Co o muzyce metalowej sądzi Uli Jon Roth? Były gitarzysta Scorpions nie gryzł się w język
Uli Jon Roth to były gitarzysta niemieckiej formacji Scorpions. W tej ekipie grał w latach 1973-1978. Z nim w składzie grupa wypuściła cztery studyjne albumy: Fly to the Rainbow (1974), In Trance (1975), Virgin Killer (1976) oraz Taken by Force (1977).
Nie da się ukryć, że to jeden z najbardziej wpływowych gitarzystów w historii rocka i metalu. Roth jest powszechnie uznawany za głównego architekta neoklasycznego metalu oraz jednego z największych innowatorów technicznych tego instrumentu.
Gitarzysta kład więc podwaliny pod rozwój ciężkich brzmień. Sam jednak nie jest fanem metalu. Opowiedział o tym w podcaście Scars And Guitars, który prowadzi Andrew McKaysmith.
– Nie jestem metalowcem. Kiedy byłem w Scorpions, a nazwa "heavy metal" ledwie istniała, byliśmy uważani – jeśli już trzeba to klasyfikować – za zespół, który gra melodyjnego hard rocka. Nazwa "metal" pojawiła się później i stała się czymś, co właściwie nie jest w moim guście. Większość metalu jest dla mnie zbyt hardcore'owa, przesterowana i trochę dwuwymiarowa. Mam tu na myśli brak dynamiki – powiedział Uli Jon Roth.
W dalszej części wspomnianej rozmowy były gitarzysta Scorpions dodał: – Pochodzę z czasów, w których nawet głośne zespoły grały z dużą dynamiką. Led Zeppelin, Jimi Hendrix czy Cream byli głośni na scenie, dzięki wzmacniaczom, ale w tym wszystkim byli właściwie bardzo dynamiczni. Gitary, bębny –wszystko miało swoją dynamikę. W heavy metalu to stopniowo zanikło i wszystko zaczęło być ustawione na "11" przez cały czas. Gitara jest nieustannie hiper-przesterowana, każde uderzenie perkusji to fortissimo [chodzi o włoski termin oznaczający "bardzo głośno" lub "bardzo mocno" - przyp. red.]. Dla mnie to bardzo często brzmi jak kakofonia.
Roth nie jest więc zbytnim fanem muzyki metalowej, choć... – Zdarzają się rzeczy, które są doskonałe i świetne – absolutnie – ale jako całość nie jest to coś, czego lubię słuchać. To nie mój świat – podsumował gitarzysta.