Pierwsza rockowa supergrupa. 60 lat temu narodziło się trio Cream
Eric Clapton (gitara, wokal), Jack Bruce (bas, wokal) oraz Ginger Baker (perkusja, wokal). Bez dwóch zdań: muzyczna drużyna "all-star". W drugiej połowie lat sześćdziesiątych byli oni uznawani za mistrzów swoich instrumentów. W końcu połączyli siły pod jednym szyldem. Za powstanie zespołu Cream odpowiadał Baker, który nawiązał kontakt z Claptonem. Perkusista przyjechał na koncert zespołu Bluesbakers, aby zobaczyć z bliska, jak gitarzysta prezentuje się na żywo.
Kiedy Ginger zaprosił mnie do zespołu, zapytałem go, kto jeszcze w nim występuje. Odpowiedział, że jeszcze nie wie. Zasugerowałem więc Jacka. A on na to: "Nie, po jakiego grzyba w ogóle o nim wspominasz?". Odparłem, że z nim grałem i jest świetnym basistą. "Poza tym graliście już razem u Grahama Bonda i Alexisa, więc myślałem, że się ucieszysz". "Nie, w ogóle się nie dogadujemy" – szybko jednak uciął. W tym momencie pomyślałem, że się wycofuję. Powiedziałem mu wtedy, że wejdę w to, ale tylko z Jackiem. No i nie miał wyjścia, musiał się zgodzić – powiedział Clapton w wywiadzie dla magazynu Uncut.
Natychmiastowa magia
Dla Bakera był to trudny orzech do zgryzienia. Przynajmniej na początku. Wizja stworzenia czegoś wielkiego okazała się jednak silniejsza. W dodatku od początku wyczuwalna była odpowiednia chemia między muzykami. – Wiedziałem, że mamy w sobie coś wyjątkowego od pierwszego momentu, kiedy razem zagraliśmy. Spotkaliśmy się w moim małym mieszkaniu przy Braymore Avenue. Za budynkiem znajdował się park, w którym bawiły się dzieciaki z okolicy. Było lato i kiedy tak sobie graliśmy, zebrały się one na małym wzgórzu. Zaczęły po prostu tańczyć i skakać. Ta muzyka sprawiała im ogromną frajdę. To była natychmiastowa magia. Byliśmy trzema ludźmi stworzonymi do tego, by grać ze sobą – dodał Baker dla Guitar World.
Nazwę "Cream" zaproponował Clapton. Miała ona symbolizować "śmietankę" brytyjskiej sceny bluesowej, do której muzycy niewątpliwie należeli. Zespół swój nieoficjalny debiut zaliczył 29 lipca 1966. Dwa dni później trio zaprezentowało się natomiast w trakcie Windsor Jazz & Blues Festival. Muzycy, co nie będzie żadnym większym zaskoczeniem, szybko zdobyli rozgłos, dzięki niezwykle głośnym koncertom oraz długim improwizacjom. Debiutancki album Fresh Cream wypuścili na rynek pod koniec 1966. Sukces komercyjny przyniósł grupie singiel I Feel Free, natomiast prawdziwy przełom dla Cream nastąpił wraz z Disraeli Gears (1967), zawierającym takie klasyki jak Sunshine of Your Love, Strange Brew czy Tales of Brave Ulysses.
Narastające ego
Rok 1968 był dla zespołu okresem największych sukcesów. Krążek Wheels of Fire stał się pierwszym w historii podwójnym albumem, który pokrył się platyną w USA. Pomimo tego, że trio było na fali wnoszącej, napięcia między muzykami stale narastały. – Ponadto menedżmentowi zabrakło wyobraźni i wiary w nas. Pracowaliśmy o wiele za ciężko. Trzech facetów w trasie, z dala od przyjaciół i rodzin przez trzy długie tournée – to potrafi na zespół zadziałać w sposób destrukcyjny. Z pewnością nie byliśmy pierwszą kapelą, której takie okoliczności nie pomogły – uzupełnił Bruce na łamach Guitar World.
Ostatecznie doszło do rozpadu Cream. Mordercze trasy koncertowe oraz narastające ego muzyków szybko zebrały swoje żniwo. Clapton czuł się zmęczony rolą mediatora pomiędzy wiecznie skłóconymi Bakerem i Bruce’em. – Dzwoniłem do naszego menedżera, Roberta Stigwooda, i błagałem go: "Wyciągnij mnie stąd – ci faceci są niepoczytalni. Nie mam pojęcia, co tu się dzieje, mam już dosyć". A on zawsze powtarzał: "Daj temu jeszcze tydzień". Dało się to wytrzymać, dopóki nie widziałem dla siebie żadnej alternatywy. Ale kiedy pojawiło się coś, co pokazało mi inną drogę – to był dla mnie definitywny koniec – wyjaśnił gitarzysta.
Tym czymś był album Music from Big Pink od The Band. – Zakochaliśmy się w oszczędności formy na tej płycie i zaczęliśmy dochodzić do wniosku, że to, co sami robimy, jest w porządku, ale być może jest także zbyt przekombinowane i kwieciste. Myślę, że sam pomysł powrotu do korzeni był dla mnie sygnałem, że straciliśmy trochę pewności siebie w tym, co robiliśmy do tej pory – dodał basista i wokalista Cream.
Trudny do przecenienia
W połowie 1968 zespół ogłosił zakończenie działalności. Cream pożegnał się z fanami grając jeszcze jedną trasę, a później wydał album, o wszystko mówiącym tytule, Goodbye (1969). Choć trio istniało zaledwie dwa lata, jego wpływ na historię muzyki jest trudny do przecenienia. Twórczość Cream do dziś inspiruje młodych adeptów na całym świecie, a utwory takie jak Sunshine of Your Love czy White Room należą do kanonu światowego rocka. Po rozpadzie Eric Clapton współtworzył m.in. Blind Faith i Derek and the Dominos, a później poświęcił się działalności pod własnym nazwiskiem. Jack Bruce rozwijał karierę solową oraz jazzową, a Ginger Baker realizował projekty łączące rock, jazz i muzykę afrykańską.
Historia Cream nie zakończyła się definitywnie pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Grupa na krótko zjednoczyła się jeszcze dwukrotnie. Najpierw w 1993 z okazji wprowadzenia do Rock and Roll Hall of Fame oraz w 2005 na serię koncertów, które odbyły się w londyńskiej Royal Albert Hall oraz nowojorskim Madison Square Garden. Bruce zmarł w 2014, a Baker pięć lat później.