Już dosłownie za chwilę minie równo osiem miesięcy od naprawdę szczególnego dnia w historii zespołu Megadeth. Formacja 23 stycznia tego roku wydała swój siedemnasty studyjny album, zatytułowany po prostu eponimem. Dlaczego płyta ta jest tak bardzo szczególna? Wiadomo już oficjalnie, że ma być ona ostatnią w całej karierze zespołu.
Jego lider i frontman Dave Mustaine już w sierpniu ubiegłego roku zapowiedział, że ze względu na własne problemy zdrowotne podjął decyzję o zakończeniu działalności. Tym samym za nami już premiera finalnego wydawnictwa, a w toku jest pożegnalna trasa koncertowa, która z pewnością swoje jeszcze potrwa. W jej ramach Megadeth już zawitali do Polski, grając w roli headlinera na tegorocznym Mystic Festivalu. Wiadomo jednak, że zespół nad Wisłę powróci - wydarzy się to dokładnie 22 kwietnia 2027 roku, a w roli gości specjalnych wraz z ikoną thrashu w krakowskiej TAURON Arenie pojawią się Black Label Society i Testament.
Ostatnia płyta Megadeth jest szczególna jeszcze w innego powodu. To na niej właśnie znalazł się cover kultowego Ride the Lightninh, wykonywanego oryginalnie przez Metallikę. Kompozycja powstała w czasach, gdy w składzie grupy był jeszcze właśnie Dave Mustaine. Jak wielokrotnie tłumaczył "Rudy", podjął decyzję o nagraniu jej własnej wersji, gdyż chciał w ten sposób podsumować swoją karierę - i podkreślić rolę własną i Jamesa Hetfielda w historii gitary.
Czy Metallica skomentowała nową wersję swojego utworu?
Wielu i wiele zastanawia jednak, czy Metallica, w rozmowach prywatnych, gdyż pewne jest, że nie zrobiła tego publicznie, w jakiś sposób skomentowała fakt nagrania przez ekipę dawnego gitarzysty swojego kawałka.
Zdradził to teraz w wywiadzie dla "California Post" Dave. Początkowo po raz kolejny podkreślił, że nagrał Ride the Lightning jako "zamknięcie pewnego kręgu". Wyjaśnił o także, że nie mamy tu de facto do czynienia z coverem, gdyż w takiej właśnie wersji napisał on kultowy utwór. W rozmowie tej Mustaine wyznał także, że nie miał żadnych wieści z obozu Metalliki, ani co do decyzji o nagraniu coveru, ani tym bardziej w kontekście wrażeń dawnych kolegów już z efektu finalnego.