Cliff Burton oficjalnie dołączył do Metalliki w 1982 roku po tym, gdy Lars Ulrich i James Hetfield zachwycili się jego występem w kapeli Trauma. Basista zgodził się uzupełnić skład początkującego zespołu, ale postawił warunek - reszta musiała przeprowadzić się San Francisco.
Burton brał aktywny udział w nagraniach kultowej, debiutanckiej płyty formacji, uznaje się także, że to od jego słów wziął się jej tytuł - Kill 'Em All. Dziś fani i fanki Metalliki są zgodni, że to Cliff pełnił rolę wręcz wiodącą w Metallice i miał ogromny wpływ na jej brzmienie i progres, jaki ta poczyniła na albumach Ride the Lightning oraz Master of Puppets.
Niestety, basista zmarł raptem cztery miesiące po premierze trzeciej płyty Metalliki. Cliff Burton zginął w tragicznym wypadku autokaru koncertowego na terenie Szwecji podczas trasy, promującej krążek. Muzyk miał zaledwie 24 lata.
Cliff Burton nie przepadał za zespołami, które ukształtowały Metallikę?!
Mimo rozpoczęcia muzycznej kariery w tak młodym wieku, Burton po dziś dzień uznawany jest za jednego z najlepszych basistów, który swoją grą udowadniał, że czerpie garściami nie tylko ze świata ciężkich brzmień.
Jak wyznał w wywiadzie dla "Guitar World" z 2017 roku Lars Ulrich, basista był wielbicielem muzyki klasycznej. Cenił sobie przede wszystkim Ludwiga van Beethovena, Sebastiana Bacha czy Piotra Czajkowskiego. Co ciekawe, perkusista mówi, że jest przekonany, że Cliff nie był fanem formacji Iron Maiden i Diamond Head, a więc tych, które od samego początku służyły Metallice za inspirację. Zdaniem Larsa, Burton lubił słuchać takich zespołów, jak ZZ Top, Yes, Jethro Tull czy The Police.
Studiował muzykę klasyczną: potrafił usiąść i porozmawiać o Bachu, Beethovenie czy Czajkowskim. W 1981 roku ani ja, ani James Hetfield nie rozprawialiśmy zbytnio o muzyce klasycznej – mieliśmy wtedy nieco węższe horyzonty. Cliff uwielbiał energię i agresję, ale nie sądzę, by przepadał za zespołami pokroju Iron Maiden. Pamiętam, że na początku naszych wspólnych podróży autobusem koncertowym puszczałem czasem Maidenów czy coś w tym stylu – a on nie zrywał się z miejsca, żeby zacząć machać głową w rytm muzyki. [...] Puszczałem trochę Iron Maiden czy Diamond Head, a on włączał „Rio Grande Mud”, „Degüello” albo jakiś album Yes, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem – i wtedy myślałem sobie: „Co jest?”. Kochał Jethro Tull albo... uwielbiał The Police – zawsze puszczał The Police. Jego muzyczne horyzonty były naprawdę szerokie i wolne od wszelkich schematów dotyczących tego, jak powinien zachowywać się muzyk metalowy – a do tego etapu James i ja wtedy jeszcze nie dorośliśmy -wspomina Lars Ulrich.