Muzyka jako narzędzie tortur w Guantanamo. Tak rockmani mścili się na Pentagonie

Amerykańskie służby w bazach takich jak Guantanamo wykorzystywały utwory znanych zespołów do łamania psychiki więźniów podczas przesłuchań. Proceder ten polegał na wielogodzinnym odtwarzaniu głośnych piosenek na zapętleniu w celu wywołania u osadzonych szoku kulturowego. Reakcje artystów na te działania były zróżnicowane i obejmowały zarówno otwarte protesty, jak i nietypowe roszczenia finansowe.

Ogrodzenie z drutu kolczastego i ostrzowego na terenie więzienia. O torturach muzyką w Guantanamo czytaj na EskaRock.
Autor: Pixabay.com Zdjęcie ilustracyjne
Muzyka rockowa lat 2000. - zagranica. Jakie albumy zdefiniowały ten okres?

Rock i metal jako narzędzie przesłuchań w Guantanamo

W ramach operacji prowadzonych po 11 września 2001 roku amerykańskie wojsko i CIA zaczęły stosować tak zwane wzmocnione techniki przesłuchań. Jednym z kluczowych elementów łamania oporu więźniów w bazach takich jak Guantanamo czy Abu Ghraib stała się muzyka. Specjaliści od operacji psychologicznych puszczali wybrane utwory na zapętleniu przez wiele godzin, a nawet dni. Głośność dźwięku oscylowała w granicach 79–84 decybeli, co skutecznie uniemożliwiało sen, wywoływało ogromny stres i doprowadzało do przeciążenia sensorycznego. Śledczy wybierali głównie amerykański rock, heavy metal oraz hip-hop, licząc na to, że agresywne brzmienia i obca kultura szybciej złamią psychikę osadzonych pochodzących z Bliskiego Wschodu.

Skinny Puppy wystawia Pentagonowi fakturę na 666 tysięcy dolarów

Jedną z najbardziej znanych reakcji na ten proceder był protest kanadyjskiej grupy Skinny Puppy. Muzycy dowiedzieli się o wykorzystaniu swojej twórczości w obozie Camp Delta od byłego strażnika, który po zakończeniu służby został fanem zespołu. Członkowie formacji byli zdegustowani faktem, że ich sztuka, która od lat miała przekaz antyrządowy i piętnowała nadużycia władzy, stała się narzędziem zadawania bólu. Postanowili więc uderzyć w Pentagon ich własną bronią, czyli biurokracją.

Dowiedzieliśmy się od strażnika więziennego, że nasza muzyka była używana do torturowania ludzi. Czujemy się z tym okropnie, bo nigdy nie wyrażaliśmy na to zgody – stwierdził cEvin Key w trakcie rozmowy

Zespół wystawił Departamentowi Obrony USA oficjalną fakturę na kwotę 666 000 dolarów. Suma ta była oczywiście symboliczna i miała charakter prowokacji, ale argumentacja prawna była już jak najbardziej poważna. Muzycy oskarżyli rząd o piractwo i nielegalne wykorzystanie własności intelektualnej bez opłacenia odpowiednich licencji. Choć Pentagon nigdy nie zapłacił tych pieniędzy, sprawa odbiła się szerokim echem w mediach, a zespół poświęcił temu zagadnieniu swój album zatytułowany "Weapon" z 2013 roku.

Trent Reznor i Tom Morello przeciwko torturom akustycznym

W walkę z wykorzystywaniem muzyki jako broni zaangażowali się również liderzy Nine Inch Nails oraz Rage Against the Machine. Utwory tych zespołów były wyjątkowo chętnie wybierane przez śledczych ze względu na ich hałaśliwą strukturę i dużą dawkę agresji. Trent Reznor nie krył wściekłości, gdy dowiedział się, że kompozycje takie jak "Somewhat Damaged" służą do dręczenia ludzi w tajnych bazach CIA.

Trudno mi wyobrazić sobie coś bardziej głęboko obraźliwego, upokarzającego i wściekłego niż odkrycie, że muzyka, której poświęciłeś swoje życie, została użyta jako narzędzie do torturowania innych ludzi – stwierdził Trent Reznor w trakcie rozmowy

Z kolei Tom Morello uznał działania rządu za szczyt hipokryzji. Razem z innymi artystami, takimi jak Serj Tankian z System of a Down czy muzycy Massive Attack, dołączył do kampanii Zero dB. Celem inicjatywy było wywarcie presji prawnej na władze USA, aby ujawniły pełną listę piosenek używanych podczas przesłuchań. Morello publicznie sugerował nawet, by w ramach kary zamknąć ówczesnego prezydenta George'a W. Busha w celi i puszczać mu utwory Rage Against the Machine bez przerwy.

Kontrowersje wokół Jamesa Hetfielda i piosenki "Enter Sandman"

Nie wszyscy muzycy od razu potępili działania armii. Na początku wojny z terroryzmem James Hetfield z Metalliki wypowiadał się o tym procederze w zaskakujący sposób. W 2004 roku przyznał, że czuje pewnego rodzaju dumę z tego, że ich muzyka jest utożsamiana z amerykańską wolnością i może pomagać w walce z wrogami państwa. Żartował nawet, że skoro zespół od lat "torturuje" swoimi brzmieniami własne rodziny, to może robić to samo z terrorystami. Jednak pod wpływem narastającej krytyki i raportów o brutalności przesłuchań, zespół zmienił zdanie i oficjalnie poprosił wojsko o zaprzestanie odtwarzania ich utworów w więzieniach.

Dysonans poznawczy czyli rock kontra piosenki dla dzieci

Okazuje się, że śledczy nie ograniczali się tylko do ciężkich brzmień Deicide czy Pantery. Aby jeszcze szybciej złamać opór osadzonych, stosowano drastyczne zmiany nastroju. Na zmianę z agresywnym metalem puszczano radosne piosenki z programu "Ulica Sezamkowa", utwór "I Love You" różowego dinozaura Barneya, a nawet reklamy karmy dla kotów Meow Mix. Taki przeskok nastrojowy wywoływał u więźniów ogromny dysonans poznawczy i przyspieszał załamanie nerwowe. Co ciekawe, mimo protestów artystów, wojsko technicznie nie łamało prawa autorskiego, ponieważ opłacało standardowe licencje na publiczne odtwarzanie muzyki, z których korzystają na przykład supermarkety czy radiostacje.