Sting i niefortunny akord na klawiszach. Jak powstał wstęp do "Roxanne"?
Historia jednego z największych hitów wszech czasów zaczęła się w styczniu 1978 roku w Surrey Sound Studios w miejscowości Leatherhead. Zespół The Police pracował tam nad materiałem na swoją pierwszą płytę pod okiem inżyniera dźwięku, Nigela Graya. Podczas rejestrowania ścieżek wokalnych do utworu "Roxanne", Sting znajdował się w pomieszczeniu, w którym tuż za jego plecami stało otwarte pianino marki Broadwood. Wokalista w przerwie między partiami śpiewu chciał na chwilę odpocząć i postanowił oprzeć się lub usiąść na instrumencie, będąc przekonanym, że drewniana klapa chroniąca klawisze jest zamknięta.
Rzeczywistość okazała się jednak inna i wokalista z całym impetem usiadł prosto na klawiaturze. Wywołało to głośny, atonalny i kompletnie niestrojący z resztą kompozycji dźwięk, który wyraźnie słychać w okolicach 4. sekundy nagrania. Zaskoczony Sting momentalnie wybuchnął szczerym śmiechem, a ponieważ mikrofony w studiu były cały czas włączone, oba te dźwięki zostały zarejestrowane na taśmie. Zamiast przerwać sesję i wyciąć to niechlujne wejście, grupa postanowiła zostawić je w ostatecznym miksie, tworząc tym samym jeden z najbardziej rozpoznawalnych wstępów w historii rocka.
Punkowa surowość i brak wiary w hit. Dlaczego The Police nie wycięli błędu?
W dzisiejszych czasach, gdy produkcja muzyczna dąży do absolutnej perfekcji, taka wpadka prawdopodobnie zostałaby natychmiast usunięta. Jednak pod koniec lat 70. XX wieku w Wielkiej Brytanii panował etos punkowy, który cenił autentyczność, brud i naturalność ponad studyjne polerowanie dźwięków. Członkowie The Police uznali, że takie potknięcie dodaje piosence ludzkiego wymiaru i ciekawego, surowego charakteru. Sam proces powstawania płyty był niskobudżetowy, więc muzycy nie widzieli sensu w traceniu cennego czasu na czyszczenie śladów, które w ich opinii nie psuły ogólnego wrażenia.
Co ciekawe, zespół na początku w ogóle nie wierzył w potencjał komercyjny "Roxanne". Andy Summers wspominał później, że ze swoim tempem tanga i elementami reggae utwór ten kompletnie nie pasował do ówczesnej sceny muzycznej, zdominowanej przez szybkie i agresywne granie. Sting traktował piosenkę niemal jak odrzut, co sprawiło, że grupa podeszła do całego nagrania z dużym luzem. Dopiero Miles Copeland III, brat perkusisty Stewarta Copelanda, po usłyszeniu materiału dostrzegł w nim potencjał i pomógł kapeli podpisać kontrakt z wytwórnią A&M Records.
"Pianino pośladkowe" w oficjalnym opisie płyty. Sting potwierdził anegdotę po latach
Dystans muzyków do całego incydentu najlepiej potwierdza fakt, że informacja o nietypowym wkładzie Stinga znalazła się w oficjalnych notatkach do albumu "Outlandos d'Amour". Przy nazwisku lidera grupy, obok śpiewu i gry na basie, dopisano żartobliwie, że odpowiada on również za sekcję "butt piano", czyli w wolnym tłumaczeniu za grę na pianinie pośladkami. To mrugnięcie okiem do fanów stało się z czasem jedną z najpopularniejszych anegdot związanych z początkami kariery The Police.
Po prostu postanowiłem się zrelaksować, myślałem, że wieko jest opuszczone... a nie było. Zagrałem na nagraniu akord swoim tyłkiem, po czym zacząłem się śmiać – stwierdził Sting w trakcie rozmowy
Wokalista potwierdził te wydarzenia wielokrotnie w późniejszych wywiadach, między innymi w popularnym programie Howard Stern Show. Przyznał tam wprost, że dźwięk ten był wynikiem czystego lenistwa i chęci oparcia się o instrument, a nie żadnym zaplanowanym zabiegiem artystycznym. Mimo to fani i krytycy do dziś uważają, że ten drobny błąd nadał całości wyjątkowego, swobodnego klimatu, którego brakuje wielu współczesnym produkcjom.
Od paryskiej dzielnicy czerwonych latarni do zakazu w BBC. O czym opowiada ten utwór?
Sama geneza powstania tekstu do "Roxanne" jest równie ciekawa co historia z pianinem. Inspiracja przyszła do Stinga w 1977 roku podczas pobytu zespołu w Paryżu. Muzycy mieszkali wtedy w tanim, obskurnym hotelu w dzielnicy czerwonych latarni, gdzie wokalista obserwował pracujące na ulicach kobiety. To właśnie tam zrodziła się wizja romantycznej opowieści o mężczyźnie, który zakochuje się w prostytutce i próbuje przekonać ją do porzucenia dotychczasowego zajęcia. Imię głównej bohaterki zostało natomiast pożyczone ze starego plakatu sztuki teatralnej "Cyrano de Bergerac", który wisiał w hotelowym lobby.
Choć piosenka ostatecznie stała się globalnym przebojem, jej początki na radiowych antenach były bardzo trudne. Brytyjska korporacja BBC początkowo nałożyła na utwór zakaz emisji, uznając jego tematykę za nieobyczajną i zbyt kontrowersyjną jak na standardy publicznego nadawcy. Co ciekawe, cenzorom nie przeszkadzało niechlujne wykonanie czy fałszywy akord na wstępie, ale sam fakt opowiadania o prostytucji. Dopiero po pewnym czasie, gdy singiel zaczął zdobywać popularność w USA i klubach w całej Europie, brytyjskie media ugięły się, a "Roxanne" na stałe weszła do kanonu muzyki rockowej.
Polecany artykuł: