Steve Vai wypowiedział się szczerze o współczesnych młodych wirtuozach gitary. "Nie słyszę tam niczego, co byłoby naprawdę oryginalne"
Steve Vai to postać, której raczej nie trzeba szerzej przedstawiać rockowym słuchaczom. Mowa w końcu o amerykańskim wirtuozie gitary i kompozytorze, który swoją karierę rozpoczął w zespole Franka Zappy na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Później zaczął działać także pod własnym nazwiskiem. Na przestrzeni lat koncertował ponadto z Whitesnake. Obecnie skupia się na wspólnym projekcie z innym wirtuozem, Joe Satrianim, oraz znajduje się w składzie supergrupy Beat, która oddaje hołd pewnemu okresowi w twórczości King Crimson.
W niedawnym wywiadzie z Ahmetem Zappą Vai zdobył się na szczere wyznanie. Choć sam jest wirtuozem, bez wahania przyznał, że dzisiejsi młodzi gitarzyści potrafią – pod względem technicznym – zagrać rzeczy, których on sam nie jest w stanie wykonać.
– Jest mnóstwo rzeczy, których nie potrafię zagrać. Mam w końcu 65 lat. Obserwuję tę ogromną, podziemną ewolucję techniki. Patrzę na to, co robią ci nowi gracze i jestem po prostu osłupiały – przyznał gitarzysta. Z drugiej jednak strony, Vai zwrócił uwagę na to, czego brakuje młodym wirtuozom.
– Brakuje mi ewolucji harmonii i struktur melodycznych. One wszystkie brzmią tak samo! To już było. Nie słyszę tam niczego, co byłoby naprawdę oryginalne – dodał muzyk.
Beat po raz pierwszy zagra w Polsce
17 lipca 2026 w naszym kraju, po raz pierwszy, zagra supergrupa Beat. Koncert odbędzie się w plenerowej przestrzeni Zamku Ćmielów (woj. świętokrzyskie).
Przypomnijmy, że grupa Belew powstała w 2024 z inicjatywy gitarzysty Adriana Belew. Wykonuje ona na żywo utwory King Crimson z lat osiemdziesiątych, a konkretnie z albumów Discipline (1981), Beat (1982) i Three of a Perfect Pair (1984). Belew do zespołu zaprosił basistę Tony'ego Levina, który również przez lata grał w King Crimson, perkusistę Danny'ego Careya z formacji Tool oraz Vaia.