Ścieżka dźwiękowa do filmu „Nieśmiertelny” zmieniła losy Queen. Jak filmowe szkice stały się światowym hitem?

Wydany w 1986 roku album „A Kind of Magic” miał być jedynie tłem dla przygód filmowego wojownika, ale niespodziewanie stał się jednym z największych sukcesów zespołu. Muzycy pod wodzą Freddiego Mercury'ego przekształcili surowe pomysły filmowe w gigantyczne, stadionowe hymny. Płyta ta nie tylko zdominowała listy przebojów, ale też otworzyła drogę do ostatniej wielkiej trasy koncertowej w oryginalnym składzie.

Członkowie zespołu Queen w strojach z lat 80. O sukcesie albumu A Kind of Magic przeczytasz na EskaRock.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe
Ten utwór Queen nagrali jako ostatni z Freddiem Mercurym. To wyjątkowa kompozycja!

Reżyser Russell Mulcahy i zespół Queen. Początek współpracy przy filmie „Nieśmiertelny”

Początkowo plany reżysera Russella Mulcahy'ego wcale nie zakładały angażu Queen. Twórca „Nieśmiertelnego” brał pod uwagę współpracę z takimi gwiazdami jak David Bowie, Sting czy grupa Marillion. Ostatecznie jednak postawił na zespół Freddiego Mercury'ego, pamiętając ich znakomitą pracę przy ścieżce dźwiękowej do filmu „Flash Gordon” z 1980 roku. Zespół zgodził się napisać tylko jedną piosenkę, ale wszystko zmieniło się po specjalnym pokazie. Gdy muzycy zobaczyli około 20 minut surowego montażu filmu, byli tak zachwyceni historią Connora MacLeoda, że postanowili stworzyć znacznie więcej materiału. Każdy z członków kapeli wybrał konkretną postać lub scenę, która najbardziej go poruszyła, i na tej podstawie zaczął pisać teksty oraz komponować muzykę.

Od mrocznej ballady do radiowego hitu. Jak Freddie Mercury zmienił utwór „A Kind of Magic”

Tytułowy utwór z płyty, czyli „A Kind of Magic”, narodził się w głowie perkusisty Rogera Taylora. Inspiracją była kwestia wypowiadana na ekranie przez Christophera Lamberta, ale pierwotna wersja piosenki brzmiała zupełnie inaczej niż to, co znamy z radia. W filmie, podczas napisów końcowych, można usłyszeć ten utwór w wersji powolnej, mrocznej i wręcz przygnębiającej. Freddie Mercury od razu wyczuł, że drzemie w tym materiale ogromny potencjał komercyjny. Skorzystał z okazji, gdy Taylor wyjechał na urlop, i niemal całkowicie przebudował kompozycję. Dodał dynamiczną linię basu, przyspieszył tempo i dopisał popowe harmonie, zmieniając ponury utwór w energetyczny przebój, który stał się znakiem rozpoznawczym całej dekady.

To było niesamowite, bo piosenka niemal sama się napisała, gdy tylko zobaczyłem tę wzruszającą scenę na ekranie – wspomniał Brian May w jednym z wywiadów

Gitarzysta nawiązywał w ten sposób do powstania utworu „Who Wants to Live Forever”. Napisał go na skrawku papieru w taksówce, wracając do domu prosto ze studia, pod wpływem emocji po obejrzeniu sceny, w której żona głównego bohatera starzeje się i umiera na jego oczach. W nagraniu wzięła udział pełna orkiestra symfoniczna, a aranżacją zajął się Michael Kamen, który później współpracował między innymi z Metalliką. Co ciekawe, na płycie pierwszą zwrotkę śpiewa sam Brian May, podczas gdy w wersji filmowej słyszymy wyłącznie głos Mercury'ego.

Saksofon zamiast gitary Briana Maya. Kulisy konfliktu przy piosence „One Year of Love”

Praca nad albumem nie zawsze przebiegała w sielankowej atmosferze, a różnice artystyczne doprowadzały do spięć między muzykami. Basista John Deacon napisał soulowy, romantyczny utwór „One Year of Love” z myślą o scenie w barze. Był tak zdeterminowany, by utrzymać określony klimat piosenki, że podjął kontrowersyjną decyzję o całkowitej rezygnacji z partii gitary Briana Maya. Zamiast charakterystycznego brzmienia instrumentu „Red Special”, Deacon postawił na syntezator i zaprosił do studia saksofonistę Steve'a Gregory'ego. Decyzja ta wywołała spore napięcie wewnątrz zespołu, ponieważ odsunęła jednego z filarów Queen od pracy nad utworem.

To nie był jedyny przypadek, gdy członkowie zespołu kręcili nosami na pomysły kolegów. Freddie Mercury szczerze nie lubił śpiewać piosenki „Gimme the Prize (Kurgan's Theme)”, którą Brian May napisał dla filmowego czarnego charakteru. Utwór był niezwykle ciężki, agresywny i niemal heavymetalowy, co zdaniem Freddiego zbytnio obciążało jego struny głosowe i nie pasowało do ówczesnego wizerunku grupy. May jednak nie ustąpił i przeforsował pozostawienie tej brutalnej formy na albumie. Mimo tych tarć, współpraca z filmowcami układała się świetnie, a w teledysku do „Princes of the Universe” gościnnie wystąpił sam Christopher Lambert, który wziął udział w improwizowanym pojedynku na miecze z Freddiem Mercurym.

„Ciężki plastik” według recenzentów i miliony sprzedanych płyt. Komercyjny sukces Queen

Choć dzisiaj album „A Kind of Magic” uznaje się za klasykę, w momencie premiery w 1986 roku krytycy muzyczni nie zostawili na nim suchej nitki. Magazyn „Rolling Stone” wystawił płycie bardzo niską ocenę, a recenzenci nazywali materiał „ciężkim plastikiem”, zarzucając muzykom arogancję i brak spójności. Paradoksalnie, sam film „Nieśmiertelny” również nie poradził sobie najlepiej w amerykańskich kinach, zarabiając tam zaledwie 6 milionów dolarów przy znacznie wyższym budżecie. Prawdziwa rewolucja nastąpiła dopiero w Europie, gdzie fani Queen masowo ruszyli do sklepów, ignorując negatywne opinie dziennikarzy.

Płyta zadebiutowała na samym szczycie brytyjskiej listy przebojów i utrzymywała się w zestawieniach przez rekordowe 63 tygodnie. Na całym świecie sprzedano ponad 6 milionów egzemplarzy, co uciszyło wszelkie głosy krytyki. Sukces albumu był tak wielki, że napędził legendarną trasę „Magic Tour”. W 1986 roku Queen zagrało 26 koncertów dla ponad miliona widzów, bijąc wszelkie rekordy popularności. To właśnie wtedy odbyły się słynne występy na stadionie Wembley oraz ostatni koncert zespołu w oryginalnym składzie w Knebworth Park. Zlecenie na muzykę do filmu o wojowniku z mieczem niespodziewanie stało się wielkim, finałowym rozdziałem w koncertowej historii Freddiego Mercury'ego.

Galeria: Oto najpopularniejsze utwory Queen na Spotify. Do nich najczęściej wracają słuchacze