Zauważył go Jan Borysewicz. Muzyk był już pewien, że przegrał konkurs

Był przekonany, że jego przygoda z konkursem właśnie się skończyła, a proste wykonanie gitarowego riffu nie ma szans z konkurencją. Wszystko zmieniło się, gdy jego talent zauważył sam Jan Borysewicz. Dla artysty ukrywającego się pod pseudonimem emocean drive był to impuls do stworzenia utworu „Challenge Me”, do którego symboliczny teledysk nagrał w rodzinnym Dęblinie.

Muzyk emocean drive gra na gitarze elektrycznej na scenie. O jego współpracy z Janem Borysewiczem przeczytasz na SE.
Autor: Sławek Kuśnierczyk/ Materiały prasowe

Zauważył go Jan Borysewicz. Wszystko zaczęło się od jednego riffu

Czasem wystarczy jeden konkurs i jedno kliknięcie „wyślij”, by życie nabrało zupełnie nowego tempa. Przekonał się o tym emocean drive, którego najnowszy utwór „Challenge Me” narodził się w wyjątkowych okolicznościach. Jego historia zaczęła się od konkursowego wyzwania rzuconego przez samego Jana Borysewicza w ramach Riff Challenge. Wszystko zainicjowała dobra znajoma artysty, Ewelina z zespołu Suma Pragnień. To ona podesłała mu link do konkursu z krótką wiadomością, która okazała się prorocza. „Kto, jak nie ja, powinien wziąć w nim udział?” – wspomina emocean drive. Postanowił spróbować swoich sił, choć do zadania podszedł bez zbędnych kombinacji. „Podłączyłem gitarę do wzmacniacza, założyłem cylinder i zagrałem konkursowy riff. Bez żadnych fajerwerków, dokładnie tak, jak Pan Jan pokazał i przykazał” – opowiada. Jak sam przyznaje, jego entuzjazm szybko ostygł, gdy zobaczył, co przygotowali inni uczestnicy.

Jan Borysewicz: Muzyka znów jest nudna. Czekam, aż ktoś zaskoczy świat | Mellina

„Kopara mi opadła. Byłem przekonany, że to koniec”

Gdy emocean drive posłuchał aranżacji konkurentów, był pewien, że jego przygoda z konkursem właśnie dobiegła końca. „Kopara mi opadła. Byłem przekonany, że na tym mój udział w konkursie się skończył” – wyznaje. Okazało się jednak, że jego proste, wierne oryginałowi wykonanie zrobiło wrażenie na jurorach. Ku jego zaskoczeniu, Jan Borysewicz i ekipa festiwalowa zdecydowali, że zasłużył na miejsce w półfinale. To był moment, który zmienił wszystko. W kolejnym etapie zadanie polegało już na stworzeniu własnego, autorskiego riffu. Dla artysty, który od lat podziwiał lidera Lady Pank, było to coś więcej niż tylko konkursowe wyzwanie. „Pan Jan Borysewicz od zawsze jest jednym z moich ulubionych gitarzystów, więc kiedy zauważa Cię Twój idol, nie możesz po prostu wymyślić fragmentu na konkurs” – tłumaczy emocean drive. Wyróżnienie potraktował bardzo osobiście i postanowił, że stworzy z tej okazji coś trwałego. „Postanowiłem, że napiszę sobie na pamiątkę całą piosenkę opartą na konkursowej zagrywce gitarowej. Taką, którą będę mógł wykonywać na swoich koncertach. Takie wyróżnienie zdarza się być może raz w życiu” – podkreśla.

Powrót do rodzinnego miasta i symboliczna podróż

Tak narodził się utwór „Challenge Me”, opowiadający o mierzeniu się z własnymi słabościami, porażkami i wyzwaniami, jakie stawia przed nami los. Piosence towarzyszy teledysk, który stanowi kolejny rozdział w historii artysty. Klip został nakręcony w jego rodzinnym Dęblinie. Jak wyjaśnia twórca, to symboliczny powrót, który ma mu pokazać, jaką drogę przebył i gdzie znajduje się dzisiaj. W teledysku nie brakuje ukrytych znaczeń. Ważną rolę odgrywa w nim słońce, które raz świeci wysoko na niebie, a za chwilę chyli się ku zachodowi. To metafora zmienności losu – czasem jesteśmy na szczycie, a czasem czujemy, że wszystko dobiega końca. W klipie pojawiają się również samoloty, które stają się symbolem spełnionych marzeń i dowodem na to, że nawet jeśli dziś czujemy się uwięzieni, jutro możemy rozwinąć skrzydła. Ostatecznie, jak podkreśla artysta, jego nowy utwór nie jest historią o tym, że zawsze wygrywamy. To opowieść o tym, że nawet po porażce zawsze możemy podjąć kolejną próbę.