Amerykański prezydent Donald Trump zorganizował 14 czerwca gigantyczną imprezę z okazji swoich osiemdziesiątych urodzin. Huczne obchody odbyły się na terenie Białego Domu w Waszyngtonie i obfitowały w niecodzienne rozrywki. Głównym punktem wieczoru okazała się profesjonalna gala mieszanych sztuk walki. Sportowcy rywalizowali w specjalnym ringu ustawionym przed prezydencką rezydencją, który oświetlała potężna konstrukcja nazywana Szponem.
Na widowni zasiadło wiele znanych osobistości z różnych zakątków globu, a zaproszenie przyjął między innymi prezydent Polski Karol Nawrocki. Uwagę internautów przykuł także syn legendarnego muzyka Ozzy'ego Osbourne'a. Jack Osbourne sam pochwalił się swoją obecnością w tym miejscu, publikując w mediach społecznościowych serię pamiątkowych kadrów, wśród których znalazła się fotografia salutującego amerykańskiego przywódcy.
Zachowanie celebryty wywołało ogromne zdumienie wśród jego internetowych obserwatorów. Fani doskonale pamiętają bowiem o tym, że słynny muzyk nie pałał sympatią do obecnego gospodarza Białego Domu, co wielokrotnie dawał do zrozumienia w swoich publicznych wypowiedziach.
Potomek gwiazdora błyskawicznie stał się celem zmasowanych ataków w sieci, a internetowa burza dotknęła również jego siostrę. Kelly Osbourne zareagowała na zamieszanie za pośrednictwem platformy Instagram, gdzie zamieściła krótki, lecz bardzo wymowny komunikat. Na swoim profilu napisała wówczas wyraźnie: „Mamy tę samą rodzinę, ale niekoniecznie te same przekonania – i to jest w porządku”.
Syn Ozzy'ego Osbourne'a odpowiada na krytykę po imprezie Donalda Trumpa
W końcu główny bohater całego zamieszania uznał, że musi osobiście odnieść się do negatywnych komentarzy. Jack Osbourne opublikował na swoim kanale w serwisie YouTube specjalny materiał wideo, w którym szczegółowo wyjaśnia motywy swojej zaskakującej decyzji. Celebryta opowiedział o powodach, dla których zdecydował się uczestniczyć w wydarzeniu budzącym tak wielkie kontrowersje w przestrzeni publicznej.
Mężczyzna stanowczo zaprzeczył, jakoby jego obecność w Waszyngtonie miała stanowić wyraz politycznego poparcia dla prezydenta. Syn muzyka zaznaczył, że zjawił się tam wyłącznie ze względu na wielką miłość do mieszanych sztuk walki, którymi pasjonuje się od dzieciństwa - sam trenował jiu jitsu oraz Tae Kwon Do. Zaproszenie otrzymał bezpośrednio od promotora sportowego Dana White'a i nie zamierzał z niego rezygnować, dodając przy okazji, że podobne zawody na terenie Białego Domu powinny odbywać się częściej.
W nagraniu oberwało się również osobom, które w internetowych dyskusjach powoływały się na pamięć zmarłego wokalisty Black Sabbath. Jack przypomniał złośliwym krytykom, że poglądy polityczne jego ojca wcale nie były takie jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać. Jako przykład podał sytuację z przeszłości, gdy legendarny artysta otwarcie wyraził swoje poparcie dla George'a W. Busha.
Byłem na imprezie wokół sportu, który jest moją wielką pasją i który jest częścią mojego życia, odkąd pamiętam. Więc pogódź się z tym. Przykro mi, że nie zostałeś zaproszony - kończy Jack Osbourne swoje oświadczenie.