Dlaczego ZZ Top wciąż działają, pomimo śmierci dwóch kluczowych muzyków? Billy Gibbons zabrał głos

Ostatnie tygodnie przyniosły niezwykle przykrą informację dla wszystkich fanów i fanek zespołu ZZ Top. Zmarł Frank Beard, wieloletni perkusista legendarnej formacji. Tym samym w zespole z jego najsłynniejszego składu pozostał już tylko Billy Gibbons. Muzyk nie ukrywa, że zamierza wciąż kontynuować działalność ZZ Top - jak to tłumaczy?

Billy Gibbons z ZZ Top na scenie z gitarą. O przyszłości legendarnej grupy przeczytasz na EskaRock.
Autor: Tilly Antoine/ CC BY-SA 4.0

Pierwsza poważna zmiana w zespole ZZ Top zaszła w 2021 roku. To już pięć lat temu zmarł legendarny basista formacji Dusty Hill. Śmierć muzyka nie oznaczała jednak faktu zakończenia działalności grupy, a jej nowym basistą został Elwood Francis.

Do kolejnych przetasowań w ZZ Top doszło w marcu 2025 roku, kiedy to okazało się, że wieloletni perkusista zespołu Frank Beard ze względu na problemy zdrowotne, zmuszony jest opuścić większość trasy, a na części koncertów w ramach "The Elevation Tour" zastępował go techniczny John Douglas. Pod koniec serii występów Beard wrócił na scenę i po raz ostatni zagrał jako członek ZZ Top w listopadzie 2025 roku. Choć formacja koncertowała w tym roku, to na scenie za perkusją pojawiał się Michael Monahan. 

17 sierpnia tego roku w wieku 77 lat zmarł Frank Beard, tym samym Billy Gibbons pozostaje jedynym członkiem ZZ Top z najsłynniejszego składu grupy. Już wydając oświadczenie ws. śmierci Bearda gitarzysta dał do zrozumienia, że zespół będzie trwał dalej - z czego wynika ta decyzja?

Muzyka rockowa lat 80-tych - zagranica. Albumy, które dziś są legendarne

Dlaczego Billy Gibbons chce, aby ZZ Top dalej trwało?

Gitarzysta poruszył ten temat w nowym wywiadzie dla "Texas Monthly". Jak stwierdził, dziś dziedzictwo ZZ Top jest tak mocne, że nie da się go naruszy i dodał, że grupa w obecnym kształcie to nadal ZZ Top, a wszyscy zaangażowani czerpią radość z działania w czymś, co śmiało można nazwać hybrydą, która nadal pozostaje ważnym etapem w historii zespołu.

Gibbons tłumaczy, że tak Hill, jak i Beard mieli swój udział w wyborze osób, które zastępowały ich na scenie, początkowo jedynie czasowo, a na ten moment już permanentnie. Jak wyjaśnił: "Rozumieli, że przedstawienie musi trwać dalej. To najstarsze powiedzenie w show-biznesie". Gitarzysta nie ukrywa, że pierwszy koncert ZZ Top, zagrany po śmierci Bearda początkowo był dla niego nieco dziwną sytuacją, w końcu jednak sam sobie uświadomił, że robi to od ponad 50 lat i nadal musi się skupiać na swoim zadaniu.

Gibbons zapewnia, że dostał liczne telefony z wyrazami wsparcia, chociażby od Keitha Richardsa. Ostatecznie stwierdza on także, że na ten moment nie ma mowy o zakończeniu działalności przez ZZ Top. Tłumaczy, że zdaje sobie sprawę z tego, że grupa wygląda inaczej po śmierci basisty i perkusisty, a w wywiadzie nieustannie nazywa ją "hybyrdą". 

Dla mnie słońce nie zachodzi. Widzę je jako jasne światło. Nie jest aż tak różne, ale z drugiej strony jest. Tęsknimy za Dustym i Frankiem. Kochaliśmy tych chłopaków. Byli wszystkim. A jednak postępujemy zgodnie z ich instrukcjami - zapewnia Billy Gibbons.

Najlepsze blues-rockowe albumy wszech czasów. Te płyty mają klimat!