Za nami już najnowsza trasa koncertowa zespołu AC/DC. Formacja rozpoczęła serię występów pod szyldem "Power Up World Tour", na której świętowała także swoje 50-lecie, w maju 2024 roku i grała aż do początków października tego roku.
Wyjątkowo ciekawie na tournée zadziało się w sierpniu tego roku. To wtedy okazało się, że w ramach występu w Saint Louis, który miał miejsce 8 września, przed australijską ikoną hard rocka wystąpi nie towarzysząca jej na całej trasie formacja The Pretty Reckless, ale kapela Foo Fighters z Davem Grohlem na czele.
Już wtedy wokalista i gitarzysta nie ukrywał, że występ przed AC/DC jest dla niego swoistym spełnieniem marzenia z dzieciństwa. Niespodziewanie Grohl dostał okazję powtórzenia go - gdy okazało się, że Foo Fighters wystąpią przed starszymi kolegami po fachu także podczas zamykającego całą trasę występu, który miał miejsce 2 października w New Jersey. Podczas tego pokazu doszło jednak do czegoś więcej, mianowicie Dave Grohl dołączył do swoich idoli na jednej scenie, wykonując z nimi kultowe Highway to Hell.
Dave Grohl nie kryje emocji, opowiadając o występie z AC/DC
Teraz lider Foos opowiedział o tym szczególnym momencie swojej kariery w wywiadzie dla nowozelandzkiej stacji radiowej The Rock. Jak przyznał, to Taylor Momsen sprawiła, że właśnie jego zespół występował przed AC/DC w zastępstwie za The Pretty Reckless. Artystka i Grohl dobrze się znają i przyjaźnią. Gdy muzyk uświadomił sobie, że nie mają nic zaplanowanego na 8 września, to natychmiast przyjął propozycję.
Grohl nie ukrywa, że wyjątkowo mocno wspomina ten drugi pokaz z 2 października, kiedy to wtedy przyszło mu stanąć na scenie obok AC/DC. Jak opowiedział, był to dla niego wyjątkowy moment, gdyż za kulisami była także jego żona. To w jej ramiona właśnie Dave Grohl rzucił się po wykonaniu Highway to Hell, gdy, jak mówi, rozpłakał się jak dziecko!
To było coś niesamowitego, bo moja żona stała z boku sceny. Zagraliśmy „Highway To Hell”. Kiedy zszedłem ze sceny, wybuchnąłem płaczem – szlochałem jak dziecko. Dosłownie zawodziłem, szlochałem, nie mogłem w to uwierzyć. Pomyślałem sobie: "To jeden z tych momentów w moim życiu, w których wszystko zatoczyło pełne koło” – nigdy tego nie zapomnę". A tak na marginesie, była to najgłośniejsza scena, na jakiej kiedykolwiek w życiu stałem. Głośniejsza niż u Motörhead czy jakiegokolwiek innego zespołu. Uważam, że AC/DC to najgłośniejszy zespół na świecie - mówi Dave Grohl.