Polska branża obfituje w przypadki, gdy dzieci znanych osób decyduje się pójść w ślady swoich rodziców. Wymienić można chociażby Kornelię Maciejewską (córkę Agnieszki Pilaszewskiej), Bruna Błach-Baara (syna Kamili Baar i Wojciecha Błacha, który zagrał w "Ministrantach"), Natalię Kukulską (córkę Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego) czy Piotra, Wojciecha i Krzysztofa Juniora (synów legendy polskiego rocka, Krzysztofa Cugowskiego).
Mimo niewątpliwego talentu, często przylega do nich określenie "nepo-babies", sugerujące ułatwiony start w karierze dzięki koneksjom rodzinnym. Czy jednak posiadanie słynnego nazwiska to zawsze gwarancja sukcesu bez wysiłku?
Piotr Cugowski o początkach kariery i słynnym ojcu
Z tym powszechnym przekonaniem nie zgadza się Piotr Cugowski. W niedawnej rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla serwisu "Świat Gwiazd" muzyk został zapytany o początki swojej artystycznej drogi. Wokalista stanowczo stwierdził, że wejście do branży rozrywkowej nigdy nie należy do prostych zadań, a dźwiganie brzemienia bycia "synem znanego ojca" może ten proces jeszcze bardziej skomplikować.
Artysta wyjaśnił, że wybierając tę samą profesję co utytułowany rodzic, trzeba wykazać się podwójną determinacją. Wszystko po to, by przekonać publiczność, że za nazwiskiem kryje się rzeczywisty talent, a nie tylko chęć odcinania kuponów od rodzinnej sławy. Cugowski zaznaczył również, że wielokrotnie wymieniał poglądy na ten temat z Natalią Niemen i Patrycją Markowską (córkami innych ikon polskiej muzyki), a one w pełni podzielały jego zdanie.
Muzyk przyznał, że mimo starań, nierzadko docierały do niego nieprzychylne komentarze podważające jego umiejętności i oskarżające o korzystanie z pozycji ojca. Tego typu uwagi nie podcinały mu jednak skrzydeł, lecz wręcz przeciwnie – motywowały do jeszcze intensywniejszej pracy. Piotr Cugowski zwrócił przy okazji uwagę, że prawdziwy komercyjny sukces przyszedł do niego i zespołu Bracia (w którym występował ze starszym bratem, Wojciechem) stosunkowo późno.
Polecany artykuł: