Keith Moon wjechał autem do basenu. Czy największa legenda rocka jest ściemą?
Są takie opowieści, które stanowią fundament rockowego etosu, a historia Keitha Moona i jego basenowej eskapady to Święty Graal rockandrollowego chaosu. Wyobraźcie sobie: jest 23 sierpnia 1967 roku, a perkusista The Who podczas trasy z Herman's Hermits celebruje swoje 21. urodziny w hotelu Holiday Inn w Flint, Michigan. Według legendy, podkręconej do jedenastu przez samego jubilata, finałem imprezy był spektakularny wjazd luksusowym Lincoln Continentalem prosto do hotelowego basenu. Ten jeden obrazek, powtarzany i upiększany przez lata, stał się symbolem absolutnej anarchii. Choć od tamtej nocy minęło niemal sześć dekad, wciąż pozostaje najgłośniejszą i najbardziej sporną legendą w historii muzyki gitarowej.
Keith Moon nie potrafił prowadzić. Jak więc miał wjechać autem do basenu?
Zanim na scenę rzekomo wjechał samochód, urodzinowa impreza Moona już dawno wymknęła się spod kontroli. Uroczystości, które wystartowały o 10 rano, miały swój centralny punkt w postaci gigantycznego, pięciopiętrowego tortu, przysłanego przez producenta bębnów. Słodki gigant szybko stał się amunicją w totalnej bitwie na ciasto, którą oczywiście rozpętał sam Moon. W trakcie brawurowej ucieczki przed menedżerem hotelu, perkusista, odziany jedynie w bieliznę, poślizgnął się na kawałku marcepanu i wybił sobie ząb. Kontuzja była na tyle bolesna, że wymagała interwencji dentysty, który usunął ząb bez grama znieczulenia.
Relacje świadków z tamtej nocy przypominają z kakofonię dźwięków, uniemożliwiając ustalenie jednej, klarownej melodii. Wokalista The Who, Roger Daltrey, przez lata zarzekał się, że widział auto w basenie, a zespół musiał zapłacić słony rachunek za zniszczenia na kwotę 50 000 dolarów. Z kolei muzycy z Herman's Hermits, Peter Noone i Barry Whitwam, kategorycznie zaprzeczają, twierdząc, że w basenie lądowały co najwyżej meble. Całą dyskusję uciął jednak basista The Who, John Entwistle, który stwierdził, że cała historia jest niemożliwa z jednego prostego powodu. Keith Moon po prostu nie potrafił prowadzić samochodu.
Jak Lincoln Keitha Moona zamienił się w Rolls-Royce'a. Nawet Oasis kupiło tę ściemę
Jak to bywa z dobrymi rockowymi historiami, z czasem nabrała ona mocy i kolorytu. Zwykły Lincoln Continental w zbiorowej wyobraźni fanów i mediów przeistoczył się w ociekającego luksusem Rolls-Royce'a. To właśnie ta podkoloryzowana wersja mitu stała się bezpośrednią inspiracją dla zespołu Oasis, który w 1997 roku postanowił odtworzyć legendarną scenę. Na okładce ich albumu „Be Here Now” wylądowało zdjęcie białego Rolls-Royce'a Silver Shadow, stylowo zanurzonego w basenie. Co ciekawe, realizacja tej kosztownej sesji wymagała pomocy straży pożarnej, która musiała napełnić basen wodą.
Prawda o wydarzeniach z Flint pewnie na zawsze pozostanie w sferze domysłów, ale siła legendy okazała się potężniejsza od faktów. Jest tak wpływowa, że zaledwie dwa lata temu, w 2024 roku, sama marka Rolls-Royce postanowiła oddać jej hołd. Z okazji stulecia modelu Phantom, w symbolicznym geście w stronę perkusisty The Who, firma celowo zatopiła zabytkowy samochód w basenie w Plymouth. To ostateczny dowód na to, że niektóre historie są zbyt dobre, by psuć je faktami. Po prostu zyskują nieśmiertelność, na zawsze definiując erę buntu i bezkompromisowej ekspresji.