"To omal mnie nie zabiło". Alice Cooper szczerze o najmroczniejszym nałogu i odzyskanym życiu
O problemach Alice Coopera z alkoholem fani wiedzieli od dawna. Przypomnijmy, że w 1976 roku artysta spędził cztery tygodnie w klinice odwykowej, co stało się bezpośrednią inspiracją dla koncept-albumu From The Inside. Niedługo po tym na drodze Coopera stanął człowiek, który zaoferował mu rzekomo "bezpieczną" alternatywę dla procentów.
W rozmowie z gazeta Daily Telegraph wokalista zdradził, że wpadł w pułapkę niszczycielskiego narkotyku na samym początku jego popularyzacji. W tamtych czasach nowa substancja nie nosiła jeszcze powszechnie znanej dziś nazwy. Chodziło o crack.
To było na samym początku ery cracku. Wprowadzono mnie w błąd, mówiąc, że mogę to palić bez ryzyka uzależnienia. A crack to bez wątpienia najbardziej uzależniający narkotyk, jaki istnieje. To było coś, co naprawdę omal mnie nie zabiło – powiedział Cooper.
Nowo poznana substancja błyskawicznie przejęła kontrolę nad życiem wokalisty. Artysta zaczął tracić kontakt z otaczającą go rzeczywistością. Wówczas jego małżeństwo prawie się rozpadło. W 1983 jego żona Sheryl postawiła mu ultimatum: albo odwyk i odnowienie przysięgi małżeńskiej w wierze chrześcijańskiej, albo ich związek przejdzie do historii.
Cooper podjął więc walkę o trzeźwość, którą utrzymuje już od ponad czterech dekad.
Czas na nowe wydawnictwo od supergrupy Hollywood Vampires?
Supergrupa Hollywood Vampires powstała w 2012 roku i od tamtej pory elektryzuje fanów rocka na całym świecie. Przypomnijmy, że na jej czele stoją: Cooper oraz gitarzyści Johnny Depp (aktor znany m.in. z serii Piraci z Karaibów) oraz Joe Perry z Aerosmith. Formacja wypuściła do tej pory dwa studyjne albumy – Hollywood Vampires (2015), a także Rise (2019). Czy będzie trzeci?
– Rozmawiamy o nagraniu kolejnej płyty. Johnny będzie miał po Nowym Roku – tak sądzę – nieco więcej wolnego czasu. Zobaczymy więc, jak to się potoczy, będziemy działać na bieżąco – zdradził Perry dla magazynu InBoston.