Alex Van Halen wspomina nagrywanie utworu Eruption. "Danej chwili nie da się przecież odtworzyć"
Amerykańska formacja Van Halen zadebiutowała w 1978 roku. Wówczas na rynku ukazał się album zatytułowany po prostu Van Halen. Krążek spotkał się z dość ciepłym przyjęciem ze strony słuchaczy i dziennikarzy. Dotarł do dziewiętnastego miejsca na liście Billboardu. Na płycie znalazły się takie utwory, jak m.in. You Really Got Me, Runnin' with the Devil czy Ain't Talkin' 'bout Love. Nie da się ukryć, że na tle reszty wyróżnił się Eruption.
To prawdziwy popis gitarzysty Eddiego Van Halena, który – mimo upłwu lat – wciąż robi ogromne wrażenie.
Numer ten pierwotnie nie miał się znaleźć na płycie. Van Halen traktował Eruption jako coś na kształt rozgrzewki przed koncertem. Pewnego dnia w studiu właśnie ją grał. Inżynier dźwięku, Donn Landee, słysząc co się dzieje, wcisnął przycisk nagrywania. Kiedy producent Ted Templeman usłyszał nagranie, był pod ogromnym wrażeniem. Nic więc dziwnego, że zdecydował o umieszczeniu całości na debiutanckim albumie Van Halen.
W Eruption nie brakuje drobnych potknięć technicznych. Landee wielokrotnie namawiał Eddiego Van Halen, aby dograł od nowa fragmenty swojego popisowego solo. Gitarzysta nie chciał się na to zgodzić.
– Pomyślałem wtedy, że to było coś genialnego. Danej chwili nie da się przecież odtworzyć. Takich momentów na naszych płytach było więcej – wspominał perkusista Alex Van Halen w wywiadzie dla Modern Drummer. – Dave [Lee Roth, wokalista Van Halen - przyp. red.] nazywał to mianem "wabi sabi" czy jakoś tak. To znaczy, że niedoskonałości sprawiają, że płyta jest taka, jaka jest. I dlatego zostawiliśmy wszystkie niedoskonałości na albumach.
lex Van Halen pracuje nad albumem ze Steve'em Lukatherem z Toto
Alex Van Halen – w podcaście Metal Sticks prowadzonym przez Nicko McBraina, znanego z Iron Maiden – ogłosił, że szykuje nową płytę. I nie robi tego sam. Współpracuje z gitarzystą Steve'em Lukatherem, znany z Toto. – Zapowiada się ekscytująco – dodał Van Halen.
Jeśli chodzi o prace w studiu, to... rządzi spontaniczność. – Ma ona wiele do zaoferowania. W ten sposób Ed i ja robiliśmy wiele rzeczy razem w studiu. On po prostu grał, a my braliśmy fragmenty, a potem rozwijaliśmy małe pomysły i tworzyliśmy z tego piosenkę – wyjaśnił perkusista.
Wcześniej informowano, że Lukather miał pomagać Van Halenowi w tworzeniu piosenek na podstawie nieopublikowanego materiału, który perkusista nagrał ze swoim bratem (Eddie Van Halen zmarł w 2020 roku). Czy tak się rzeczywiście stanie? Na kolejne szczegóły musimy poczekać.