Eddie Van Halen grający na gitarze jako dziecko. W sieci pojawiło się wyjątkowe wideo
Gdy na rockowej scenie pojawił się zespół Van Halen, szybko stało się jasne, że nic już nigdy nie będzie takie samo. Zachwyty płynęły ze wszystkich stron. W 1978 roku amerykański kwartet wszedł na rynek z drzwiami (i futryną). Właśnie wtedy na rynku ukazał się debiutancki krążek zatytułowany po prostu Van Halen, na którym znalazły się tak ikoniczne utwory, jak Runnin' with the Devil czy Ain't Talkin' 'bout Love.
Na tle reszty kompozycji wyróżniał się z pewnością Eruption. Czyli prawdziwy popis Eddiego Van Halena. Wówczas cały świat usłyszał o gitarzyście posiadającym niesamowite umiejętności. Gdyby żył, ostatnio obchodziłby swoje 71. urodziny. Od jego śmierci mija już sześć lat. Pamięć jest jednak wieczna.
Z okazji urodzin, Alex Van Halen, perkusista grupy, postanowił oddać hołd swojemu młodszemu bratu.
Podzielił się z fanami wyjątkowym nagraniem (udostępniamy je poniżej). Widzimy na nim kilkuletniego Eddiego z gitarą w rękach. Choć nagranie jest nieme, to najważniejsza jest tu czysta radość z gry, która towarzyszyła gitarzyście od najmłodszych lat.
Alex Van Halen opatrzył wspomniany post w mediach społecznościowych wzruszającym cytatem swojego bratanka, Wolfganga Van Halena: "Al, Ty i tata zmieniliście świat muzyki".
Alex Van Halen pracuje nad albumem ze Steve'em Lukatherem z Toto
Alex Van Halen – w podcaście Metal Sticks prowadzonym przez Nicko McBraina, znanego z Iron Maiden – ogłosił, że szykuje nową płytę. I nie robi tego sam. Współpracuje z gitarzystą Steve'em Lukatherem, znany z Toto. – Zapowiada się ekscytująco – dodał Van Halen.
Jeśli chodzi o prace w studiu, to... rządzi spontaniczność. – Ma ona wiele do zaoferowania. W ten sposób Ed i ja robiliśmy wiele rzeczy razem w studiu. On po prostu grał, a my braliśmy fragmenty, a potem rozwijaliśmy małe pomysły i tworzyliśmy z tego piosenkę – wyjaśnił perkusista.
Wcześniej informowano, że Lukather miał pomagać Van Halenowi w tworzeniu piosenek na podstawie nieopublikowanego materiału, który perkusista nagrał jeszcze ze swoim bratem. Czy tak się rzeczywiście stanie? Pożyjemy, zobaczymy...