Iron Maiden to jeden z tych zespołów, który od lat, pod kątem koncertów, naprawdę nie zwalnia tempa. Formacja ledwo co zakończyła w 2022 roku trasę "Legacy of the Beast World Tour", by już w kolejnych miesiącach wyruszyć w kolejną - "The Future Past World Tour". Ta zakończyła się w 2024 roku i już wtedy było jasne, że ze sceny "Żelazna Dziewica" nie zejdzie też w kolejnych miesiącach - tym bardziej, że na przełom 2025 i 2026 roku przypadło jej pięćdziesięciolecie.
Tournée "Run for Your Lives World Tour" zakończyć się miało w listopadzie tego roku występami w Japonii, po czym miało dość do wyczekiwanej i zasłużonej przerwy. Nieoczekiwanie jednak kilka dni temu formacja ogłosiła w swoich mediach społecznościowych... kolejną odnogę koncertów! Mowa o kilkunastu datach, zaplanowanych na kwiecień i maj 2027 roku i terenach Kanady i Stanów Zjednoczonych.
Co z Iron Maiden po 50 latach obecności na scenie?
Jakie więc jeszcze plany na najbliższy czas ma zespół? Zapytany o to został tym razem jego wieloletni menedżer Rod Smallwood. W wywiadzie dla chilijskiego Radio Futuro współpracownik formacji nie był zbyt wylewny. Jak stwierdził z rozbrajającą szczerością, gdyby teraz cokolwiek zdradził, to... musiałby zabić prowadzącego!
Smallwood zaznaczył, że Iron Maiden nigdy nie mieli w zwyczaju rozsiewać wokół siebie plotek, dotyczących kolejnych działań. Jak mówi, fani i fanki dowiadują się wszystkiego tylko wtedy, gdy plany są dopracowane na ostatni guzik i pewne. Wychodzi więc na to, że prędko o tym, co będzie się działo w "Żelaznej Dziewicy" po koncertach w 2027 roku się nie dowiemy. Pewne jest jednak, że można liczyć na premierę wydawnictwa koncertowego, na którym znajdą się zapisy głośnego, przerwanego występu Iron Maiden w Paryżu i pokazu na festiwalu EddFest.