Czemu Jimi Hendrix naprawdę niszczył gitary? Techniczny muzyka zdradził zaskakującą prawdę!
Nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać, że Jimi Hendrix to jeden z najważniejszych muzyków w historii muzyki rockowej. Na zawsze zapisał się w świadomości słuchaczy jako absolutny bóg gitary, który był rewolucjonistą. Choć od jego śmierci minęło już ponad pół wieku, pamięć o nim jest cały czas żywa.
Hendrix znany jest także z tego, że chętnie niszczył na scenie swoje gitary czy wzmacniacze. Dlaczego to robił? Na przestrzeni lat pojawiło się mnóstwo teorii. Jednak prawidłową odpowiedź na to pytanie zna Eric Barrett, techniczny muzyka. Pracę z legendarnym gitarzystą szczegółowo opisał w swojej nadchodzącej książce zatytułowanej Experienced: On the Road with Jimi Hendrix and Beyond. Fragment całości został, nie tak dawno, opublikowany na łamach gazety The Sunday Times.
– Podczas ostatniego utworu Jimi wyładowywał całą swoją frustrację na sprzęcie. Tłukł we wzmacniacze ile sił, a gryfem gitary robił wielkie, dziury w głośnikach. Nic dziwnego, że poprzedni techniczny wziął masę kwasu i spieprzył w środku trasy – możemy przeczytać. Nie da się więc ukryć, że praca z Hendrixem na pewno nie należała do najłatwiejszych.
Nigdy nie ostrzegał mnie przed występem, że to zrobi. Chyba sam nie wiedział, dopóki nie przyszedł czas na bis. Przed jego wyjściem na scenę zawsze wskazywałem stary instrument albo taki, który sam złożyłem z części, i mówiłem mu: "Jimi, jeśli masz zamiar rozwalić dziś gitarę, użyj proszę tej". Czasami mnie słuchał, innymi razy nie. Pamiętam jednego naprawdę pięknego Fendera Stratocastera. Z przerażeniem patrzyłem, jak niszczy go podczas bisu w Bolonii – napisał dalej Barrett.
Techniczny oczywiście chciał się dowiedzieć, dlaczego Hendrix świadomie niszczył instrumenty. Odpowiedź gitarzysty niektórych może zdziwić: "Eric, po prostu nie mogłem już nic więcej z niej wycisnąć. Wycisnąłem z tej gitary każdą nutę i każdy dźwięk, jaki kiedykolwiek mogła mi dać. Nie miała już nic więcej do zaoferowania". I wszystko stało się jasne...
Jimi Hendrix doczekał się własnej ulicy w Nowym Jorku
W czerwcu 2026 roku informowaliśmy, na naszych łamach, że Hendrix został oficjalnie uhonorowany w Nowym Jorku. Gitarzysta ma swoją ulicę, która znajduje się zaledwie jedną przecznicę od słynnego studia Electric Lady Studios, które założył.
Za sukcesem tej inicjatywy stoi m.in. nowojorski radny Harvey Epstein, a także fundacja zarządzająca spuścizną po artyście, Experience Hendrix. – Był nie tylko muzykiem-pionierem, ale także silnym głosem na rzecz pokoju, równości rasowej i sprawiedliwości społecznej. Zrewolucjonizował muzykę w tej dzielnicy i to całkowicie naturalne, że ta ulica nosi teraz jego imię – powiedział Epstein, cytowany w komunikacie prasowym.