The Who - 5 ciekawostek o “Who’s Next” na 55-lecie | Jak dziś rockuje?

W 1969 roku zespół The Who był jednym z pierwszych, który pokazał, że album muzyczny może stać się czymś więcej, niż zbiorem przypadkowych piosenek. Płyta "Tommy" stworzyła zwartą opowieść, co przyjęto na tyle entuzjastycznie, że szybko pojawił się pomysł na kolejną "rock operę". Ta nie doszła do skutku - a jednak The Who właśnie w jej miejsce wydali swój najlepszy album.

Zespół The Who z pewnością zaskoczył, wydając w 1969 roku album, zatytułowany Tommy. Nie był on luźnym zbiorem różnych piosenek - te tworzyły jedną, zwartą opowieść, co stanowiło wciąż w tym czasie swego rodzaju nowość.

Płyta okazała się być bardzo dużym sukcesem, a formacja wyruszyła w kolejną serię koncertów, pojawiając się w jej ramach na festiwalach Woodstock oraz Isle of Wight Festival. Już na tym etapie The Who postrzegani byli jako jeden z największych zespołów na żywo. Chcąc udowodnić swój status formacja wydała ceniony po dziś dzień projekt Live at Leeds.

Wielki sukces, bogactwo i wygodne życie - Pete Townshend nie miał jednak zamiaru się zatrzymywać i już w 1970 roku zaczął myśleć o kolejnej rock operze.

Muzyka rockowa lat 70-tych - zagranica

Projekt, który nie doszedł do skutku

Gitarzysta wpadł na pomysł kontynuacji Tommy'ego, "Lifehouse". Inspirował się tym, co obserwował podczas trasy koncertowej, promującej poprzedni album, przede wszystkim reakcje publiczności, które za pomocą muzyki, różnych technik i narzędzi chciał oddać. Cały koncept futurystycznego świata, pozbawionego muzyki rockowej, żyjącego w rzeczywistości podobnej do tej telewizyjnej, okazał się być jednak pod wieloma względami skomplikowany. Choć zorganizowano serię koncertów, które miały na celu wspomóc powstanie projektu, pojawiająca się na nich publiczność nijak chciała współpracować.

Także i Roger Daltrey, Keith Moon i John Entwistle wprost zaczęli narzekać, co doprowadziło Townshenda do odwołania pozostałych koncertów i porzucenia całego projektu "Lifehouse". Gitarzysta przeżył załamanie nerwowe i naprawdę niewiele brakowało, aby The Who przestali istnieć.

W końcu wiosną 1971 roku grupa spotkała się w położonej w Stargroves posiadłości Micka Jaggera, gdzie przystąpiła do prac nad nową, piątą płytą. Ostatecznie przeniesiono się do Olympic Studios, gdzie dopracowano resztę materiału, pieczę nad czym sprawował Glyn Johns. Co ciekawe, aż osiem na dziewięć utworów powstało z myślą o "Lifehouse". Współpraca układała się dobrze, wszyscy próbowali nowych technik i rozwiązań, jak korzystanie z syntezatora jako pełnoprawnego instrumentu. 

W końcu w czerwcu w Wielkiej Brytanii i miesiąc później w Stanach Zjednoczonych wydano jako wiodący singiel, co ciekawe, zarejestrowany jako pierwszy, utwór Won't Get Fooled Again. Dość dobrze poradził on sobie na listach przebojów, torując drogę całej płycie. Ta została zatytułowana Who's Next i wydana 2 sierpnia w USA i niecałe dwa tygodnie później na Wyspach. Szczególnie w ojczyźnie The Who album poradził sobie świetnie, stając się ich jedynym, który trafił na szczyt tamtejszej listy przebojów.

Wydawnictwo już w chwili premiery okrzyknięte zostało jednym z najlepszych hard rockowych ostatnich lat, a retrospektywnie - wszech czasów. Do dziś Who's Next uważa się dość zgodnie za najwybitniejsze działo ikonicznej formacji. Jakie skrywa ciekawostki? Sprawdź w galerii: