Dzień 23 stycznia 2026 roku najpewniej przejdzie do historii muzyki metalowej. To właśnie wtedy światło dzienne ujrzał naprawdę szczególny album z perspektywy całej działalności grupy Megadeth. Mowa o finalnej, zapowiedzianej oficjalnie jako ostatnia płycie zespołu.
Wydawnictwo zostało zatytułowane po prostu eponimem i od samego początku był wokół niego spory szum. Fakt, iż jest to pożegnalny krążek ikony thrash metalu to jedno, ale to na nim właśnie znalazł się budzący wielkie emocje cover... jednego z największych klasyków Metalliki. Mowa o Ride the Lightning, czyli utworze, który powstał, gdy Dave Mustaine był jeszcze członkiem grupy. Jak tłumaczył jeszcze przed premierą Megadeth "Rudy", zdecydował się na ten krok, gdyż w jego opinii idealnie podsumowuje on całą jego muzyczną ścieżkę.
Wielki sukces ostatniej płyty Megadeth!
Teraz Mustaine może odtrąbić naprawdę wielki sukces albumu swojej formacji! Jak się okazuje, cieszy się on na świecie ogromną popularnością, co zapewniło mu najwyższe w całej dotychczasowej karierze zespołu pozycje na różnych światowych listach przebojów.
Tym samym płyta zadebiutowała na trzecim miejscu w Wielkiej Brytanii, dotarła zaś do pierwszego w Australii, co udało się Megadeth po raz pierwszy w jego historii! Dokładnie to samo zadziało się w zestawieniu "Billboard 200" - oznacza to, że na sam finisz swojej działalności formacja doczekała się pierwszego w swojej karierze szczytu na najważniejszej amerykańskiej liście przebojów! Płyta w pierwszym tygodniu po premierze sprzedała się w liczbie 73 tysięcy, z czego większość, bo aż 69 tysięcy, stanowiły egzemplarze fizyczne.
Co najciekawsze w tym wszystkim, Megadeth poradził sobie sprzedażowo dużo lepiej od najnowszej wciąż płyty Metalliki. Przypominamy, że krążek 72 Seasons dotarł do drugiej pozycji na "Billboard 200", co stanowiło jej najgorszy wynik od 1988 roku, kiedy to płyta ...And Justice for All dotarła do pozycji 6. na liście.