Frankenstrat Eddiego Van Halena. Jak samoróbka za 130 dolarów zmieniła historię rocka

Eddie Van Halen zrewolucjonizował muzykę rockową dzięki instrumentowi, który sam złożył z przypadkowych i tanich elementów. Frankenstrat stał się symbolem pomysłowości artysty, łącząc w sobie najlepsze cechy dwóch najpopularniejszych marek gitarowych tamtych czasów. Ta amatorska konstrukcja nie tylko zdefiniowała brzmienie lat 80., ale też zmusiła wielkich producentów do zmiany podejścia do budowy instrumentów.

Eddie Van Halen
Autor: Abby Gillardi/ CC BY-SA 2.0
Oto najlepsze metalowe albumy koncertowe w historii. Jakie tytuły wskazała sztuczna inteligencja?

Frustracja młodego wirtuoza. Dlaczego Eddie Van Halen musiał zbudować własną gitarę?

W połowie lat 70. Eddie Van Halen stanął przed poważnym dylematem brzmieniowym, który ograniczał jego artystyczny rozwój. Z jednej strony uwielbiał wygodę gry na gitarach Fender Stratocaster, ich smukłe gryfy oraz system wibrato, który pozwalał na dynamiczne obniżanie dźwięku. Z drugiej strony nienawidził brzmienia fabrycznych przetworników tych instrumentów, ponieważ uważał je za zbyt cienkie i pozbawione mocy potrzebnej do grania ciężkiego rocka. Kochał potęgę brzmienia Gibsonów, ale te gitary były dla niego zbyt ciężkie i brakowało im ruchomego mostka.

Ponieważ młody muzyk nie miał pieniędzy na zamówienie drogiego instrumentu u profesjonalnego lutnika, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Chciał dokonać czegoś, co w tamtych czasach wielu fachowców uznałoby za kompletną bzdurę lub czystą lutniczą herezję. Eddie postanowił połączyć dwa zupełnie różne światy w jednej obudowie, nie patrząc na elegancję czy ogólnie przyjęte zasady rzemiosła. Tak zrodził się pomysł na Frankenstrata, czyli instrument zbudowany z części, których nikt inny nie chciał kupić.

Części za grosze i sęk w drewnie. Jak powstał korpus za 50 dolarów?

W 1976 roku Eddie udał się do warsztatu Boogie Bodies w Kalifornii, gdzie szukał tanich komponentów do swojego eksperymentu. Znalazł tam jesionowy korpus, który został odrzucony z regularnej sprzedaży ze względu na widoczny sęk w drewnie. Dzięki tej skazie muzyk mógł go kupić za jedyne 50 dolarów. Do tego dobrał klonowy gryf za 80 dolarów, który posiadał szerokie i płaskie progi typu jumbo. Takie rozwiązanie było kluczowe dla jego techniki tappingu i ekstremalnego podciągania strun, co wkrótce miało stać się jego znakiem rozpoznawczym na całym świecie.

Tajemnica brzmienia w puszce po kawie. Humbucker i partyzancka elektronika

Serce gitary stanowił wyciągnięty ze starego Gibsona ES-335 przetwornik typu humbucker. Eddie musiał użyć zwykłego dłuta, żeby brutalnie powiększyć otwór w jesionowym korpusie i zmieścić w nim ten element. Szybko jednak odkrył, że struny Fendera mają inny rozstaw niż magnesy w przetworniku Gibsona. Rozwiązał to w najprostszy możliwy sposób, montując przetwornik pod skosem, dzięki czemu każda struna znajdowała się idealnie nad swoim magnesem. Aby wyeliminować piskliwe sprzężenia podczas gry na maksymalnie rozkręconych wzmacniaczach, muzyk zastosował domowy sposób znany jako wax potting.

Bałem się, że ktoś ukradnie moje brzmienie, zanim zdążę opatentować te rozwiązania – przyznał po latach Eddie Van Halen w jednym z archiwalnych wywiadów

Eddie stopił wosk ze zwykłych świeczek i wosku do desek surfingowych w puszce po kawie, a następnie zanurzył w nim cały przetwornik. Ten chałupniczy zabieg okazał się strzałem w dziesiątkę i wyeliminował niepożądane hałasy, stając się później standardem w całej branży muzycznej. Cała elektronika była przy tym skrajnie uproszczona, ponieważ muzyk nie umiał lutować skomplikowanych układów. Zostawił tylko jedno pokrętło głośności, na które nałożył gałkę z napisem "Tone". Był to celowy żart mający zmylić innych gitarzystów szukających sekretu jego brzmienia.

Farba do rowerów i odblaski z ciężarówki. Skąd wziął się wygląd Frankenstrata?

Wizualna strona instrumentu jest równie fascynująca co jego konstrukcja. Pierwotnie gitara była czarna, ale Eddie szybko ją przemalował, używając taśmy maskującej i białego lakieru do rowerów marki Schwinn. W ten sposób powstał wzór w paski, który fani zobaczyli na okładce pierwszej płyty zespołu Van Halen w 1978 roku. Kiedy muzyk zauważył, że inne firmy zaczynają kopiować ten wygląd, postanowił ponownie zmienić oblicze swojego narzędzia pracy. Dodał kolejną warstwę taśmy i spryskał całość czerwoną farbą z puszki, tworząc najbardziej rozpoznawalny schemat kolorystyczny w historii muzyki rockowej.

Detale wykończenia były równie nietypowe i praktyczne. Maskownicę Eddie wyciął samodzielnie z kawałka czarnego plastiku, a na tyle korpusu przykleił odblaski ściągnięte z ciężarówki, które odbijały światła sceniczne podczas koncertów. Nawet mostek doczekał się modyfikacji, która przeszła do legendy. Pod standardowe tremolo muzyk podłożył amerykańską ćwierćdolarówkę z 1971 roku. Dzięki temu mostek mógł pracować tylko w jedną stronę, co zapewniało stabilność stroju nawet wtedy, gdy podczas szalonego występu pękła któraś ze strun.

Rewolucja w przemyśle muzycznym. Jak amatorska samoróbka stworzyła erę Superstratów?

Frankenstrat całkowicie zmienił rynek muzyczny i wymusił na wielkich korporacjach zmianę myślenia o produkcji instrumentów. To właśnie ta konstrukcja dała początek nowemu rodzajowi gitar, które nazwano Superstratami. Firmy takie jak Kramer, Jackson czy Ibanez zbudowały swój sukces na kopiowaniu pomysłu Eddiego, oferując gitary z mocnymi przetwornikami i szybkimi gryfami. Nawet konserwatywny Fender musiał się dostosować i po latach zaczął montować humbuckery w swoich flagowych modelach. Oryginalny instrument stał się tak ważnym elementem kultury, że trafił do zbiorów muzeum Smithsonian jako bezcenny zabytek amerykańskiej historii muzyki.

Galeria: Muzyka rockowa lat 60-tych - Polska. Albumy, które zdefiniowały gatunek na rodzimym podwórku

Jak dobrze znasz zagraniczną muzykę lat 80.? Van Halen, Guns N' Roses, Metallica i inni
Pytanie 1 z 10
Który polski artysta stworzył okładkę albumu "British Steel" Judas Priest?