Beatlesi, surowe mięso i lalki. Historia okładki, która wstrząsnęła Ameryką!
Czerwiec 1966 roku. Beatlemania trwa w najlepsze, a świat wciąż widzi w chłopakach z Liverpoolu grzecznych idoli. Właśnie wtedy na półki sklepowe w Stanach Zjednoczonych wjechał album „Yesterday and Today”, zrzucając na niczego niespodziewającą się publiczność prawdziwą bombę. Wszystko za sprawą okładki, która na stałe zapisała się w annałach rocka jako „butcher cover”, czyli okładka rzeźnicza. Widok uśmiechniętych Beatlesów w białych kitlach, obłożonych kawałkami surowego mięsa i okaleczonymi lalkami, był potężnym ciosem w wizerunek zespołu. Ten obraz, uchwycony przez fotografa Roberta Whitakera, wywołał taką falę oburzenia, że wytwórnia Capitol Records wpadła w panikę. Podjęto bezprecedensową decyzję o natychmiastowym wycofaniu całego nakładu, zanim płyta na dobre zdążyła rozgościć się w sklepach.
Lennon bronił jej do końca. Dlaczego George i Ringo znienawidzili "butcher cover"?
Ten kontrowersyjny strzał nie był jednak przypadkowym pomysłem obliczonym na tanią sensację, lecz starannie przemyślanym elementem większej artystycznej układanki. Sesja z 25 marca 1966 roku w londyńskim studiu Roberta Whitakera miała stać się częścią niezrealizowanego tryptyku „A Somnambulant Adventure”. Fotograf, mocno zainspirowany pracami niemieckiego surrealisty Hansa Bellmera, chciał zedrzeć z Beatlesów lukrowaną maskę niewinnych idoli i obnażyć iluzoryczną naturę sławy. Całość miała być jeszcze bardziej odważna. W planach było ujęcie zespołu trzymającego kiełbasy niczym pępowiny oraz George’a Harrisona walącego młotkiem w głowę Johna Lennona na tle przypominającym rosyjskie ikony.
Chociaż Whitaker zarzekał się, że nie tworzył politycznego manifestu, zespół szybko podchwycił temat i zaczął serwować okładkę jako ostry komentarz do wojny w Wietnamie. Paul McCartney stał się głównym ambasadorem tej interpretacji w rozmowach z szefostwem Capitolu. Z kolei John Lennon do końca życia bronił tego pomysłu, twierdząc, że okładka jest „tak samo istotna jak Wietnam”. Z biegiem lat rockowy monolit zaczął jednak pękać. George Harrison bez ogródek nazwał projekt „obrzydliwym i głupim”, a Ringo Starr w 2018 roku podsumował go jako „najgorszą rzecz, jaką kiedykolwiek zrobili” i dowód na kompletny brak gustu.
Od marketingowej wtopy do płyty za 233 000 dolarów. Legenda "butcher cover"
Wytwórnia zareagowała z prędkością błyskawicy, nie licząc się z kosztami. Operacja o kryptonimie „Operation Retrieve” ruszyła 10 czerwca 1966 roku, a jej celem było odzyskanie z rynku blisko 750 000 egzemplarzy albumu. Cała akcja kosztowała Capitol Records zawrotne 250 000 dolarów, co po raz pierwszy w historii współpracy z The Beatles całkowicie wyzerowało zyski z płyty. W akcie desperacji, by uratować inwestycję, na istniejące okładki naprędce naklejono nowe, bezpieczne zdjęcie zespołu pozującego przy kufrze podróżnym, znane jako „trunk cover”.
Ta decyzja, podjęta w ogniu kryzysu, nieoczekiwanie zapoczątkowała kolekcjonerskie szaleństwo. Fani, niczym archeolodzy rocka, zaczęli ostrożnie odklejać wierzchnią warstwę, by dostać się do zakazanego owocu, tworząc w ten sposób unikatowe egzemplarze „third state”. Oryginalne, nietknięte wydania, które cudem uniknęły rzezi, stały się Świętym Graalem dla winylowych maniaków. Mimo całego zamieszania, album „Yesterday and Today” i tak wbił się na szczyt listy Billboard 200, okupując go przez pięć tygodni. Dziś wartość rzadkich egzemplarzy „butcher cover” osiąga astronomiczne kwoty, a osobista kopia Johna Lennona sprzedana w 2019 roku za 233 000 dolarów jest tego najlepszym dowodem. W ten sposób największa marketingowa wtopa w dziejach muzyki stała się jej bezcenną i krwawą legendą.