Iron Maiden - 5 ciekawostek o albumie "No Prayer for the Dying" | Jak dziś rockuje?

Ten album Iron Maiden już od ponad trzech dekad wzbudza skrajne emocje. Na "No Prayer for the Dying" muzycy postanowili zmienić obrany kurs i właśnie to nie wszystkim przypadło do gustu. Czas więc przypomnieć historię płyty, na której zadebiutował gitarzysta Janick Gers.

Szorstka ekspresja. Iron Maiden i historia albumu No Prayer for the Dying

W latach 1982-1988 brytyjska formacja Iron Maiden wypuściła w świat pięć studyjnych albumów, które należą do klasyki metalu. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych grupa miała więc niesamowicie mocną pozycję na rynku muzycznym. Ich trasy były gigantyczne, a sceniczna produkcja robiła ogromne wrażenie na fanach na całym świecie. W kolejną dekadę Żelazna Dziewica postanowiła wejść z materiałem różniącym się od poprzednich krążków. Muzycy wykonali bowiem ostry zwrot w stronę bardziej bezpośredniego grania.

Mija 40 lat od pierwszych koncertów Iron Maiden w Polsce. "Byli jak z innej bajki"

–Zainspirowała nas solowa płyta Bruce’a [Dickinsona, wokalisty - przyp. red.], "Tattooed Millionaire" [ona również została wydana w 1990], na której celował w bardziej surowe brzmienie. Jest tam kilka utworów, w których śpiewa ostrzej. Pomyślałem, że mogę napisać coś, co wykorzysta właśnie tę jego szorstką ekspresję –wyznał wprost Steve Harris w rozmowie z magazynem Metal Hammer w 2026 roku. 

Aby uzyskać surowy, garażowy klimat, zespół zdecydował się na niekonwencjonalne rozwiązanie. Materiał zarejestrowano w przearanżowanej stodole na terenie posiadłości basisty. Wykorzystano do tego słynne mobilne studio należące do The Rolling Stones. –Chcieliśmy, żeby to brzmiało jak album koncertowy –uzupełnił Harris. Z tak obranego kierunku nie był do końca zadowolony gitarzysta Adrian Smith. Dlatego też podjął decyzję o odejściu z Iron Maiden. –Zacząłem czuć się stłamszony. Nie wiedziałem, co chcę dalej robić. [...] Było dużo cierpienia. Potem poczułem ulgę, ponieważ nie czułem się szczęśliwie będąc w zespole. Wszyscy o tym wiedzieli –powiedział w wywiadzie na łamach Classic Rocka. Na No Prayer for the Dying zadebiutował więc Janick Gers. 

Święty dym 

Nowego muzyka w składzie doskonale znał Dickinson. Gers zagrał na wspomnianym solowym debiucie wokalisty IM. Wcześniej natomiast współpracował m.in. z Ianem Gillanem czy Fishem, byłym frontmanem Marillion. Gitarzysta po latach przyznawał wprost, że był dość zszokowany, kiedy otrzymał propozycję dołączenia do zespołu. –Ponieważ działałem z Bruce'em, ludzie mogli pomyśleć, że w ten sposób próbuje się dostać do Iron Maiden. Tak nie było. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś kiedykolwiek opuści ten zespół –powiedział Gers dla magazynu Classic Rock. Gers dał się ostatecznie namówić na próbę. –Najpierw zagraliśmy "The Trooper". Poczułem wówczas przypływ adrenaliny, a moje ręce się trzęsły. Zrobiliśmy jeszcze kilka utworów, a następnie powiedzieli do mnie: "Zostałeś przyjęty" –dodał.

Janick Gers wszedł do zespołu w momencie, kiedy materiał na nową płytę był już w dużej mierze przygotowany. Dlatego też gitarzysta nie miał wpływu na zawartość No Prayer for the Dying. Samo nagrywanie przebiegło bardzo szybko. Zasadnicza sesja trwała ok. trzech tygodni. Produkcją, po raz kolejny, zajął się Martin Birch, zaufany człowiek Maidenów. We wrześniu 1990 muzycy do promocji wytypowali kompozycję Holy Smoke, który uderzał w skorumpowanych, amerykańskich teleewangelistów zarabiających miliony na ludzkiej naiwności.  

No Prayer For The Dying, który pojawił się na półkach sklepowych 1 października 1990, dotarł do drugiego miejsca na liście przebojów w Wielkiej Brytanii. W USA ósmy album Iron Maiden zatrzymał się z kolei na 17. pozycji. Całość spotkała się z mieszanymi, a momentami wręcz chłodnymi recenzjami. Wielu fanów uważa No Prayer… za jeden z najsłabszych krążków w dyskografii Żelaznej Dziewicy. Po latach Steve Harris stara się tę płytę bronić.

–Uważam, że to naprawdę mocny album. W tamtym czasie staliśmy się tak duzi, a nasze koncerty tak widowiskowe, że po prostu próbowaliśmy trochę wrócić do korzeni –powiedział dla zachodniego MH. W rezultacie powstało wydawnictwo, które jest swego rodzaju migawką Iron Maiden stojącego na rozdrożu. No Prayer for the Dying był próbą odnalezienia się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to drastycznie zmieniał się świat rocka oraz metalu.

Jakie ciekawostki skrywa album No Prayer for the Dying? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu. 

Poniżej natomiast przypominamy zestawienie najlepszych utworów Iron Maiden według użytkowników portalu "Rate Your Music":