Od Hollywood do Bejrutu. Wspólne korzenie muzyków System of a Down
Choć System of a Down kojarzony jest z kalifornijską sceną metalową, to fundamenty zespołu leżą głęboko w ormiańskiej diasporze. Wszyscy czterej członkowie grupy są potomkami osób, które ocalały z Ludobójstwa Ormian dokonanego w 1915 roku. Ich drogi do Los Angeles były jednak różne. Serj Tankian oraz John Dolmayan urodzili się w Bejrucie i musieli uciekać z Libanu przed wojną domową. Basista Shavo Odadjian przyszedł na świat w Erywaniu, w ówczesnym ZSRR, a jedynie gitarzysta Daron Malakian urodził się już w Stanach Zjednoczonych w rodzinie imigrantów z Iraku i Iranu. Co ciekawe, Tankian, Malakian i Odadjian uczęszczali do tej samej prywatnej szkoły ormiańskiej Rose and Alex Pilibos w Hollywood, co od najmłodszych lat budowało ich wspólną tożsamość kulturową.
To właśnie to silne poczucie przynależności narodowej sprawiło, że kapela nigdy nie stała się kolejnym typowym zespołem nu-metalowym. Dla muzyków System of a Down rockowa scena od początku była narzędziem edukacji i walki o prawdę historyczną. Zamiast śpiewać o typowych problemach nastolatków, skupili się na przypominaniu światu o rzezi 1,5 miliona ludzi, o której wiele państw, w tym przez lata rząd USA, wolało oficjalnie milczeć. Ich twórczość stała się głosem narodu rozproszonego po całym świecie, łącząc fanów ciężkiego grania z politycznym aktywizmem.
Metal wymieszany z dudukiem. Jak powstało orientalne brzmienie kapeli?
Muzycznie System of a Down to prawdziwy fenomen, który wymyka się prostym klasyfikacjom. Główny kompozytor, Daron Malakian, wniósł do zespołu fascynację skalami bliskowschodnimi, szczególnie skalą frygijską dominantową, która nadaje utworom specyficzny, egzotyczny klimat. Słuchacz w jednej chwili dostaje agresywny, thrashowy riff, by za moment usłyszeć melodię przypominającą tradycyjne pieśni z okolic Kaukazu. Doskonale to słychać w takich hitach jak "Toxicity" czy "Radio/Video", gdzie ciężar metalu przeplata się z tanecznym rytmem i wschodnią melodyką. Serj Tankian dopełnił tę całość swoim wokalem, łącząc operowy śpiew i tradycyjne zdobnictwo wokalne z potężnym krzykiem.
Zespół nie bał się sięgać po instrumenty, które w świecie rocka były zupełną nowością. Na albumie "Toxicity" z 2001 roku znalazł się ukryty utwór "Arto", nagrany z udziałem ludowego muzyka Arto Tunçboyacıyana. To plemienna pieśń oparta na hymnie kościelnym, w której główną rolę odgrywa duduk, czyli tradycyjny ormiański flet wykonany z drewna morelowego. Takie zabiegi pokazały, że System of a Down nie kopiuje wzorców z MTV, ale tworzy nową jakość, organicznie łącząc amerykański bunt z tysiącletnią tradycją muzyczną swoich przodków.
Walka o prawdę o 1915 roku. Teksty oparte na tragicznej historii
Najważniejszym tematem w twórczości grupy jest walka o oficjalne uznanie Ludobójstwa Ormian przez społeczność międzynarodową. Już na debiutanckiej płycie z 1998 roku pojawił się utwór "P.L.U.C.K.", będący bezpośrednim oskarżeniem rządu tureckiego o tuszowanie zbrodni sprzed lat. W tekstach zespołu często pojawiają się nawiązania do konkretnych miejsc i symboli, jak choćby w utworze "Holy Mountains" z albumu "Hypnotize". Piosenka ta odnosi się do góry Ararat, która dla Ormian jest świętością, a po tragicznych wydarzeniach z początku XX wieku znalazła się w granicach Turcji.
System of a Down zadedykował tę piosenkę pamięci 1,5 miliona ofiar Ludobójstwa Ormian dokonanego przez Rząd Turecki w 1915 roku – napisali muzycy we wkładce do swojego pierwszego albumu
Zaangażowanie zespołu nie kończyło się na studiu nagraniowym. Grupa regularnie organizowała koncerty charytatywne pod hasłem "Souls", z których dochód przeznaczano na kampanie informacyjne dotyczące ludobójstwa. W 2006 roku członkowie SOAD wystąpili w filmie dokumentalnym "Screamers", w którym pokazano między innymi rozmowę Serja Tankiana z jego 96-letnim dziadkiem, naocznym świadkiem masakr w Imperium Osmańskim. Dzięki takim działaniom miliony fanów rocka na całym świecie dowiedziały się o historii, która przez dekady była pomijana w podręcznikach.
Historyczny koncert w Erywaniu i niespodziewany powrót w 2020 roku
Punktem kulminacyjnym ich misji był rok 2015, kiedy to w 100. rocznicę ludobójstwa zespół zagrał darmowy koncert na Placu Republiki w Erywaniu. Był to ich pierwszy występ w Armenii, który przyciągnął ponad 50 tysięcy ludzi i był transmitowany na cały świat. Choć przez lata w zespole narastały konflikty personalne i różnice w poglądach politycznych – Serj Tankian jest lewicowym aktywistą, a John Dolmayan wspiera Donalda Trumpa – to w obliczu zagrożenia ojczyzny potrafili odłożyć niesnaski na bok. Łączą ich więzy rodzinne, ponieważ Tankian i Dolmayan są szwagrami, ale przede wszystkim łączy ich krew i historia ich narodu.
Nowa muzyka w obliczu wojny o Górski Karabach
Po 15 latach wydawniczej ciszy, w listopadzie 2020 roku, System of a Down niespodziewanie opublikował dwa nowe utwory: "Protect the Land" oraz "Genocidal Humanoidz". Impulsem do powrotu był wybuch wojny o Górski Karabach (Artsakh). Muzycy uznali, że jako znane osobistości mają obowiązek zareagować na ponowną groźbę egzystencjalną dla swojego narodu. Zespół zebrał ponad 600 000 dolarów na pomoc humanitarną dla mieszkańców dotkniętych konfliktem, udowadniając, że mimo upływu lat ich misja pozostaje niezmienna. Dla System of a Down muzyka nigdy nie była tylko rozrywką, ale przede wszystkim tarczą i mieczem w walce o przetrwanie ormiańskiej tożsamości.