John Bonham był wielkim fanem tego klasyka Black Sabbath! Perkusista Led Zeppelin pojawił się nawet na sesji nagraniowej

W historii ciężkich brzmień wyróżnić można wielu utalentowanych, charyzmatycznych i niezwykle cenionych po dziś dzień perkusistów. Do tego grona należał chociażby, nieżyjący od 46 lat, John Bonham. Choć sam był członkiem ikonicznej formacji, jaką było i jest Led Zeppelin, nie krył podziwu twórczością kolegów po fachu.

Perkusista John Bonham grający na perkusji. O jego sympatii do Black Sabbath przeczytasz na EskaRock.
Autor: Dina Regine/ CC BY-SA 2.0

John Bonham to jedna z największych ikon gry na perkusji wszech czasów. Karierę rozpoczął już w początkach lat 60., jednak największą sławę, rozpoznawalność i uznanie zyskał jako muzyk formacji kultowej w historii ciężkich brzmień - Led Zeppelin.

Czy fakt bycia członkiem jednego z największych zespołów wszech czasów sprawił, że "Bonzo", bo tak mówili o nim przyjaciele, pozostawał zamknięty na to, co robiły inne formacje? Zdecydowanie nie! Legendarny bębniarz był chociażby fanem formacji, która pierwsze kroki w muzycznym świecie stawiała w podobnym czasie, co jego własna - Black Sabbath.

Jakie relacje panowały w Led Zeppelin? „Nie byliśmy przyjaciółmi”

John Bonham i muzycy Led Zeppelin na wspólnej sesji nagraniowej z Black Sabbath!

Bonham przyjaźnił się z założycielem i gitarzystą Black Sabbath, Tonym Iommim. Znajomość między muzykami była na tyle bliska, że w 1973 roku John był świadkiem na ślubie Tony'ego z jego pierwszą żoną, Susan Snowden. 

Nieco wcześniej zaś doszło do wyjątkowej z perspektywy historii rocka sytuacji. Tak się akurat złożyło, że w jednym studiu nagraniowym w tym samym czasie znaleźli się muzycy tak Led Zeppelin, jak i Black Sabbath! Dzięki temu doszło nawet do wspólnych, luźnych, opartych raczej na jammowaniu, sesji.

To w ich trakcie John miał po raz pierwszy usłyszeć jeden z największych klasyków z albumu Vol. 4 - Supernaut. Jak wspominał przed laty w wywiadzie dla "Backpage Magazine" perkusista Black Sabbath Bill Ward, kawałek ten tak przypadł "Bonzo" do gustu, że ten zasiadł za jego własnym, zaopatrzonym w dwa bębny basowe (w Led Zeppelin John grał na jednym) i zaczął grać kultowy numer.

Gra Bonhama na bębnie basowym była oczywiście niesamowita, ja używałem dwóch, a jemu w Led Zeppelin pozwalano grać tylko na jednym. „Supernaut” brzmiało – mówię wam – jak kawałek współczesnego zespołu hardcore’owego, gdzie gra się na dwóch bębnach basowych z niesamowitą prędkością. I wiecie, Bonzo robił to z taką łatwością. Świetnie się bawił, grając na dwóch bębnach basowych, a do tego wybijał mocne akcenty i dorzucał delikatne, wysokie dźwięki na hi-hacie. Nadawał więc „Supernaut” zupełnie inny charakter, a przy tym niemal przez cały czas wykrzykiwał: „Supernaut!”. To było szaleństwo, stary - wspominał Bill Ward.

Co ciekawe, album Vol. 4, z którego pochodzi Supernaut, ukazał się 25 września 1972 roku. John Bonham zmarł dokładnie tego samego dnia, osiem lat po premierze płyty.

Sprawdź, co skrywa "Vol. 4":