Thom Yorke (Radiohead) został uhonorowany prestiżowym wyróżnieniem. W trakcie swojego przemówienia nie gryzł się w język
Podczas 71. edycji Ivor Novello Awards w Londynie, Thom Yorke – frontman brytyjskiej formacji Radiohead – został uhonorowany najwyższym wyróżnieniem akademii – tytułem "Academy Fellowship". Tym samym dołączył do grona, w którym znajdują się m.in. Paul McCartney czy zespół U2. Nagrodę Yorke’owi wręczył Harry Styles. Gwiazdor popu nie szczędził mu komplementów. Nazwał zresztą Radiohead swoim "ukochanym zespołem".
– Przez prawie 35 lat wydawania muzyki brał na warsztat poczucie lęku oraz wyobcowania i przekuwał je w niesamowity klimat, hymny pokoleniowe i sztukę. Od gitarowych brzmień po elektroniczne glitche – raz po raz pokazywał nam, jak brzmi przyszłość. Bezkompromisowy, wiecznie niespokojny twórca, artysta w najczystszej postaci. Nie ma dwóch piosenek, które brzmiałyby tak samo. Dla tak wielu z nas żyje on na szczycie tej magicznej muzycznej góry, na którą my wszyscy próbujemy się wspiąć – powiedział Styles.
W dalszej części przemówienia autor takich hitów jak Watermelon Sugar czy As It Was powiedział jeszcze: – Twórczość Thoma to muzyka, którą się czuje. Dla mnie to zawsze było coś na kształt doświadczenia religijnego. Religijnego w tym sensie, że zrozumienie zdawało się działać w obie strony. [...] Nie potrafię wyrazić tego, jak mocno jego praca wciąż mnie inspiruje. Harry Styles zdradził także, że... stracił dziewictwo przy utworze Talk Show Host, który znalazł się na stronie B singla Street Spirit (Fade Out).
Z kolei Yorke później zaprezentował intymną, akustyczną wersję klasyka Jigsaw Falling Into Place oraz wykonał premierowy utwór Space Walk. Ma ona znaleźć się na kolejnym jego solowym albumem, który – według zapowiedzi – ukaże się na rynku jeszcze w tym roku. Najgłośniej będzie jednak o samym przemówieniu artysty. Thom Yorke zdecydowanie nie gryzł się w język.
Dla mnie każde pokolenie ma dane od Boga prawo do buntu, grania na nosie całemu temu biznesowi i udowadniania wszystkim, że się mylą. Ma prawo do używania muzyki i piosenek, by opowiedzieć historię o tym, co naprawdę oznacza dorastanie w ich własnym świecie, i do podążania pod względem stylistycznym tam, gdzie chcą, bo po prostu mogą. To jest tętniące serce muzyki. To dzięki temu muzyka pozostaje ważna. Aby tak się stało, sam przemysł musi w tych ludzi uwierzyć. Oni są kruchymi istotami, zazwyczaj mają w głowach niezły burdel, tak jak ja, i potrzebują wsparcia. A branża potrzebuje mądrości, która pozwoli im się rozwijać, pozwoli podjąć z nimi ryzyko i popełniać wspólne błędy – wyznał wokalista.
Muzyk potępił korporacyjną machinę, która woli wydawać miliony na wykupywanie starych katalogów gwiazd z poprzedniej epoki, zamiast inwestować w młodych wykonawców. – Ten przemysł umrze, a razem z nim ci wszyscy palanci, jeśli jedyne, co potraficie robić, to zaniżać wartość następnego pokolenia artystów oraz ich fanów. Zapamiętajcie sobie jedno: bez nas jesteście nikim! – podsumował Thom Yorke.
Formacja Radiohead zamierza regularnie ruszać w trasę, ale na... nietypowych zasadach
Po tym, jak ubiegłoroczna trasa po Europie udowodniła, że Radiohead wciąż są w świetnej formie, muzycy postanowili postawić sprawę jasno: wracamy, ale na naszych warunkach. Gitarzysta Ed O’Brien zdradził, że grupa wypracowała nową strategię, jeśli chodzi o granie koncertów. Zacznie ona obowiązywać od 2027.
– Planujemy co roku odwiedzać inny kontynent i grać dokładnie 20 koncertów. Ani mniej, ani więcej. Chcemy dawać z siebie wszystko każdej nocy. Nie chcemy, by stało się to rutyną lub graniem na oparach. Musimy być w stanie to udźwignąć. Nie jesteśmy już przecież młodzieniaszkami – powiedział w rozmowie z amerykańskim magazynem Rolling Stone.