Iron Maiden - 5 ciekawostek o albumie "A Matter of Life and Death" na 20-lecie wydania | Jak dziś rockuje?

Historia tej płyty jest o tyle niezwykła, że jej rozmach nie przełożył się na długi i skomplikowany proces tworzenia. Materiał na czternaste studyjne wydawnictwo Iron Maiden, “A Matter of Life and Death”, powstało bowiem w iście ekspresowym tempie. – Czuliśmy olbrzymią potrzebę komponowania nowych utworów – wspominał wokalista Bruce Dickinson.

Iron Maiden i historia albumu A Matter of Life and Death

W 2005 roku brytyjska formacja Iron Maiden wyruszyła w wyjątkową trasę. W ramach Eddie Rips Up the World muzycy wykonywali wyłącznie kompozycje z pierwszych czterech studyjnych albumów. Od końca maja do początku września zespół grał koncerty (na rozpisce znalazł się m.in. Stadion Śląski w Chorzowie). Później zrobił sobie krótką przerwę. Następnie rozpoczęły się prace nad kolejną, czternastą już, płytą. 

Pod koniec roku udało się przygotować pierwsze utwory, które powstały z myślą o A Matter of Life and Death. – Czuliśmy olbrzymią potrzebę komponowania [...]. Przeczuwałem, że jeśli damy sobie trochę czasu i nie będziemy się bezsensownie spieszyli, następna płyta może być naprawdę dobra – wspomniał, w swojej autobiografii Do czego służy ten przycisk?, Bruce Dickinson, wokalista Iron Maiden. Zasadnicza część materiału była już gotowa przed świętami Bożego Narodzenia. Po Nowym Roku przystąpiono do prób. Właściwe prace odbywały się w londyńskich Sarm West Studios. Członkom IM towarzyszył producent Kevin "Caveman" Shirley, z którym współpracę, trwająca do dziś, rozpoczęli przy okazji Brave New World (2000). 

Oto najlepsze metalowe albumy koncertowe w historii. Jakie tytuły wskazała sztuczna inteligencja?

Ta sama chemia 

Proces twórczy przebiegał niezwykle szybko. – Napisanie utworów zajęło trzy tygodnie, próby trwały kolejne trzy. Tyle samo, co same nagrania – powiedział Dickinson w wywiadzie dla portalu Music Mirror. Takie tempo sprawiło, że grupa miała gotową całość na… dwa miesiące przed zakładanym deadline’em. – Byliśmy zmuszeni zapłacić za ten dodatkowy czas w studiu, mimo że wcale go nie potrzebowaliśmy – dodał frontman Maidenów na łamach Metal Hammera. Atmosfera była zatem doprawdy znakomita. – Poczuliśmy tę samą chemię od razu przy tym projekcie – powiedział Shirley, cytowany w książeczce dołączonej do albumu A Matter of Life and Death.

Bruce Dickinson otwarcie przyznał, w rozmowie z Kerrangiem!, że "zrobienie tej płyty przyszło wszystkim z niezwykłą łatwością". – Trudno było ogarnąć pomysły – tyle ich wypłynęło. Zanosiło się na podwójny album, ale postanowiliśmy nie szarżować. Mogłoby się okazać, że publiczność nie przetrwałaby takiej dawki nowej muzyki – pisał wokalista w swojej książce. Zdradził, że podobną ekscytację czuł wcześniej w okresie Seventh Son of a Seventh Son (1988). 

Jednym z najważniejszych założeń było zachowanie możliwie naturalnego, koncertowego charakteru muzyki. Dlatego też zespół nagrywał utwory razem, w jednym pomieszczeniu. – Większość tego, co słyszycie, to pierwsze podejścia – zdradził basista Steve Harris dla w rozmowie z dziennikarzem MH

Jeśli chodzi o teksty, to materiał obraca się w tematach wojny i religii. Nie jest to jednak tzw. concept album. – Utwory są o tym, że nigdy nie wyciągamy wniosków z historii. Ale czy to album konceptualny? Nie w sensie posiadania spójnej, ciągłej fabuły – odpowiedział basista Żelaznej Dziewicy. – Nie jesteśmy zespołem politycznym ani takim, który prawi kazania. Ale mamy pewne rzeczy do przekazania. Jeden utwór, "The Legacy", opowiada o tym, jak obracamy tę planetę w popiół przez te wszystkie walki. A potem wręczymy klucze następnemu pokoleniu ze słowami: "Proszę bardzo. Przepraszamy za ten bałagan, ale nasi wygrali!" – dodał Dickinson w rozmowie z zachodnim Metal Hammerem.

Naturalny wybór 

Do promocji został wytypowany ponad siedmiominutowy The Reincarnation of Benjamin Breeg. – To pod wieloma względami bardzo intensywny album. Zależało nam, aby wybrać na pierwszy singiel utwór, który najlepiej to demonstruje, zamiast stawiać na krótszą piosenkę tylko po to, by przypodobać się zasadom obowiązującym na listach przebojów. "Benjamin Breeg" stanowi świetny przykład nastroju tej płyty ze względu na swój bardzo ciężki riff, a pod względem tekstowym to bardzo mroczny, klimatyczny i potężny utwór, który idealnie podsumowuje to, czym ten album dla nas jest. Stał się więc dla nas naturalnym wyborem – tłumaczył Harris przed premierą całości. 

A Matter of Life and Death pojawił się na półkach sklepowych 28 sierpnia 2006 roku. Album zawierał dziesięć utworów i trwał ponad siedemdziesiąt minut. Na dwóch najważniejszych rynkach muzycznych, czyli w Wielkiej Brytanii oraz USA, dzieło Iron Maiden zajęło odpowiednio czwarte i dziewiąte miejsce. W Polsce A Matter… dotarł z kolei na sam szczyt OLiS-u. Krytycy przyjęli album niezwykle ciepło. Otrzymał on maksymalne oceny m.in. od magazynów Metal Hammer czy Kerrang!. Portal IGN określił z kolei całość "najlepszym wydawnictwem ekipy od czasu Piece of Mind", czyli płyty z 1983 roku. 

Ekscytacji nie krył także Dickinson. – Uważam, że to jeden z najlepszych albumów, jaki kiedykolwiek stworzyliśmy. Jestem z niego naprawdę dumny. Myślę, że pod względem brzmienia to prawdopodobnie najlepsza płyta, jaką w życiu nagraliśmy – podsumował wokalista Iron Maiden na łamach Music Mirror

Jakie ciekawostki skrywa album A Matter of Life and Death? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu.

Poniżej natomiast przypominamy zestawienie najlepszych utworów Iron Maiden według użytkowników portalu "Rate Your Music":