Jak brudny bar country zmienił historię muzyki. Tu zaczynali Patti Smith, Blondie i Talking Heads

2026-04-26 11:55

CBGB powstało jako miejsce dla fanów muzyki country i bluesa w najgorszej dzielnicy Nowego Jorku. Właściciel lokalu nie planował żadnej rewolucji, a jedynie chciał uniknąć skarg sąsiadów na zbyt głośne granie. Przez splot przypadków i brak pieniędzy na urzędowe opłaty to właśnie tutaj narodził się amerykański punk rock.

Ramones

i

Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe

Plan Hilly'ego Kristala na spokojny bar country przy 315 Bowery

W grudniu 1973 roku Hilly Kristal otworzył w Nowym Jorku lokal, który w jego zamierzeniu miał być mekką dla wielbicieli spokojniejszych brzmień. Nazwa CBGB & OMFUG była skrótem od Country, Bluegrass, Blues and Other Music For Uplifting Gormandizers. Słowo „gormandizers” odnosiło się do żarłocznych konsumentów muzyki, a sam Kristal liczył na to, że uda mu się stworzyć dochodowy biznes oparty na amerykańskim folku i tradycji. Wybór lokalizacji przy 315 Bowery nie był przypadkowy. Budynek stał w wyjątkowo niebezpiecznej okolicy, na tak zwanej ulicy wyrzutków, gdzie sąsiadami byli głównie bezdomni z pobliskiej noclegowni. Kristal założył, że w takim miejscu nikt nie będzie dzwonił na policję z powodu hałasu, co wcześniej zmusiło go do zamknięcia interesu w innej części miasta.

Wizja stworzenia centrum muzyki country w sercu Lower East Side szybko jednak legła w gruzach. Okazało się, że w Nowym Jorku nie ma wystarczająco wielu fanów takich brzmień, którzy zaryzykowaliby spacer po niebezpiecznej dzielnicy, aby posłuchać banjo czy bluesa. Bar świecił pustkami, a właściciel, mający na koncie już dwa wcześniejsze bankructwa, desperacko potrzebował czegokolwiek, co przyciągnie klientów kupujących alkohol. Kristal sypiał wtedy na polówce na zapleczu i dorabiał prowadzeniem firmy przeprowadzkowej, w której jako tragarzy zatrudniał bezrobotnych muzyków i bywalców swojego baru.

Najbardziej wyczekiwane koncerty rockowe i metalowe w Polsce w 2026 roku

Katastrofa budowlana i podstęp muzyków z grupy Television

Prawdziwy przełom nastąpił w wyniku tragedii. W sierpniu 1973 roku zawalił się budynek Mercer Arts Center, który był głównym miejscem spotkań nowojorskiej awangardy i niezależnych zespołów rockowych. Całe środowisko muzyczne z dnia na dzień straciło scenę i zaczęło szukać nowego miejsca do grania. Wtedy na drodze Kristala stanęli muzycy grupy Television. Tom Verlaine i Richard Hell użyli podstępu, udając, że ich twórczość pasuje do profilu lokalu, byle tylko dostać szansę na występ. Właściciel, choć zupełnie nie rozumiał ich kanciastego i hałaśliwego stylu, pozwolił im grać w niedzielne wieczory, ponieważ przyciągali do baru ludzi chcących pić piwo.

Nikt was, chłopaki, nie polubi, ale pozwolę wam tu wracać – stwierdził Hilly Kristal po jednym z pierwszych koncertów grupy Ramones.

Wkrótce po Television w CBGB pojawili się właśnie Ramones, którzy swój pierwszy koncert zagrali tam 16 sierpnia 1974 roku. Aby w ogóle móc występować, muzycy musieli iść na układ z właścicielem i własnoręcznie zbudować scenę z surowych desek. W ślad za nimi poszli kolejni artyści, którzy nie mieścili się w standardach ówczesnych radiostacji. Debiutowała tu formacja Blondie, a później kwartet Talking Heads, których Kristal polubił głównie za to, że mieli mało sprzętu do wnoszenia i wyglądali na schludnych ludzi. Wiosną 1975 roku swoją legendarną rezydencję rozpoczęła Patti Smith, co ostatecznie ściągnęło do brudnego baru na Bowery łowców talentów z największych wytwórni płytowych.

Zakaz grania coverów jako sposób na uniknięcie kar finansowych

Przez lata krążył mit, że CBGB stało się kolebką nowej muzyki dzięki wizjonerskiej zasadzie Kristala, który zabraniał zespołom grania cudzych utworów. Fani wierzyli, że był to rygorystyczny wymóg mający promować nowatorstwo i artystyczną szczerość. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej prozaiczna i czysto finansowa. Syn właściciela przyznał po latach, że Hilly wprowadził zakaz grania coverów wyłącznie dlatego, że nie miał pieniędzy na opłacanie tantiem i kar dla organizacji ASCAP, będącej odpowiednikiem polskiego ZAiKS-u. Odmawiając grania cudzych piosenek, bar po prostu unikał kontroli i wysokich opłat za prawa autorskie, których Kristal nie był w stanie udźwignąć.

Najgorsze toalety świata i pies Jonathan na scenie CBGB

Klimat klubu tworzyła nie tylko muzyka, ale też skrajnie niski standard higieniczny, o którym krążyły legendy. Toalety w CBGB uznawano za jedne z najgorszych na świecie – brakowało w nich drzwi, sedesy były połamane, a podłoga wiecznie stała w fekaliach. Perkusista Ramones wspominał, że korzystanie z nich groziło zarażeniem się chorobami, o których świat dawno zapomniał. W kuchni, w której przygotowywano słynne „chili Hilly’ego” za 50 centów, miały mieszkać szczury, a w garnkach rzekomo znajdowano niedopałki papierosów. Mimo to głodni muzycy chętnie korzystali z taniego posiłku, który był często jedynym ciepłym daniem, na jakie mogli sobie pozwolić.

Stałą częścią krajobrazu był również pies właściciela, ogromny owczarek o imieniu Jonathan. Zwierzę biegało samopas po całym lokalu i notorycznie załatwiało swoje potrzeby fizjologiczne na podłogę, a nawet bezpośrednio na scenę. Zespoły przygotowujące się do występu musiały samodzielnie sprzątać odchody, zanim podłączyły wzmacniacze. Lider grupy Mink DeVille oskarżył nawet czworonoga o to, że przez brud panujący w klubie kilkakrotnie nabawił się wszawicy łonowej. Te ekstremalne warunki paradoksalnie przyciągały buntowniczą młodzież, dla której CBGB było jedynym miejscem, gdzie nikt nie oceniał ich wyglądu ani braku umiejętności technicznych.

Bitwa o miano kolebki punka między CBGB a Max's Kansas City

Choć CBGB jest dziś uznawane za najważniejsze miejsce dla historii amerykańskiego punka, wielu badaczy i muzyków podważa tę wersję wydarzeń. Krytycy wskazują na klub Max's Kansas City, który funkcjonował jako inkubator nowej fali znacznie wcześniej. Zarzuca się Kristalowi, że był wybitnym oportunistą, który po prostu dostarczył salę, nie mając pojęcia o wartości artystycznej tego, co się w niej działo. Według przeciwników legendy CBGB, klub zawłaszczył całą sławę tylko dlatego, że przetrwał aż do 2006 roku, podczas gdy konkurencja zamknęła się dekady wcześniej.

Hilly Kristal wykazał się jednak niezwykłym zmysłem biznesowym w późniejszych latach, kiedy punk stał się modny. Zaczął masowo produkować i sprzedawać na całym świecie koszulki, pamiątki, a nawet bieliznę ze słynnym logo klubu. Dzięki temu marka CBGB stała się rozpoznawalna nawet przez ludzi, którzy nigdy nie słyszeli żadnej piosenki Ramones czy Television. Do dziś historycy muzyki kłócą się, czy Kristal był wizjonerem, czy po prostu człowiekiem, który znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, ale nikt nie neguje faktu, że bez jego brudnego baru historia rocka w XX wieku wyglądałaby zupełnie inaczej.

Galeria: 10 najlepszych filmów z punkiem w roli głównej. Doskonale pokazują tę subkulturę