"Popowa diwa". Muzycy doom metalowego zespołu mocno skrytykowali Damona Albarna. Co wydarzyło się na festiwalu Roskilde?

Brytyjska psych-doomowa formacja Uncle Acid & the Deadbeats nie zostawiła suchej nitki na Damonie Albarnie po duńskim festiwalu Roskilde. Liderowi Gorillaz miały przeszkadzać ciężkie brzmienia dobiegające z sąsiedniej sceny. Efekt? Koncert grupy został przerwany!

Muzycy Uncle Acid & the Deadbeats obok Damona Albarna z mikrofonem. O konflikcie na Roskilde przeczytasz na EskaRock.
Autor: mat. prasowe, Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Afera na Roskilde! Damon Albarn nazwany "popową diwą". Przez foch lidera Gorillaz przerwano koncert metalowej kapeli!

Za nami kolejna edycja legendarnego festiwalu Roskilde, który odbywa się w Danii. Tegoroczna odsłona imprezy na pewno przejdzie do historii. A to wszystko za sprawą ostrego spięcia na linii Gorillaz-Uncle Acid & the Deadbeats

Oba zespoły grały w tym samym czasie na różnych scenach – rysunkowy zespół dowodzony przez Damona Albarna, wokalistę Blur, na głównej Orange Stage, a brytyjska psychodeliczno-doommetalowa formacja na mniejszej Lagune Stage. Występ tych drugich został nagle przerwany. Powód? Liderowi Gorillaz miały przeszkadzać ciężkie riffy dobiegające z oddalonej o pół mili scenie. 

W pewnym momencie wokalista powiedział do publiczności: – Czy to normalne, że tak wyraźnie słyszę inną muzykę? Możemy po prostu przestać grać i posłuchać tamtych, nie ma problemu

Eska Rock_Najbardziej brytyjskie zespoły wszech czasów. Tak uważają słuchacze BBC

W oficjalnym oświadczeniu opublikowanym na Instagramie, muzycy Uncle Acid & the Deadbeats, którzy zdążyli zagrać tylko 25 minut na duńskim festiwalu, nie zostawili na Albarnie suchej nitki. 

Damon Albarn dostał histerii podczas naszego występu. Groził, że zejdzie ze sceny i ostatecznie doprowadził do zamknięcia naszego setu, bo byliśmy "za głośno". Byli to jedyni headlinerzy całego weekendu, którzy nie potrafili sobie poradzić z faktem, że w tym samym czasie grają inni artyści – możemy przeczytać we wspomnianym poście, w którym grupa nazwała lidera Gorillaz "popową diwą". 

Muzycy otwarcie przyznali, że byli poniżej festiwalowych limitów hałasu oraz oferowali, że ściszą nagłośnienie. Mimo tego wszystkiego, koncert został przerwany. Organizatorzy Roskilde próbowali dyplomatycznie gasić pożar i tłumaczyli skrócenie występu Uncle Acid & the Deadbeats warunkami pogodowymi i wiatrem, który dziwnie roznosił dźwięk. 

W tę wersję nie wierzył zdecydowanie perkusista Jon Rice, który w swoich relacjach na Instagramie napisał: – Graliśmy 2 decybele poniżej limitu, więc wymówka o hałasie nie trzyma się kupy. Zabawne, że The Cure, którzy byli gwiazdą innego dnia, grali równolegle z zespołem Monolord i też słyszeli dźwięki z tamtej sceny, ale poradzili sobie z tym jak profesjonaliści. Na sam koniec muzyk Uncle Acid & the Deadbeats rzucił wyjątkowo złośliwy komentarz: – Rysunkowy zespół – idealne określenie. Podsumowując: Damon Albarn i Gorillaz są miękcy jak dziecięca kupka. J***ć ich!

Oto najlepsze rockowe albumy z lat 90. według sztucznej inteligencji [TOP10]: