Perkusista The Rolling Stones w Janowie Podlaskim. Charlie Watts uciekał do Polski przed życiem gwiazdy rocka

Charlie Watts przez lata był stałym bywalcem aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim, gdzie szukał wytchnienia od zgiełku wielkich tras koncertowych. Legendarny muzyk unikał tam błysku fleszy i skupiał się wyłącznie na swojej wielkiej pasji, którą dzielił wraz z żoną Shirley. Ich wieloletnia i owocna współpraca z polskimi stadninami zakończyła się jednak w 2016 roku w atmosferze głośnego skandalu.

Siwy koń arabski z numerem startowym obok Charliego Wattsa. O pasji muzyka Stonesów do koni przeczytasz na EskaRock.
Autor: Dave Spencer / Splash News/ JANEK SKARZYNSKI/AFP/ East News
Muzyka rockowa lat 90-tych - Polska. Tak brzmiał rodzimy rock w tej dekadzie!

Elegancja zamiast skandali. Jak Charlie Watts wymykał się rockandrollowemu stylowi życia

Charlie Watts przez dekady był filarem The Rolling Stones, ale pod wieloma względami stanowił całkowite zaprzeczenie wizerunku typowej gwiazdy rocka. Podczas gdy jego koledzy z zespołu, Mick Jagger i Keith Richards, regularnie trafiali na czołówki gazet z powodu burzliwych romansów czy problemów z używkami, on prowadził spokojne i uporządkowane życie. Od 1964 roku był wierny jednej kobiecie, Shirley Ann Shepherd, a zamiast hucznych imprez po koncertach, wolał szkicować meble w hotelowych pokojach lub czytać książki historyczne. Jego ubiór również odbiegał od estetyki buntu, bo muzyk zawsze stawiał na nienagannie skrojone garnitury inspirowane stylem jazzmanów.

Miliony euro zostawione w Janowie Podlaskim. Pasja Wattsa do koni arabskich

Prawdziwą ucieczką od show-biznesu była dla Wattsa hodowla koni arabskich. Razem z żoną prowadził w hrabstwie Devon profesjonalną stadninę Halsdon Arabians, która zajmowała ponad 240 hektarów ziemi. To właśnie ta pasja regularnie sprowadzała małżeństwo do Polski na słynne aukcje "Pride of Poland". Od lat 90. perkusista był stałym gościem w Janowie Podlaskim, gdzie traktowano go jak jednego z najważniejszych mecenasów. Wattsowie nie szczędzili środków na polskie zwierzęta, kupując klacze za zawrotne kwoty. W 2009 roku zapłacili 500 000 euro za Pintę, a trzy lata później wylicytowali Etnologię za 370 000 euro. Szacuje się, że przez ponad dwie dekady mogli zainwestować w polskie konie nawet kilka milionów euro.

Charlie Watts często żartował, że musi ruszać w kolejną trasę ze Stonesami tylko po to, by zarobić na nowe zakupy swojej żony. Mimo ogromnego majątku, na samych aukcjach zachowywał się niezwykle skromnie i unikał przywilejów. Zamiast luksusów wybierał standardowe warunki przygotowane dla hodowców i potrafił godzinami siedzieć w milczeniu na trybunach, obserwując zwierzęta. Nie oczekiwał specjalnych stref bezpieczeństwa ani oddzielnych wejść, chcąc po prostu wtopić się w tłum pasjonatów.

Szkicownik zamiast autografów. Charlie Watts jako mąż hodowczyni

Podczas wizyt w Polsce muzyk konsekwentnie odmawiał rozmów na tematy związane z jego macierzystym zespołem. Dla dziennikarzy, którzy próbowali go pytać o relacje z Jaggerem czy plany na nową płytę, był nieuchwytny, za to chętnie dyskutował o liniach genealogicznych koni. Często widziano go, jak w małym notatniku szkicuje sylwetki zwierząt lub układ trybun, całkowicie odcinając się od swojej globalnej sławy. W Polsce chciał być postrzegany jedynie jako mąż hodowczyni, a nie ikona popkultury.

Granie na perkusji to moja praca. Nie znoszę jednak tego wszystkiego, co wiąże się z życiem w trasie, tych hoteli, czekania i całego tego cyrku – stwierdził Charlie Watts w trakcie rozmowy.

Jego relacje z polskimi ekspertami były oparte na wzajemnym szacunku i czysto zawodowej pasji. Watts zaprzyjaźnił się z wieloletnimi dyrektorami stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie, Markiem Trelą oraz Jerzym Białobokiem. W dowód uznania dla ich pracy regularnie przesyłał im bilety do stref VIP na koncerty The Rolling Stones w całej Europie, w tym na głośny występ na PGE Narodowym w Warszawie, który odbył się w 2018 roku.

Dramatyczny koniec polskiej sielanki. Śmierć klaczy i zerwanie współpracy

Dobra relacja Wattsów z polskimi stadninami zakończyła się nagle w 2016 roku. Po zmianach politycznych w kraju i odwołaniu doświadczonych dyrektorów, w Janowie Podlaskim doszło do tragedii. W krótkim odstępie czasu padły dwie niezwykle cenne klacze należące do Shirley Watts, Preria oraz Amra, które zostały tam wypożyczone do celów hodowlanych. Przyczyną śmierci w obu przypadkach był bolesny skręt jelit, a żona muzyka publicznie oskarżyła nowe władze o brak profesjonalizmu i amatorszczyznę w opiece nad zwierzętami. Reakcja małżeństwa była natychmiastowa i stanowcza. W trybie pilnym wywieźli z Polski wszystkie pozostałe konie i zapowiedzieli, że ich noga więcej w Janowie nie powstanie, co było potężnym ciosem wizerunkowym dla polskiej hodowli.

Koniec pewnej epoki. Losy stadniny Halsdon Arabians po śmierci muzyka

Charlie Watts zmarł 24 sierpnia 2021 roku w wieku 80 lat, a jego żona Shirley odeszła zaledwie 16 miesięcy później. Wraz z ich śmiercią zakończyła się historia jednej z najbardziej wpływowych prywatnych hodowli koni arabskich w Europie, która opierała się w dużej mierze na polskiej genetyce. We wrześniu 2023 roku stadnina Halsdon Arabians została zlikwidowana, a ponad 200 koni trafiło na wyprzedaż do nowych właścicieli. Ten cichy człowiek rocka, który nad światowe trasy przekładał zapach siana i spokój angielskiej prowincji, do końca pozostał wierny swoim pasjom, które przez ćwierć wieku łączyły go z polskim Janowem Podlaskim.