Mick Jagger zaśpiewał w... pubie. "Nie było tłumów i naprawdę było widać, jak świetnie się bawił"
Mick Jagger potrafi zaskoczyć jak mało kto. Legendarny frontman The Rolling Stones po raz kolejny to udowodnił. Ostatnio postanowił bowiem pośpiewać... w pubie Half Moon przy St Clements w Oksfordzie. Wszystko wydarzyło się w trakcie tradycyjnego, cotygodniowego wieczoru z muzyką folkową.
Na scenie towarzyszyli mu Matt Clifford, klawiszowiec współpracujący z The Rolling Stones, oraz Robert Cheah, wykładowca polityki z Oksfordu.
Jagger zaśpiewał tradycyjną pieśń ludową Handsome Molly. Ten folkowy klasyk zdecydowanie nie jest wokaliście obcy. Nagrał przecież własną wersję całości na swój solowy album Wandering Spirit, który ujrzał światło dzienne w 1993 roku. Nagrania z Jaggerem śpiewającym w pubie, rzecz jasna, błyskawicznie obiegły media społecznościowe.
– Sir Mick Jagger i jego partnerka Melanie Hamrick odwiedzili Oriel Oxford w niedzielę jako goście Prorektora i Lady Mendozy. Mick dołączył do studentów na wieczornej nabożeństwie i zjadł kolację w High Table. Po kolacji i drinkach w SCR [Senior Common Room; chodzi o salon profesorski - przyp. red.] mała grupa udała się do pubu, gdzie Mick dał improwizowany występ z klawiszowcem The Rolling Stones Mattem Cliffordem i wykładowcą z Oriel Politics Robertem Cheahem – czytamy w poście udostępnionym przez Oriel College w Oksfordzie.
Jeden z bywalców pubu, na łamach dziennika The Sun, powiedział natomiast: – Siedzieliśmy tuż obok zespołu, gdy mała grupa podeszła w stronę muzyków. Zobaczyłem jednego z nich z boku i powiedziałem do kumpli: "Czekajcie… czy to Mick Jagger?". Kilka chwil później ktoś wskoczył na pianino, a Mick zaczął wykrzykiwać słowa piosenki. Najbardziej surrealistyczne było to, że prawie nikt nie zdawał sobie sprawy, że to on. Nie było tłumów i naprawdę było widać, jak świetnie bawił się Mick.
Trzeba przyznać, że Mick Jagger wciąż ma w sobie to "coś" i niesamowitą energię, której – z pewnością – zazdroszczą mu młodsi koledzy z branży muzycznej.