Fałszywe emerytury i zespoły-wydmuszki. Dee Snider z Twisted Sisyer nie zostawia na kolegach suchej nitki
Dee Snider znany jest z tego, że mówi dokładnie to, co myśli. Wokalista, znany z amerykańskiej formacji Twisted Sister, nie lubi zdecydowanie gryźć się w język. Nie owija w bawełnę i nie bawi się w dyplomację. Dlatego też jego wypowiedzi często odbijają się szerokim echem w przestrzeni medialnej.
Teraz znów jest głośno o Sniderze. Tym razem wokalista, w nagraniach opublikowanych na swoim profilu na Facebooku, uderzył w dwa zjawiska, które jego zdaniem niszczą wiarygodność w świecie muzyki rockowej.
Artysta skrytykował zespoły, które ruszają w pożegnalną trasę koncertową, a później – jak gdyby nigdy nic – wracają z przedwczesnej emerytury.
Pożegnalne trasy, które nigdy się nie kończą, albo takie, które się kończą, a zaledwie parę lat później artysta wraca z emerytury i znowu rusza w trasę, to absolutne, czyste gówno. Nie będę wymieniał nazwisk z osobna. Wszyscy wiemy, kim są te szumowiny. Słuchajcie, nie musicie przestawać grać. Nie każę Wam odchodzić. Zostańcie na zawsze. Nie chcemy, żebyście odchodzili. Po prostu nie zapowiadajcie pożegnalnej trasy, nie sprzedawajcie nam całego tego pożegnalnego pakietu z wciskaniem kitu, koszulek z napisem "No More Tours", programów, drogich biletów i podpisywania kontraktów krwią, żeby parę lat później wrócić i znowu doić z nas kasę. To jest po prostu chore – przyznał wprost Snider.
Wokalista wziął także na swój celownik grupy, które występują pod znanym szyldem, choć w ich składzie nie ma już ani jednego członka z oryginalnego składu.
– Uważam, że to całkowicie powalone, oszukańcze i wprowadzające w błąd. Nie mówią wprost: "Nie jesteśmy oryginalnymi członkami", chociaż przedstawiają każdego w zespole. Ale na tym polega problem z czymś, co nazywa się korporacyjnymi zespołami rockowymi. Są popularni ze względu na piosenki, a niekoniecznie przez ludzi, którzy w nich grają – dodał Dee Snider.
Gdy fani próbowali tłumaczyć takie zespoły, pisząc, że "dziedziczą nazwę" niczym drużyny sportowe, artysta odpowiedział w swoim bezkompromisowym stylu: – "Dziedziczą nazwę"? To nie czyni cię członkiem zespołu! Moje dzieci odziedziczą nazwę Twisted Sister i jeśli założą zespół, by ruszyć w trasę jako Twisted Sister bez nikogo z oryginalnego składu, to wrócę z zaświatów i dopadnę ich marne tyłki! [...] To nie jest, ku..., drużyna baseballowa! To jest, ku..., zespół rockandrollowy i muszą w nim być ludzie z oryginalnego składu.