Tragedia na placu zabaw. Jak doszło do dramatu Raymonda Belknapa i Jamesa Vance’a?
23 grudnia 1985 roku w miejscowości Sparks w stanie Nevada rozegrał się dramat, który na zawsze zmienił życie członków Judas Priest. Dwaj młodzi przyjaciele, 18-letni Raymond Belknap i 20-letni James Vance, spędzili popołudnie na piciu piwa, paleniu marihuany i wielogodzinnym słuchaniu albumu "Stained Class". Wieczorem zabrali strzelbę i udali się na plac zabaw przy pobliskim kościele, gdzie postanowili odebrać sobie życie. Raymond zginął na miejscu, natomiast James przeżył postrzał, choć doznał potwornych obrażeń twarzy.
To właśnie zeznania Jamesa Vance’a stały się podstawą do oskarżenia zespołu o stosowanie manipulacji psychologicznej. Chłopak twierdził, że muzyka Judas Priest przejęła kontrolę nad ich umysłami i zmusiła ich do pociągnięcia za spust. Rodziny ofiar, szukając winnych tragedii, wytoczyły proces cywilny muzykom oraz wytwórni CBS Records, domagając się gigantycznego odszkodowania w wysokości 6,2 miliona dolarów. Sprawa była o tyle nietypowa, że sędzia Jerry Carr Whitehead uznał, iż komunikaty podprogowe nie są chronione przez poprawkę do konstytucji o wolności słowa, co otworzyło drogę do pełnego procesu.
"Do it", czyli proces o rzekome sterowanie umysłem nastolatków
Głównym dowodem oskarżenia był utwór "Better By You, Better Than Me", w którym rzekomo ukryto nagrany od tyłu przekaz brzmiący "Do it" (zrób to). Prawnicy rodzin twierdzili, że ten krótki komunikat ominął świadomą ocenę młodych ludzi i zadziałał jak bezpośredni rozkaz do popełnienia samobójstwa. Członkowie Judas Priest, w tym wokalista Rob Halford i gitarzysta K.K. Downing, musieli przez kilka tygodni stawiać się w sądzie w Reno, ubrani w garnitury, by bronić swojej twórczości przed absurdalnymi zarzutami.
Rob Halford śpiewa przed sądem. Absurdalne dowody na "miętówki" i "kochanie mamy"
Najmocniejszym punktem obrony była demonstracja zjawiska zwanego pareidolią dźwiękową, czyli tendencji ludzkiego mózgu do odnajdywania znajomych słów w przypadkowym szumie. Rob Halford zaprezentował na sali sądowej różne utwory puszczane od tyłu, w których przy odrobinie wyobraźni można było usłyszeć zdania takie jak "prosiłem o miętówkę" w piosence "Exciter" czy deklarację "kocham moją mamę". Muzycy logicznie argumentowali, że celowe umieszczanie takich haseł nie miałoby sensu z czysto biznesowego punktu widzenia.
Gdybyśmy naprawdę chcieli zaprogramować naszych fanów, z biznesowego punktu widzenia wolelibyśmy umieścić tam hasła typu „Kupcie więcej naszych płyt”, a nie nakłaniać ich do samobójstwa, tracąc tym samym klientów – stwierdził Rob Halford w trakcie rozmowy przytaczanej w jego biografii.
Wokalista udowodnił również, że rzekome "Do it" było w rzeczywistości przypadkowym splotem dźwięków. Na sali sądowej Halford zaśpiewał fragment utworu a cappella, pokazując, że kontrowersyjny dźwięk to nic innego jak odgłos brania gwałtownego wdechu między wersami, który w połączeniu z gitarą i perkusją w studiu stworzył złudzenie słowa. Co więcej, piosenka ta była coverem grupy Spooky Tooth, co dodatkowo podważało teorię o tym, że Judas Priest celowo zaplanowali w niej ukryty przekaz.
Zwycięstwo heavy metalu i koniec satanistycznej paniki
24 sierpnia 1990 roku sędzia wydał wyrok uniewinniający zespół. W uzasadnieniu stwierdzono, że choć dźwięki przypominające komendę "Do it" faktycznie można usłyszeć jako iluzję dźwiękową, to nie zostały one umieszczone na płycie celowo. Sąd uznał też, że tragedia nastolatków wynikała z ich skomplikowanej sytuacji życiowej, długotrwałych problemów z prawem oraz uzależnień, a nie z treści płynących z głośników. Nawet gdyby taki komunikat istniał, mózg zdrowego człowieka nie zinterpretowałby go jako nakazu samobójstwa bez wcześniejszych, potężnych problemów psychicznych.
Mimo wygranej, proces mocno uderzył w zespół finansowo, kosztując muzyków około 250 000 dolarów. Sprawa ta stała się jednak kluczowym momentem w historii walki z tzw. Satanic Panic, czyli masową histerią rodziców i organizacji religijnych w USA, które w latach 80. upatrywały w heavy metalu narzędzia szatana. Judas Priest swoją godną postawą w sądzie zmienili postrzeganie metalowców w oczach konserwatywnej części społeczeństwa, a sam wyrok stał się ważnym precedensem chroniącym artystów przed podobnymi oskarżeniami w przyszłości.