaranżował od początku do końca właśnie Grzegorz Stępień.
Sam album Aperitif ukaże się 9 października tego roku. Grzegorz Kupczyk nie ukrywa już na tym etapie, że jesienią można się spodziewać kilku koncertów, na których wybrzmi nowy materiał.