Zaczęło się od rodzinnej wypożyczalni. Jej pomysł na streaming wchodzi do Polski
Wszystko zaczęło się w Grecji, z pasji do kina, która narodziła się w rodzinnej wypożyczalni wideo. To właśnie tam Dafni Bechtsi, założycielka nowej platformy, dorastała otoczona filmami i marzyła o tym, by wartościowe produkcje nie ginęły w zapomnieniu. Przekonanie, że dobre kino zasługuje na drugie życie, nawet jeśli nie ma komercyjnego potencjału, stało się fundamentem projektu, który właśnie wkracza na nasz rynek.
Niewielki, niezależny pomysł z czasem przerodził się w coś znacznie większego. W 2020 roku w Grecji wystartowała platforma Cinobo, która szybko zbudowała wokół siebie zaangażowaną społeczność. Teraz ten sam koncept ma szansę podbić serca polskich widzów.
Tysiąc filmów na start i darmowe bilety do kina
Już 3 listopada w Polsce zadebiutuje Cinobo – platforma streamingowa, która chce zaoferować widzom coś więcej niż tylko dostęp do filmów. Już na samym początku w katalogu znajdzie się blisko 1000 tytułów, zarówno filmów, jak i seriali z całego świata. Twórcy zapowiadają, że ich celem jest walka z algorytmami, które często ukrywają prawdziwe perełki.
Co jednak najciekawsze, platforma ma skutecznie łączyć świat domowego streamingu z doświadczeniem oglądania filmów na dużym ekranie. W ramach subskrypcji użytkownicy mają otrzymywać również bezpłatne bilety do kina. Jak dokładnie będzie to działać? Tego dowiemy się w dniu premiery.
Widzowie zdecydują, co trafi na platformę
Twórcy podkreślają, że kluczową rolę w budowaniu platformy odgrywa społeczność. Jeszcze przed startem do projektu dołączyły tysiące kinomanów, którzy podpowiadają, jakie filmy i seriale powinny trafić do biblioteki. To właśnie głos widzów ma mieć realny wpływ na kształt katalogu.
Recenzje, oceny, tworzenie własnych list i wspólne odkrywanie filmów mają być nieodłączną częścią doświadczenia. Zamiast polegać wyłącznie na algorytmach, Cinobo stawia na rekomendacje ludzi, którzy kochają kino i chcą dzielić się swoimi odkryciami.
Polski zespół na czele z Marcinem Pieńkowskim
Za rozwój platformy na naszym rynku odpowiada polski zespół, którym kieruje Marcin Pieńkowski, Country Lead Cinobo w Polsce. Jak zapewniają twórcy, serwis jest tworzony z myślą o lokalnych widzach, ich gustach i potrzebach, a także w bliskiej współpracy z rodzimą branżą filmową. Firma jest zarejestrowana w Polsce.
Ile kosztuje Cinobo? Znamy cenę i specjalną ofertę
Dostęp do platformy będzie możliwy w ramach jednej subskrypcji. Jej koszt to 29,99 zł miesięcznie lub 23,99 zł miesięcznie w przypadku wyboru planu rocznego. Cena zapewnia nieograniczony dostęp do całego katalogu, bez dodatkowych opłat za wypożyczanie pojedynczych tytułów. Od dnia premiery każdy będzie mógł również skorzystać z 7-dniowego bezpłatnego okresu próbnego.
Dla niecierpliwych przygotowano też specjalną ofertę. Każdy, kto jeszcze przed startem zarejestruje się na stronie platformy i podzieli się swoimi oczekiwaniami wobec polskiego streamingu, otrzyma miesiąc dostępu w prezencie.
Uratowali sześć kin w Grecji. Co planują w Polsce?
Założenia platformy zostały już z sukcesem przetestowane w Grecji. Przez ponad sześć lat udało się tam nie tylko zbudować społeczność miłośników kina, ale także aktywnie wesprzeć lokalną branżę. Dzięki działaniom Cinobo uratowano przed zamknięciem i odnowiono aż sześć kin, a ponad 300 000 osób wróciło na seanse na dużym ekranie.
Twórcy udowadniają tym samym, że streaming i tradycyjne kina nie muszą ze sobą konkurować. Wręcz przeciwnie – mogą się wzajemnie wspierać, rozwijając kulturę filmową. Czy podobny model sprawdzi się w Polsce? Odpowiedź poznamy już wkrótce.