Już w 1986 roku stało się jasne, że historia zespołu Queen zmieni się na zawsze. Po słynnym występie w Knebworth Park w Hertfordshire w Anglii, który miał miejsce 9 sierpnia, Freddie Mercury otwarcie zwrócił się do swoich kolegów z grupy. Wokalista wyznał, że nie ma już siły występować. W tym momencie życia artysty niezwykle żywe były plotki o tym, że zmaga się on z wirusem HIV.
Freddie został oficjalnie zdiagnozowany niecały rok później. Muzyk nie miał złudzeń, czuł, że zostało mu niewiele czasu. Choć nie mógł już występować - koncerty, trwające po kilka miesięcy trasy były dla niego zbyt wyczerpujące - to chciał pisać muzykę i starał się jej komponować i tworzyć jak najwięcej.
Tym samym jeszcze w 1991 roku światło dzienne ujrzał czternasty studyjny album Queen. Innuendo okazał się być ostatnią płytą grupy, wydaną za życia Freddiego Mercury'ego. Wokalista zmarł dziesięć miesięcy po jej premierze w wieku zaledwie 45 lat. Artysta przegrał walkę z grzybiczym zapaleniem płuc, na które zachorował w wyniku choroby AIDS, która zniszczyła jego odporność.
To ten utwór Freddie Mercury napisał samodzielnie jako ostatni
Na tym, co znalazło się na Innuendo jednak się nie skończyło. Freddie do swoich ostatnich dni pracował tyle, ile tylko mógł. Muzyk starał się jak najwięcej komponować i pisać. Uznaje się, że ostatni utwór, który skomponował z Brianem Mayem, to Mother Love, jest jednak jeszcze inna kompozycja, zasługująca na uwagę.
Chodzi o piosenkę, za autorstwo której w pełni odpowiada tylko niezrównany wokalista Queen. Ostatnią kompozycją, aranż i tekst której napisał Mercury to ballada A Winter's Tale. Uznawana za jedną ze świątecznych kompozycji Queen została stworzona przez Freddiego w Montreux w Szwajcarii. Wokale do utworu zaś nagrano na kilka miesięcy przed jego przedwczesną śmiercią. Jedynie część partii instrumentalnych żyjący muzycy Queen: Brian May, Roger Taylor i John Deacon, ukończyli już podczas prac nad albumem Made in Heaven z 6 listopada 1995 roku. Jak zaznaczyli jednak, zrobili to w sposób, jakiego, ich zdaniem, życzyłby sobie Mercury.