Jonny Greenwood na temat najsłynniejszej kompozycji Radiohead. "Uznałem to za zbyt słabe"
W lutym 1993 roku na rynku ukazał się Pablo Honey, debiutancki album brytyjskiego Radiohead. Na płycie znalazło się 12 utworów, w tym wielki hit – Creep, który do dziś pozostaje największym przebojem w dorobku zespołu.
Gitarzysta Jonny Greenwood – w szczerej rozmowie z magazynem Mojo – przyznał otwarcie, że uważał całość za zbyt "miękką". Dlatego też podczas sesji nagraniowych próbował "popsuć" Creep, by nie brzmiał aż tak balladowo. Greenwood nie ukrywa, że jego wtrącenia gitarowe miały być aktem muzycznego nieposłuszeństwa.
– To było znane jako "piosenka w stylu Scotta Walkera". Nienawistny nastolatek we mnie uznał to za zbyt słabe i chciał zrobić coś odwrotnego. Nie może być ballad! Przester i głośna gitara to coś ekscytującego – wyjaśnił muzyk Radiohead. Wspomniany "sabotaż" sprawił, że utwór zyskał drapieżny charakter. Śmiało można powiedzieć, że był to "strzał w dziesiątkę".
Creep osiągnął po wydaniu zaledwie 78. miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Piosenka zyskała popularność dopiero rok później, również w Stanach Zjednoczonych. Wszystko wówczas nabrało rozpędu. Utwór dotarł do siódmej pozycji w zestawieniu w rodzimym kraju. Trzeba także wspomnieć, że muzycy Radiohead zostali pozwani przez autorów utworu The Air That I Breathe (zespół The Hollies) za uderzające podobieństwo progresji akordów i melodii. Sprawa zakończyła się ugodą, a Albert Hammond i Mike Hazlewood zostali dopisani jako współautorzy tego numeru.
Jonny Greenwood wprost na temat powrotu Radiohead na scenę. "Byłem zaskoczony, że trasa w ogóle się odbyła"
Pod koniec ubiegłego roku, po siedmioletniej przerwie, muzycy Radiohead powrócili do koncertowania. Zespół wystąpił łącznie 20 razy na Starym Kontynencie w listopadzie i grudniu. Trasa rozpoczęła się 4 listopada w Madrycie, a dobiegła końca 16 grudnia w Kopenhadze. Greenwood przyznał otwarcie, w jednym z wywiadów, że był zaskoczony, że "trasa w ogóle się odbyła". – Wspaniale było wrócić do piosenek, które zawsze uważaliśmy za dobre i odkryć, że wiele innych osób podziela nasze zdanie. Naprawdę miło było znowu grać i słuchać Thoma [Yorke'a, wokalisty Radiohead - przyp. red.]. Ale dziwnie było nie grać niczego nowego na trasie – dodał w rozmowie dla The Telegraph.