Organizatorzy Mystic Festivalu należą do grona tych, którzy sukcesywnie, regularnie zdradzali gwiazdy tegorocznej, będącej już za nami edycji. Nie dało się nie zauważyć, że bardzo duże emocje wzbudziło ogłoszenie jako headlinera wydarzenia polskiego zespołu - Behemotha.
Grupa, choć pochodzi z Gdańska, jest także bardzo dobrze znana i ceniona na arenie międzynarodowej. Behemoth od dawna jednak budzi bardzo duże emocje w naszym kraju, a to w związku z licznymi kontrowersyjnymi działaniami lidera grupy, Adama "Nergala" Darskiego, który dość regularnie naraża się w szczególności rodzimym grupom katolickim.
Behemoth przejął scenę Mystica trzeciego dnia festiwalu. Występ gdańskiej grupy zebrał zgodne, niezwykle ciepłe i entuzjastyczne opinie, zgodnie z którymi Nergal i spółka raz na zawsze udowodnili, że zasługują na miano headlinera.
Nergal opisał swoje wrażenia po występie na Mystic Festival 2026. Muzyk zrobił to w dniu swoich 49. urodzin
Dopiero w środę 10 czerwca, a więc cztery dni po występie na festiwalu, głos w jego sprawie zabrał Adam "Nergal" Darski. Muzyk zamieścił wpis na swoim koncie w mediach społecznościowych w szczególnym dla siebie dniu, kiedy to świętuje 49. urodziny.
Nergal odnosi się w nim do sceptycznych reakcji, jakie wzbudziło ogłoszenie jego zespołu headlinerem Mystic Festivalu. Jak mówi, na poważnie wzięli do siebie słowa, że mogą nie być wystarczająco mocni, aby stanąć na tej scenie w takiej samej roli, jak takie legendy, jak Megadeth czy Judas Priest. Darski wraca jednak myślami do początków kariery wspominając pierwszy koncert Behemotha, który miał miejsce kilka kilometrów od gdańskiej Stoczni, w jednej ze szkół "dla kilku pijanych punków i przypadkowych przechodniów". Jak wspomina, choć miał wtedy tylko 16 lat, już wtedy był niezwykle uparty, a przy tym arogancki i ambitny, co kierowało nim także teraz, gdy wraz z Behemothem przygotowywali się do występu na Mystic Festivalu.
Ale ambicja zawsze była jedną z sił napędowych mojego życia. Podjęliśmy wyzwanie i zainwestowaliśmy ogromną ilość czasu, energii i pieniędzy w stworzenie koncertu godnego tego miejsca - pisze Adam "Nergal" Darski.
Muzyk dodaje, że na szczęście odzew publiczności przerósł jego najśmielsze oczekiwania i wciąż docierają do niego entuzjastyczne głosy po występie. Co ciekawe, w swoim wpisie Nergal wspomniał także swojego tatę. Jak pisze, mężczyzna przez lata pracował w gdańskiej Stoczni. Lider Behemotha stwarza paralelę pisząc, że niejako on także przyszedł do tego miejsca "do pracy" - tylko w zupełnie innej roli i na innej scenie.
Pełny wpis Nergala znajdziesz poniżej: