Spis treści
Piorun zatrzymał akcję serca 66-latki. Po dwóch miesiącach kobieta podziękowała swoim wybawcom
Najpierw chwile przerażenia, a później cudowne ocalenie! Prawie osiem tygodni temu, 66-letnia Mary „Jeanne” Menna z Marietty w stanie Georgia w USA, znajdowała się przy swoim aucie na parkingu w pobliżu kościoła i katolickiej szkoły, gdzie zajmowała się organizacją kółka teatralnego. Kobieta uciekała do pojazdu przed zbliżającą się burzą. Niestety, nie zdołała się schronić. Z nagrania opublikowanego w sieci wynika, że błyskawica uderzyła w pobliskie drzewo, samochód i samą kobietę. U 66-latki doszło do zatrzymania krążenia. W wywiadzie dla stacji CBS News Jeanne przyznała, że nie pamięta prawie nic z tamtych chwil, a jej ostatnim wspomnieniem jest dojście do samochodu.
66-latka uniknęła trwałych uszkodzeń. Porażenie piorunem nie zostawiło u niej śladu
Pierwszy policjant z Marietty dotarł na miejsce zaledwie po upływie półtorej minuty. Pomimo burzy i ulewy natychmiast przystąpił do reanimacji. Wkrótce dołączył do niego kolejny funkcjonariusz. Kobieta trafiła do szpitala WellStar Kennestone. Lekarze są zaskoczeni, bo okazało się, że Jeanne nie doświadczyła żadnych dolegliwości neurologicznych ani innych długotrwałych obrażeń, które zazwyczaj towarzyszą porażeniom piorunem.
Amerykanka spotkała się z ratownikami. „Czuję, że moje życie wciąż ma jakiś cel”
W poniedziałek, po niespełna dwóch miesiącach od wypadku, 66-latka wróciła w miejsce, w którym niemal zginęła. Tym razem towarzyszyli jej policjanci, strażacy oraz medycy, którzy uczestniczyli w akcji ratunkowej. Kobieta wyznała, że czuje, iż jej życie nadal ma sens i ma nadzieję na to, że zdoła komuś pomóc, dziękując z całego serca swoim wybawcom. Dla służb ratunkowych to spotkanie było równie cenne. Jeden z nich stwierdził, że takie chwile pokazują prawdziwy sens ich pracy i są przypomnieniem, dlaczego wybrali ten zawód. Jeanne określiła ratujących ją ludzi mianem „bożych aniołów na ziemi”, wierząc również, że w jej ocaleniu pomogła modlitwa.