Bill Ward zapisał się na kartach historii jako jeden z najbardziej kluczowych instrumentalistów dla całego gatunku heavy metalu. Artysta rozpoczął swoją muzyczną drogę pod koniec lat sześćdziesiątych w brytyjskim mieście Birmingham. Muzyk fascynował się grą na perkusji od najmłodszych lat, a jego głównymi inspiracjami byli Ringo Starr z The Beatles oraz John Densmore z grupy The Doors. Na początku swojej ścieżki zawodowej występował w formacji The Rest, a następnie dołączył do grupy Mythology, gdzie zaprzyjaźnił się z Tonym Iommim. Po rozwiązaniu tego projektu do duetu dołączyli wokalista Ozzy Osbourne oraz basista Geezer Butler. Kwartet założył zupełnie nową kapelę pod szyldem Earth, którą z czasem przemianowano na legendarne Black Sabbath. Wspomniana formacja powszechnie uchodzi za prekursora ciężkich brzmień.
Relacje brytyjskiego perkusisty z macierzystym zespołem obfitowały w liczne zawirowania. Twórca wielokrotnie opuszczał szeregi grupy i nie uczestniczył w sesjach nagraniowych do pożegnalnej płyty studyjnej, „13”. Artysty zabrakło również podczas ostatniej światowej trasy koncertowej, co wynikało z ostrego konfliktu personalnego z Ozzym Osbournem. Zwaśnionym muzykom ostatecznie udało się dojść do porozumienia i wyjaśnić dawne żale. Dzięki tej ugodzie Ward mógł wystąpić przed publicznością równo rok temu podczas uroczystego, finałowego koncertu Black Sabbath w oryginalnym składzie.
Bill Ward z Black Sabbath tłumaczy dlaczego korzysta z wózka inwalidzkiego
Dokładnie dwanaście miesięcy po wspomnianym występie brytyjski muzyk zamieścił w mediach społecznościowych fotografię, na której siedzi na wózku inwalidzkim. Do opublikowanego zdjęcia dołączył obszerny wpis, w którym wyjaśnia szczegóły swojego obecnego stanu zdrowia. Artysta podkreślił, że znalazł się w momencie życia wymuszającym stosowanie tego typu wsparcia medycznego. Perkusista zaznaczył jednak, że nie jest przykuty do wózka na stałe. Sprzęt pomaga mu wyłącznie w pokonywaniu dłuższych dystansów, ponieważ jego własne nogi nie są już w stanie wytrzymać takiego wysiłku. Gwiazdor zdradził przy okazji, że korzysta z tego rozwiązania już od półtora roku.
W swoim komunikacie legendarny twórca uspokaja fanów i zapewnia o dobrej kondycji fizycznej. Brytyjczyk wciąż potrafi samodzielnie chodzić, a co najważniejsze, nadal bez problemów gra na perkusji. Muzyk deklaruje ogromną siłę do działania i absolutnie nie rozważa przejścia na zawodową emeryturę. Swoją decyzję o podzieleniu się prywatnymi informacjami z całym światem argumentuje chęcią bycia w pełni szczerym ze swoimi sympatykami.
Mówię tylko, że jeśli zobaczycie mnie na wózku inwalidzkim, to po prostu korzystam z okazji, nie jestem na emeryturze, nie choruję, nie poddaję się, nie mam żadnych myśli, które pojawiają się, gdy widzimy osoby na wózkach inwalidzkich. Upubliczniam i transparentnie informuję o moim nowym transporcie i daję wam znać, że wszystko u mnie w porządku. Jeśli zobaczycie mnie na lotniskach lub odwiedzając znajomych na arenach muzycznych czy w teatrach, przywitajcie się. Nie gryzę, po prostu będę wyglądać inaczej, jak na zdjęciu. Dużo miłości dla was wszystkich i będę rockował, aż do śmierci.Rockujcie na wieki wieków. Bill Ward. A sekrety, które skrywamy, mogą być niebezpieczne dla naszego zdrowia, pozwalam, by zwyciężyła transparentność, z miłością i postępem - napisał w oświadczeniu Bill Ward.
Ostatni koncert Ozzy'ego Osbourne'a w pozycji siedzącej
Oświadczenie brytyjskiego perkusisty ujrzało światło dzienne niemal równo rok po niespodziewanej śmierci Ozzy'ego Osbourne'a. Warto przypomnieć, że legendarny wokalista przez ostatnie lata swojego życia walczył z chorobą Parkinsona, przez co całkowicie stracił zdolność chodzenia i również musiał poruszać się na wózku inwalidzkim. Podczas swojego ostatniego występu na scenie, który odbył się 5 lipca 2025 roku, wykonywał utwory siedząc.
Polecany artykuł: