Muzycy Mastodon odpowiadają na pozew spadkobierców Brenta Hindsa. "Zarzuty są całkowicie bezpodstawne"
W marcu 2025 roku pojawiła się informacja, w przestrzeni medialnej, że gitarzysta i wokalista Brent Hinds nie jest już członkiem amerykańskiej grupy Mastodon. Później muzyk ujawnił, że został "wyrzucony" z grupy, a nie odszedł z własnej woli. Rozstanie zdecydowanie nie przebiegło w gładki sposób. Kilka miesięcy później, niestety, Hinds zginął w wypadku motocyklowym.
Teraz natomiast spadkobiercy zmarłego gitarzysty wytoczyli muzykom – Troyowi Sandersowi, Billowi Kelliherowi oraz Brannowi Dailorowi – proces cywilny. Szczegóły ujawnił dziennik The Atlanta Journal-Constitution. Jak czytamy: pozew został oficjalnie złożony w sądzie hrabstwa Fulton na początku września tego roku. Sprawa dotyczy rozliczeń finansowych oraz kontrowersji wokół wykorzystania wizerunku Hindsa.
W dokumentach sądowych zarzuca się członkom Mastodon m.in. bezprawne wykorzystanie wizerunku Hindsa na okładce najnowszego albumu Marrow Deep. Widzimy na niej postać inspirowaną mitologicznymi Mojrami, której tors zbudowany jest z czaszek. Jedna z nich wyraźnie przypomina zmarłego gitarzystę. Ponadto spadkobiercy twierdzą, że Hinds nigdy nie odsprzedał swoich udziałów w zespole. Mieli oni otrzymać także od grupy czek na kwotę 80 tys. dolarów, mający stanowić wykup praw i udziałów gitarzysty w biznesach powiązanych z Mastodon. Odmówili jednak jego realizacji. Odpowiedzieli, że kwota ta nie została poparta żadnymi przejrzystymi wyliczeniami.
Amerykańska formacja opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym odniosła się do zaistniałej sytuacji.
Niestety, prywatny spór biznesowy ze spadkobiercami naszego drogiego, zmarłego przyjaciela Brenta Hindsa został upubliczniony. Stanowczo zaprzeczamy zarzutom o jakiekolwiek złe intencje z naszej strony i zamierzamy stanowczo bronić się przed pozwem, który uważamy za całkowicie bezpodstawny. Nie zamierzamy wypowiadać się na ten temat publicznie w przyszłości, ponieważ uważamy, że nie oddałoby to należytego szacunku pamięci Brenta ani jego muzycznemu dziedzictwu – czytamy.