Za nami już dzień, na który czekało wielu i wiele. To właśnie 23 stycznia 2026 roku ukazał się najnowszy, siedemnasty, a równocześnie ostatni studyjny album grupy Megadeth. Formacja Dave'a Mustaine'a oficjalnie już więc szykuje się do zakończenia kariery i zejścia ze sceny. Sam zainteresowany nie ukrywa, że powodem takiego stanu rzeczy są jego problemy ze zdrowiem. Okazuje się jednak, że przystępując do prac nad Megadeth "Rudy" i spółka nie mieli z tyłu głowy myśli, że właśnie pracują nad finalnym wydawnictwem zespołu. Jak zdradził w jednym z wywiadów Teemu Mäntysaari, Dave przekazał swoją decyzję reszcie składu niemal na finał nagrywek.
ZOBACZ TAKŻE: Muzycy Megadeth nie wiedzieli, że Dave Mustaine planuje koniec zespołu?!
Płyta jest już dostępna do odsłuchu i nie da się nie zauważyć - odniosła na świecie naprawdę kolosalny sukces. Ostatni album Megadeth stał się równocześnie pierwszym w historii formacji, który dotarł na szczyty list przebojów w Australii oraz w Stanach Zjednoczonych na liście "Billboard 200".
Co o ostatniej płycie Megadeth sądzi David Ellefson?
Teraz swoje "trzy grosze" do sprawy postanowił dorzucić były muzyk Megadeth. Przypominamy, że David Ellefson został wyrzucony z zespołu w wyniku głośnego skandalu w 2021 roku. Choć czas mija, basista nieustannie porusza w różnych wywiadach temat dawnej formacji. W jednym z takowych zdradził nawet, że Dave miał mieć pomysł na nagranie całej płyty z coverami utworów Metalliki, do których jeszcze jako jej członek przyłożył rękę.
Ostatecznie takowy numer powstał tylko jeden - bonus track z Megadeth, Ride the Lightning. Co jednak o płycie jako całości sądzi Ellefson? Muzyk przedstawił recenzję w ramach najnowszego epizodu swojego podcastu. Jak stwierdził, ogółem jest zdania, że album wypada nieźle, postrzega go jednak bardziej jako solowy projekt Mustaine'a, niż całego Megadeth, gdyż nie brzmi on w ten sposób. Do tego powiedział on, że uważa, że to nie fair, że Dave przypisuje tylko sobie wszystko to, co jest związane z Megadeth.
Basista chwali jednak warstwę liryczną albumu, zwłaszcza tekst The Last Note, choć zaznaczył, że utwór jako całość nie przypadł mu do gustu. Ellefson zwrócił także uwagę na genialna grę Teemu oraz pokaz talentu Dirka Verbeurena, stwierdził jednak, że jego partie nie zostały pokazane w sposób wystarczający, a w miksie zostały one zmienione tak, aby, w jego opinii, przypominać klimatem brzmienie grupy Tool. W swojej recenzji dał jednak do zrozumienia, że nie postrzega Panów jako członków Megadeth, a jako skład solowej grupy Mustaine'a.
Nadal postrzegam to jako przejście na emeryturę Dave'a, ponieważ nadal myślę o Megadeth jako o naszym zespole. Uważam, że grzechem byłoby po prostu odejść i przypisać sobie jego własność. Słyszę to i myślę: "Okej, to solowy album Dave'a. To Dave i jego nowy zespół, Dave i jego nowi ludzie". Nazywa się to Megadeth, więc oczywiście skupia na sobie całą uwagę, ale realistycznie rzecz biorąc, słyszę to i dla mnie po prostu nie brzmi jak Megadeth. I to tylko ja, kropka. Brzmi jak Dave robiący to, co Dave, ale z innym zespołem, w nowym czasie. I to jest przejście na emeryturę Dave'a - ocenił album David Ellefson.