Choć w pierwszej połowie lat 70. Fleetwood Mac był już zespołem szerzej znanym, to wciąż miał przed sobą ten duży sukces w głównym nurcie. Zmiana w grupie nadeszła w 1974 roku, gdy do jej składu dołączyli wokalistka i autorka tekstów Stevie Nicks oraz wokalista i gitarzysta Lindsey Buckingham - którzy do tego prywatnie byli parą.
To właśnie z tą dwójką w składzie formacja osiągnęła swój wyczekiwany, kolosalny sukces, w toku jego osiągania jednak zakończyła się romantyczna relacja Stevie i Lindseya. Pomimo tego para wciąż współpracowała w zespole, co wychodziło jej na przestrzeni dekad raz lepiej, raz gorzej.
Wyjątkowo źle w zespole zadziało się w 2018 roku. To wtedy poinformowano, że jego częścią nie jest już dłużej Buckingham. Dość szybko stało się jasne, że muzyk został zwolniony w wyniku ultimatum, które reszcie Fleetwood Mac postawiła Nicks, grożąc swoim odejściem w przypadku dalszych działań z jej dawnym partnerem. Stevie zarzucała mu wyśmiewanie się z niej w trakcie odbierania nagrody MusiCares Person of the Year, wiadomo jednak, że konflikt w zespole był głębszy i dotyczył także niemożności porozumienia się w sprawie organizacji trasy koncertowej.
Szykuje się wielki powrót Lindseya Buckinghama do Fleetwood Mac?
Wydawało się, że w sytuacji wydarzeń z 2018 roku nie ma szans na pojednanie miedzy byłymi parterami? Okazało się jednak już w ubiegłym roku, że Nicks i Buckingham doszli do porozumienia - przynajmniej na tyle, aby podjąć decyzję o wydaniu po ponad 50 latach na nośnikach fizycznych swojej jedynej wspólnej płyty, którą debiutowali na rynku.
Jednak już w wywiadzie udzielonym przy okazji promocji tego wydawnictwa wokalistka wyznała, że w relacjach z Lindseyem nastąpił przełom. Jej słowa sprawiły, że fani zaczęli spekulować o możliwym powrocie Buckinghama do składu (czego on sam bardzo by chciał) i reaktywacji Fleetwood Mac, pomimo śmierci Christine McVie w 2027 roku z okazji 50-lecia legendarnego Rumours.
Plotki na ten temat nie umilkną także teraz, gdy Lindsey Buckingham zamieścił w sieci nagranie, na którym mówi, że naprawdę reedycja płyty Buckingham Nicks sprawiła, że miało miejsce odrodzenie więzi między nim a artystką - i to na większą skalę, niż może się wydawać. Dodał on także, że "coś jest w powietrzu". Opis nagrania zaś głosi, że między pracą nad solowym albumem Buckinghama a zbliżającą się premierą dokumentu o Fleetwood Mac wydarzy się jeszcze wiele "ekscytujących" rzeczy. Zarówno płyta gitarzysty, jak i film o zespole mają się ukazać jeszcze w tym roku.