Jak Feniks z popiołów. Formacja Mastodon wypuściła album "Marrow Deep" [RECENZJA]

Na rynku pojawił się nowy album Mastodon. "Marrow Deep" nie jest jednak tylko kolejnym krążkiem w dyskografii Amerykanów. Mamy do czynienia z wydawnictwem absolutnie kluczowym w historii tej formacji. Pierwszym, w którego nagrywaniu nie brał udziału Brent Hinds.

Okładka albumu Marrow Deep zespołu Mastodon z kolorowymi postaciami. O nowej płycie przeczytasz na EskaRock.
Autor: Mastodon/ Materiały prasowe

Mastodon i Marrow Deep. Oto recenzja najnowszego albumu zespołu

Przez ponad dwie dekady amerykański Mastodon był przykładem zespołu, w którym skład jest stały. Sytuacja zmieniła się w marcu 2025 roku, kiedy to w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że gitarzysta i wokalista Brent Hinds nie jest już członkiem grupy. Później ujawnił, że został "wyrzucony" z Mastodon, a nie odszedł z własnej woli. Nie gryzł się także w język w przestrzeni medialnej. – Nigdy nie spotkałem tak zadufanych w sobie ludzi – napisał na Instagramie. Rozstanie nie przebiegło więc w gładki sposób. Fani jednak po cichu liczyli, że kiedyś, w przyszłości, Hinds jeszcze stanie na jednej scenie z Troyem Sandersem, Brannem Dailorem i Billem Kelliherem. Niestety, pod koniec sierpnia 2025 zginął on w wypadku motocyklowym.

Metal to najbardziej inteligentny gatunek muzyczny. To wszystko można wyczytać z badań

Dla muzyków – mimo napiętych relacji – był to prawdziwy cios. Niecały rok po jego śmierci udostępnili w sieci krótkometrażowy film The Mastodon in the Room składający się z licznych nagrań z życia Hindsa w trasie i studiu nagraniowym. Następnie zapowiedzieli nowy album, który powstawał w niełatwym okresie. – Ta płyta była trudna do nagrania. To był dla nas bardzo emocjonalny czas. Straciłem mamę, przeszliśmy przez to całe zamieszanie z Brentem, a potem on zmarł. Było ciężko. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w muzyce, w tych piosenkach – opowiadał Dailor, perkusista i wokalista Mastodon, w podcaście Sixty Scales and the Truth. – Kisiliśmy całość przez jakiś czas. Nad dużą częścią tego materiału, a przynajmniej nad szkieletami utworów na ten album, siedzieliśmy od dwóch lat. W końcu Marrow Deep, dziewiąte studyjne wydawnictwo zespołu, ujrzało światło dzienne.

Panowie przygotowali sporo premierowego materiału. Dwanaście utworów, ponad godzina muzyki. Zaprosili także wielu gości. Od nich więc zacznijmy. Najbardziej elektryzuje obecność Geezera Butlera. Legendarny basista zagrał w The Vanishing i – co nie będzie specjalnym zaskoczeniem – zapewnił "sabbathowy" pierwiastek. Całość, co ciekawe, ma wiele wspólnego z Planet Caravan. Odnotujmy, że pojawia się tu także Joe Duplantier, frontman Gojiry. W singlowym Snakes for Dinner, z melodyjnym refrenem wyśpiewanym przez Dailora, obecny jest natomiast Josh Homme, lider Queens of the Stone Age, który świetnie wpasował się w całość pod sam koniec. Dla niego nie jest to zresztą pierwsza współpraca z Mastodon (pojawił się przecież w Colony of Birchmen z Blood Mountain).

W otwierającym Barbarian’s Blood bębni Ben Koller, znany z Converge oraz supergrupy Killer Be Killed, w której przeciął się z Sandersem. W numerze tym pojawia się świetny, wgniatający w ziemię riff, nie brakuje także... punkowego kolorytu. Nie sposób pominąć Randy’ego Blythe’a, wokalisty Lamb of God, który daje z siebie wszystko w mocarnym A Vampire’s Demeanor. Nie mam wątpliwości, że to rzecz idealna na koncerty. Całość spodoba się na pewno fanom tęskniącym za dawnymi albumami Mastodon. Panowie totalnie odpinają wrotki w zamykającym The Three Fates przy wsparciu Neila Fallona z Clutch, który dodał od siebie złowieszczą deklamację. W tym ośmiominutowym, epickim kolosie, o jazzowym posmaku, dzieje się naprawdę dużo. Zresztą o wielu utworach z płyty można byłoby to napisać.

Delikatność i czad 

Na Marrow Deep zespół nie wymyśla koła na nowo. Nie mamy do czynienia z wywróceniem wszystkiego, co udało się wypracować przez te wszystkie lata. Tegoroczne wydawnictwo stanowi naturalną kontynuację obranej drogi, która daje wymierne efekty. Są gęste, wypełnione gwałtownymi przejściami, i skomplikowane partie perkusji, które prowadzą kompozycje. Szorstki, krzykliwy wokal basisty Troya Sandersa przeplata się z melodyjnymi, melancholijnymi partiami Branna Dailora. To znak rozpoznawczy Mastodon, który został doprowadzony praktycznie do perfekcji. Nowa płyta przynosi połączenie metalowej jazdy bez trzymanki z rockiem progresywnym z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku czy chwytliwymi fragmentami, których – od wydania Crack the Skye – jest naprawdę dużo w twórczości bestii z Atlanty.

Należy wspomnieć także, że swoją obecność mocniej zaznaczyli nowi członkowie Mastodon. Zwłaszcza klawiszowiec João Nogueira, który dostał mnóstwo przestrzeni, aby zaprezentować swoje umiejętności. Syntezatorowe motywy usłyszymy w takich utworach, jak m.in. Poisonous Weapons, Your Ghost Again (jego solówka przywołuje ducha Jona Lorda z Deep Purple; całość jest natomiast hołdem dla Hindsa), Snakes for Dinner czy, przede wszystkim, w Moth and Bone, który wyróżnia się na tle innych swoim muzycznym "odrealnieniem". No i nie zapominajmy o wspaniałym motywie w In the Ruins. W ogóle trzeci singiel to wzorzec, jak połączyć delikatność z czadem w odpowiednich proporcjach.

Wspomniałem wcześniej, że album nie należy do tych najkrótszych. W związku z tym, Marrow Deep nie odsłania wszystkich swoich atutów za pierwszym odsłuchem. Bez dwóch zdań potrzeba sporo czasu, aby się w niego wgryźć w odpowiedni sposób. Nie zmienia to faktu, że panowie z Mastodon lekko... przedobrzyli. Na trackliście nie brakuje utworów, które ciarek na plecach nie gwarantują. Out Like a Lamb czy Golden Spires niby mają wszystko, co charakterystyczne dla amerykańskiego zespołu, ale brakuje w nich "haczyków". Chodzi o momenty, które zostałyby na dłużej w głowie słuchacza. Ponadto brzmią, jakby były robione na tzw. autopilocie.

Może dziewiąte wydawnictwo grupy nie rzuciło mnie na kolana, jak zrobił to chociażby Emperor of Sand niecałą dekadę temu, ale na pewno też nie rozczarowało. Powiem więcej: wywołało uśmiech na twarzy w wielu fragmentach. Muzycy Mastodon przyzwyczaili słuchaczy do bardzo wysokiego poziomu dyskografii i Marrow Deep na pewno nie obniża poprzeczki w tym zakresie, co może tylko cieszyć. 

Najlepsze utwory z albumu: Your Ghost Again, Snakes for Dinner, In the Ruins, A Vampire's Demeanor, The Vanishing

Ocena: 8/10

Oto najlepsze metalowe albumy wybrane przez sztuczną inteligencję [TOP10]: