Ultimatum od Ozzy'ego Osbourne'a i zamieszanie w Guns N' Roses. Zakk Wylde szczerze o niedoszłym dołączeniu do grupy dowodzonej przez Axla Rose'a
Na przestrzeni lat przez zespół Guns N' Roses przewinęło się doprawdy sporo muzyków. W połowie lat dziewięćdziesiątych do tego grona mógł dołączyć... sam Zakk Wylde. W najnowszym wywiadzie słynny gitarzysta powrócił pamięcią do wydarzeń sprzed trzech dekad i szczerze opowiedział, dlaczego jego dołączenie do grupy dowodzonej przez Axla Rose'a ostatecznie spełzło na niczym.
Muzycy spotkali się w Nowym Jorku i domowym studiu basisty Duffa McKagana, gdzie stworzyli pierwsze pomysły. Wówczas Gunsi szukali następcy dla Gilby'ego Clarke'a.
Próbowaliśmy i spędzaliśmy razem świetny czas, ale z tych sesji nic konkretnego się nie wyłaniało. W tym samym czasie grałem z Ozzym [Osbourne'em - przyp. red.]. W końcu wypalił: "Zakk, będziesz jamować z tymi kolesiami czy ze mną?". W dzisiejszych czasach po prostu to jakoś godzisz – przecież gram w Panterze, mam Black Label Society oraz Zakk Sabbath. [...] Ozzy dodał, że może czekać i patrzeć, co tu się wydarzy. "Muszę wykonać ruch i wziąć kogoś innego". Wówczas ściągnął do zespołu Joego Holmesa. Ruszyli w trasę promującą płytę "Ozzmosis", a z Gunsami nic się dalej nie działo – powiedział Wylde w podcaście Go With Elmo Lovano.
Problemem był ponadto brak gotowych wokali i tekstów od Axla Rose'a.
Po tym fiasku, muzyk zaczął przesiadywać w nowojorskich barach, słuchać na szafach grających klasycznego rocka i pisać akustyczne utwory. Tak powstał jego solowy album Book of Shadows (1996), a niedługo później powołał do życia formację Black Label Society, która istnieje do dziś.
Co jednak istotne, ciekawe, wspólne sesje nie poszły całkowicie na marne. Wylde ujawnił, że utwór The Rose Petalled Garden, który trafił na debiutancki album BLS, powstał właśnie z myślą o właśnie o Gunsach.