W historii rocka niewiele jest brzmień tak kojarzonych z beztroską i słońcem, jak funkowa energia z Kalifornii. Ta sama radość została jednak zamieniona w narzędzie opresji, gdy wyszło na jaw, że muzyka Red Hot Chili Peppers była wykorzystywana przez CIA do torturowania więźniów. Reakcje samych artystów na ten proceder były skrajnie różne i odsłaniają mroczny rozdział, w którym wolność stała się częścią aparatu przemocy.
i
Autor: Raph_PH/ CC BY-SA 2.0
Red Hot Chili Peppers jako narzędzie CIA? Szokujące raporty Senatu Funky-rockowe riffy, kojarzone z kalifornijskim słońcem i beztroską, zyskały przerażające, drugie dno w tajnych ośrodkach CIA. Kiedy w 2014 roku Senacka Komisja Wywiadu ujawniła szokujący raport, opinia publiczna zamarła. Okazało się, że energetyczne kawałki Red Hot Chili Peppers stały się jednym z narzędzi w programie „wzmocnionych technik przesłuchań”. W okresie od maja do lipca 2002 roku, w bliżej nieokreślonej lokalizacji, więzień Abu Zubaydah doświadczył sonicznego piekła. Muzykę zespołu zapętlono i podkręcono do granic wytrzymałości, by psychicznie złamać jego opór i doprowadzić do stanu wyuczonej bezradności, co miało otworzyć drogę do wydobycia informacji. Schwytany 28 marca 2002 roku w Pakistanie Abu Zubaydah stał się ponurym rekordzistą, jedynym znanym więźniem, na którym agenci przetestowali cały arsenał dziesięciu oficjalnie zatwierdzonych technik tortur. Funky-rockowy soundtrack był tylko jednym z instrumentów w tej makabrycznej orkiestrze. Raport Senatu bezlitośnie dokumentuje, że Zubaydah przeszedł również 83 sesje podtapiania i długotrwałą deprywację snu, a do tego zmuszano go do przebywania w bolesnych pozycjach stresowych. Muzyka nie była więc kaprysem, a kluczowym elementem brutalnego systemu psychicznej i fizycznej presji, który zyskał zielone światło od najwyższych urzędników, w tym od Sekretarza Obrony Donalda Rumsfelda w 2003 roku.
Najlepsze zagraniczne albumy rock i metal 2025
Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.
Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.
Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.
Metallica, NIN, a nawet Rick Astley. Mroczna playlista tortur z Guantanamo
Red Hot Chili Peppers nie byli jedyną gwiazdą na tej mrocznej playliście. Agenci CIA sięgnęli po naprawdę ciężkie brzmienia, wciągając do swojego arsenału psychologicznej presji utwory takich gigantów jak Metallica, Nine Inch Nails czy industrialna formacja Skinny Puppy. W przypadku więźnia Mohamedou Ould Slahi, śledczy zgotowali mu prawdziwy audiowizualny koszmar, łącząc oślepiające światła stroboskopowe z zapętlonym na wiele godzin kawałkiem „Bodies” od Drowning Pool. Z kolei Binyam Mohamed, przetrzymywany w tajnym więzieniu w Afganistanie, przez 20 dni musiał bez przerwy słuchać hiphopowych bitów Eminema i Dr. Dre’a. Sama praktyka nie była niczym nowym i ma swoją mroczną historię. Już w 1989 roku podczas operacji Just Cause, wojska USA oblegały nuncjaturę watykańską w Panamie, próbując zmusić do poddania dyktatora Manuela Noriegę. Z głośników leciały wtedy na pełen regulator hity od Van Halen, Guns N’ Roses i AC/DC, a nawet „Never Gonna Give You Up” Ricka Astleya, co można uznać za jeden z pierwszych przypadków militarnego „rickrollingu”. Raporty FBI z Guantanamo opisują z kolei co najmniej trzy incydenty, podczas których więźniów przywiązywano do podłogi i katowano „ekstremalnie głośną muzyką rapową”. W Camp Nama w Bagdadzie istniał nawet specjalny „czarny pokój” z czterema potężnymi głośnikami, gdzie soniczne tortury łączono z wymuszaniem bolesnych pozycji.
Wściekłość Flea, duma Hetfielda. Jak rockmani zareagowali na bycie playlistą CIA?
Wieści o tym, że ich utwory stały się narzędziem tortur, wywołały prawdziwą burzę w muzycznym świecie, a reakcje artystów były równie mocne, co ich muzyka. Członkowie Red Hot Chili Peppers nie przebierali w słowach. Perkusista Chad Smith w rozmowie z TMZ grzmiał: „Nasza muzyka to muzyka pozytywna, ma ludzi czuć się dobrze. To bardzo mnie złości. To bzdura”. Wtórował mu basista Flea, który na Twitterze określił wiadomość jako „absolutnie łamiącą serce”. Kanadyjczycy z industrialnego Skinny Puppy postanowili pójść o krok dalej i w akcie czarnego humoru wysłali rządowi USA symboliczną fakturę na 666 tysięcy dolarów za „usługi muzyczne”. Jednak nie wszyscy artyści zareagowali z takim samym oburzeniem. James Hetfield z Metalliki przyjął te doniesienia z zaskakującą mieszanką uczuć, przyznając, że jest „dumny”, ale jednocześnie „trochę mu przykro”, że to właśnie ich twórczość rozbrzmiewa w salach przesłuchań. Co ciekawe, jak wynika z relacji komandosa Navy SEAL biorącego udział w operacji zabicia Osamy bin Ladena, Metallica ostatecznie poprosiła, by zaprzestano używania ich muzyki. Żołnierze posłuchali i znaleźli godny zamiennik w postaci zespołu Demon Hunter. Na drugim biegunie znalazł się Trent Reznor z Nine Inch Nails, który już w 2008 roku określił całą sprawę krótko i dobitnie jako „poniżającą i wkurzającą”.
Które piosenki Red Hotów katowały więźniów? Tego CIA nigdy ci nie powie
Mimo że od tych wydarzeń minęło już sporo czasu, historia wykorzystania rocka przez CIA wciąż spowita jest gęstą mgłą tajemnicy. Do dziś nie wiemy, które konkretnie kawałki Red Hot Chili Peppers rozbrzmiewały w uszach Abu Zubaydaha. Oficjalne stanowisko agencji i Pentagonu brzmi jak źle napisany refren, całkowicie rozmijając się z relacjami ofiar. Urzędnicy twierdzą, że muzyka była odtwarzana na poziomach „znacznie niższych niż na koncercie na żywo” i miała służyć jedynie celom bezpieczeństwa, a nie karze, kategorycznie zaprzeczając oskarżeniom o tortury. Pełny, liczący ponad 6600 stron raport Senackiej Komisji Wywiadu wciąż pozostaje w większości tajny, przez co nigdy nie poznamy pełnego zapisu tej playlisty grozy. Historia ta pozostaje więc mrocznym rozdziałem, w którym rock and roll, symbol wolności, został brutalnie zaciągnięty do służby w aparacie przemocy. A najgłośniejsze w tej sprawie jest wciąż ogłuszające milczenie tych, którzy znają całą prawdę.