Gitarzysta Zakk Wylde zabrał głos ws. nagrania nieukończonych utworów Pantery. "To nie zależy ode mnie"
W 2022 roku oficjalnie potwierdzono, że legendarna formacja Pantera powraca na scenę po prawie dwóch dekadach. Do wokalisty Phila Anselmo i basisty Rexa Browna dołączyli gitarzysta Zakk Wylde (znany z Black Label Society i gry w zespole Ozzy'ego Osbourne'a) oraz perkusista Charlie Benante (Anthrax). Zastąpili oni nieżyjących już członków Pantery: Dimebaga Darrella oraz Vinniego Paula.
Grupa, od tamtej pory, skupiła się na koncertowaniu (muzycy dotarli dwukrotnie do naszego kraju: w 2023 zagrali w Łodzi, a w 2025 w Krakowie). Wielu fanów zaczęło się jednak zastanawiać, czy jest szansa, aby zespół nagrał także nowy album. Benante przyznał, w jednym z wywiadów, że w głowach muzyków kiełkuje wyłącznie pomysł, aby wypuścić w świat płytę koncertową. Brown z kolei zostawił otwartą furtkę w tym temacie.
Natomiast Wylde stwierdził, że w grę wchodzi jedynie ponowne nagranie niewydanych dotąd utworów, których autorami są Darrell i Paul. Gitarzysta tego nie wyklucza, ale otwarcie przyznał, że ostateczna decyzja należy do Anselmo oraz Browna.
– Wszyscy ciągle o to pytają. Ja zawsze myślałem o tym w ten sposób: to tak, jakby Eric Clapton pracował z Noelem Reddingiem i Mitchem Mitchellem nad jakimś archiwalnym materiałem, który napisał Jimi Hendrix, ale nigdy go porządnie nie zarejestrował i Eric miałby w tych utworach zagrać na gitarze i zaśpiewać. Myśleliśmy o tym, aby nagrać pozostawione demówki. To wszystko jednak zależy od Phila i Rexa. Ja i Charlie jesteśmy tam tylko po to, żeby ich wspierać lub robić to, co chłopaki będą chcieli. To jest coś świetnego – powiedział Wylde w rozmowie dla WRIF’s Meltdown.
Zakk Wylde o tym, na czym polega wyjątkowość Pantery. "Nie chodzi o ciężar utworów"
Pantera to jeden z najważniejszych zespołów w historii muzyki metalowej. Mike Portnoy – perkusista amerykańskiego Dream Theater – przyznał, w jednym z wywiadów, że to właśnie ta grupa utrzymała metal przy życiu w latach dziewięćdziesiątych, czyli w okresie, który nie był łatwy dla ciężkich brzmień.
Wylde opowiedział, w The Magnificent Others, podcaście prowadzonym przez Billy'ego Corgana z The Smashing Pumpkins, na czym polega wyjątkowość twórczości Pantery. – Zawsze powtarzam, że Black Sabbath od reszty wyróżniało nie to, że grali ciężko, tylko fakt, że mieli świetne piosenki. Pantera, w swoim gatunku, jest złotym standardem. [...] W przypadku ekstremalnego metalu, wszystkie zespoły mierzą się z tym, co ustanowiła Pantera – powiedział gitarzysta.