Zakk Wylde nawet nie stara się ukrywać tego, że Ozzy Osbourne jest dla niego kimś w rodzaju muzycznego mistrza, prawdziwego idola. To właśnie w zespole “Księcia Ciemności” młody gitarzysta rozpoczął swoją karierę. Choć na pewnym etapie ścieżki obu Panów się rozeszły, to nie zakończyła przyjaźń między nimi, dzięki czemu w kolejnych latach Wylde i Ozzy regularnie ze sobą współpracowali. To Zakk właśnie grał na gitarze na ostatniej trasie koncertowej “Księcia Ciemności” i wystąpił u jego boku na występie, który zapamiętamy już jako ten ostatni Osbourne’a.
Nie było więc dużym zaskoczeniem, a raczej piękną niespodzianką, gdy okazało się, że na nadchodzącym, pierwszym od pięciu lat albumie swojego Black Label Society Zakk postanowił oddać hołd swojemu mistrzowi. Już w dniu ogłoszenia Engines of Demolition stało się jasne, że pod symbolicznym numerem 13. na trackliście widnieje utwór o wymownym tytule Ozzy’s Song.
Zakk Wylde zabrał głos w sprawie muzycznego hołdu dla Ozzy’ego Osbourne’a
Teraz zaś, na dwa miesiące przed premierą krążka swojej formacji, Wylde postanowił opowiedzieć nieco więcej o tej budzącej wielkie emocje kompozycji. Gitarzysta udzielił wywiadu dla magazynu "Metal Hammer", w którym zdradził, że kompozycja Ozzy's Song, która swój tytuł zawdzięcza jego żonie, nie powstałaby w takim właśnie kształcie, gdyby Ozzy wciąż żył. Zakk miał mieć już gotową do niej muzykę od jakiegoś czasu, jednak nie było tekstu. Ten powstał krótko po ostatnim pożegnaniu "Księcia Ciemności".
Z powstaniem piosenki wiążę się także pewien szczególny, wzruszający szczegół. Mianowicie Wylde skomponował ją na słynnym Les Paul, znanym także jako "The Graal". To na tym wiośle właśnie grał on we wczesnych lata swojej działalności u boku Ozza. Jak mówi muzyk, to na tej gitarze powstał jego pierwszy utwór z Osbournem, nie było więc innej opcji, aby też i ten ostatni został zagrany właśnie na niej.
Adam był ze mną, kiedy grałem solo w tym utworze i powiedział: "Powinieneś chyba pójść i wziąć The Graal". Więc do solówki w tym utworze wyciągnąłem go. To ma sens, wiesz, pierwsza piosenka, którą napisałem z Ozzym powstała na nim - a potem ostatni hołd dla niego - zdradził Zakk Wylde.